Sytuacja na rynku pracy nie jest różowa, ale na razie nie odbija się na spłacających kredyty. We wrześniu liczba klientów banków niespłacających kredytów terminowo wynosiła 2,21 mln i w porównaniu z czerwcem wzrosła o 0,9 proc. — wynika z raportu InfoDług.
Odsetek klientów z problemami to 5,8 proc. Średnia kwota zaległych zobowiązań wzrosła o 268 zł, do 16,72 tys. zł. W sumie przeterminowane należności wynoszą 37,3 mln zł wobec 36,1 mld zł w czerwcu. Zdaniem ekspertów, nie ma jednak powodów do obaw.
— Aż 62 proc. łącznej kwoty przeterminowanych płatności to długi o wartości mniejszej niż 5 tys. zł. Dla niektórych jest to istotna kwota w odniesieniu do zarobków, ale znaczna część dłużników przy zwiększonej dyscyplinie budżetu domowego i sukcesywnej spłacie powinna sobie z takim zadłużeniem poradzić — mówi Marcin Ledworowski, wiceprezes BIG InfoMonitor. Najwięcej niesolidnych dłużników jest na Śląsku — ponad 320 tysięcy, najmniej — 46 tys. na Podlasiu.
W przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców najgorzej wypada Zachodniopomorskie i Lubuskie, gdzie odsetek nieterminowo spłacających wynosi odpowiednio 8,2 i 7,4 proc. Najsolidniej długi spłacają mieszkańcy Podkarpacia 3,3 proc., przy średniej w Polsce 5,8 proc. Autorzy raportu zajęli się też kartami kredytowymi. W Polsce ma je 4,9 mln osób, przeciętny klient banku ma 1,2 karty, 6 proc. ma w portfelu trzy i więcej kart, a 26 tys. osób ma pięć i więcej.
— Polską specyfiką są niskie limity na kartach, dominują kwoty od 1 do 3 tys. zł. W efekcie zadłużenie na kartach ma 10-procentowy udział we wszystkich udzielonych przez banki kredytach konsumpcyjnych — mówi Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej
Wykorzystanie limitu na karcie kredytowej wynosi średnio około 40 proc., choć zastrzega, że statystyka nie jest dokładna, bo niektóre banki informują o stanie zadłużenia, lecz nie podają wysokości limitów zadłużenia przyznanych dla kart kredytowych.