Zamiast repolonizacji udomowienie banków

Rok temu było tylko hasło. Dzisiaj są konkretne propozycje, jak na nowo poukładać sektor bankowy w Polsce. To realny czy raczej akademicki scenariusz?

Rok po tym, jak padło hasło repolonizacji banków, znowu pojawiają się plany rekonkwisty na rynku finansowym. Niedawno Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS po dojściu do władzy będzie dążyć do zmian własnościowych w sektorze bankowym. Od kilku dni na stronach NBP dostępny jest „Raport dotyczący optymalnej struktury polskiego systemu bankowego w średnim okresie”.

Jego autorami są Marcin Gozdek i Stefan Kawalec, który dyskusję o udomowieniu banków niemal równo rok temu rozpoczął.

— Przedstawiliśmy dotychczasowy dorobek naszych prac nad tym postulatem — wyjaśnia Stefan Kawalec, prezes firmy doradczej Capital Strategy, były wiceminister finansów.

W ciągu roku idea „odzyskania banków” przeszła istotną ewolucję: od repolonizacji do udomowienia. Pierwotnie chodziło o wykorzystanie okazji do przejmowania aktywów od zagranicznych inwestorów, którzy jeden po drugim chcieli wycofać się z Polski. Teraz hasło udomowienia ma inny wydźwięk.

Polityka kontra biznes

Prawie dwie trzecie sektora bankowego kontroluje zagraniczny kapitał. Tak wysokipoziom uzależnienia od zagranicy jest charakterystyczny dla małych krajów, natomiast w dużych europejskich gospodarkach (a taką jest również polska) przeważa rodzimy system bankowy. Problemem nie jest pochodzenie kapitału, ale umiejscowienie centrów decyzyjnych. „Bank, będący częścią międzynarodowej grupy bankowej, kieruje się w działalności na rynku polskim nie tylko oceną sytuacji i perspektyw polskiej gospodarki oraz własną sytuacją finansową, lecz również sytuacją całej grupy bankowej” — czytamy w raporcie.

Było to widać w czasie kryzysu lat 2009-10, kiedy banki przyhamowały sprzedaż kredytów firmowych. Autorzy raportu wyliczają, że choć gospodarka urosła w tym czasie o 5,6 proc., ich portfel kredytowy zmniejszył się o 12,5 proc. Krajowych wzrósł w tym czasie o 20,6 proc. Zdaniem autorów dokumentu, sytuacja może powtórzyć się w przyszłości, kiedy realizowane będą strategiczne dla gospodarki projekty energetyczne. „Postawa opinii publicznej w krajach macierzystych, a także decyzje polityczne i biznesowe zagranicznych central, mogą zasadniczo utrudnić lub wręcz uniemożliwić angażowanie się, działających w Polsce, a kontrolowanych z zagranicy banków w finansowanie inwestycji” — piszą autorzy raportu.

Wskazują, że Skandynawowie nie są zainteresowani finansowaniem wydobycia gazu łupkowego. Jest też „wysoce wątpliwe”, by banki niemieckie, austriackie, holenderskie czy skandynawskie chciały angażować się w energetykę jądrową. Tak samo mogą zachować się Francuzi, gdyby elektrownie atomowe nie powstawały na bazie technologii francuskich.

„Drugi bank w Polsce pod względem aktywów, włoski UniCredit (Pekao SA), jest mało przewidywalny. UniCredit utrzymuje bliskie relacje z włoskim championem Eni, będącym sojusznikiem Gazpromu” — wymieniają dalej autorzy raportu.

Ich zdaniem, hiszpański Santander (BZ WBK-Kredyt Bank) ma słaby apetyt na wielkie kredyty korporacyjne i projektowe.

— Bank BZ WBK wzmacnia udział w segmencie klientów korporacyjnych. W nadchodzących latach mamy ponadto ambicję finansowania dużych projektów infrastrukturalnych i energetycznych, kluczowych dla rozwoju naszego kraju — mówi Michał Obroniecki z BZ WBK.

Tylko bez PKO BP

Udomowienie nie ma polegać na przejmowaniu aktywów od zagranicznego kapitału, ale na ponownym poukładaniu całego sektora. Za 10 lat powinien on wyglądać następująco: 30-35 proc. udziałów w rynku powinny mieć banki zależne od zagranicy, do 25 proc. banki powiązane ze skarbem państwa, 30 proc. banki należące do akcjonariatu rozproszonego, 4-12 proc. instytucje kontrolowane przez inwestorów prywatnych i 6-8 proc. — banki spółdzielcze. Stefan Kawalec i Marin Gozdek za optymalny sposób udomowienia uważają przejęcie banków przez kapitał rozproszony (również zagraniczny) z zastrzeżeniem, że udział jednego akcjonariusza nie powinien przekraczać 10 proc. głosów.

— Słabością tego modelu jest to, że większościowy akcjonariusz wycofywałby się z inwestycji bez premii za oddanie kontroli nad bankiem. Jednak ostatnie doświadczenia pokazują, że wyższe ceny gotowi są zapłacić inwestorzy portfelowi, nie mówiąc o tym, że znalezienie akceptowanego przez nadzór inwestora strategicznego może być trudne — mówi Stefan Kawalec.

Z udziału w udomowieniu wyklucza on PKO BP, by w jednym ręku nie koncentrować zbyt dużej części rynku. Jedyną spółką skarbu państwa, która mogłaby odegrać istotną rolę w takim procesie, jest PZU, a kilka dużych firm, jak PGE, Tauron, PKN czy Enea, mogłoby być ciekawą inwestycją portfelową.

Stracona szansa

Stefan Kawalec zaznacza, że państwo powinno przygotować strategię dla rynku finansowego i ramy prawne do zmian. Ważną rolę do odegrania ma KNF, której rola jest kluczowa w trakcie negocjacji z bankiem wychodzącym z Polski, a także NBP, który na kolejnym etapie mógłby dostarczyć finansowania dla nowej instytucji. Raport został kilka dni temu przedstawiony podczas seminarium zorganizowanego w NBP. Przemysław Kuk, szef komunikacji banku centralnego, zastrzega, że udzielenie gościny wpisuje się politykę otwartych drzwi prezesa Belki i nie oznacza popierania takich czy innych idei. NBP nie zmienia stanowiska sprzed roku, że w ramach akcji nadzwyczajnej, gdyby inwestor w trybie pilnym ewakuował się z Polski, przystąpi do działania. Co na to KNF? Wojciech Kwaśniak, wiceszef nadzoru, mówi, że Polska wraz z inni krajami spoza strefy euro analizuje rozwiązania przyjęte ostatnio w zakresie tworzenia przez państwa strefy euro unii bankowej. Od 2011 r. działamy też w ramach europejskiego nadzoru finansowego.

— Oba te czynniki będą kształtować politykę władz polskich w odniesieniu do inwestorów w sektorze bankowym, zarówno z obszaru Unii Europejskiej, jak i spoza niej — mówi Wojciech Kwaśniak. Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowego, uważa, że dyskusja o udomowieniu banków dzisiaj ma już raczej charakter akademickich rozważań o pożądanym kształcie rynku.

— Pomysł udomowienia ma znacznie mniejsze szanse realizacji niż przed rokiem. Mechanizmy stabilizujące sektor bankowy w Europie zostały zbudowane, EBC zadeklarował udział w zasilaniu w płynność. Żeby ktoś coś chciał kupić, musi koś chcieć sprzedać. Nie widzę powodów, dla których inwestorzy zagraniczni mieliby sprzedawać aktywa w Polsce — mówi prezes Sikora.

OKIEM BANKOWCÓW

Kurka nie zakręcamy

ARKADIUSZ MIERZWA

rzecznik prasowy Pekao

Bank Pekao w ocenie wniosków kre- dytowych kieruje się wyłącznie argumentami biznesowymi — przedstawionym przez spółkę biznesplanem, jej pozycją rynkową oraz perspektywami stojącymi przed spółką i całą branżą, w której działa. Wszystkie decyzje podejmowane są na cotygodniowych komitetach kredytowych. Najlepszym dowodem na trwałe wsparcie kredytowe polskiej gospodarki przez Bank Pekao jest wzrost portfeli kredytowych w ostatnich latach, i to zarówno po stronie korporacyjnej, jak i detalicznej. Było tak również wtedy, gdy na początku kryzysu (2008-09) akcja kredytowa w polskim sektorze bankowym mocno wyhamowała.

Czasy Rotschildów się skończyły

WOJCIECH SOBIERAJ

prezes Alior Banku

Nie chcę wyjść na ekonomicznego oszołoma, ale muszę powiedzieć, że kapitał ma swoje granice i jeśli teraz trwa dyskusja o zwolnieniach w Fiacie, gdzie jedna linia produkcyjna jest zamykana, a gdzie indziej otwierana inna, łatwo można wyobrazić sobie sytuację, że gdzieś w centrali zapada decyzja, że w jednym robimy akcję kredytową, a w drugim schładzamy. Ekonomiczne skutki mogłaby być gorsze niż zwolnienia. Generalnie zgadzam się z tezami Stefana Kawalca. Po pierwsze, nie ma na świecie istotnych banków bez rozproszonego kapitału. Czasy panów Barringsów, Salomonów, Rothschildów odeszły w przeszłość. Dzisiaj właścicielami banków są albo rządy, albo kapitał rozproszony. Stefan Kawalec ma rację wskazując na duże europejskie gospodarki, które mają własne banki, notowane na swoich giełdach, podlegające swoim nadzorom. Powtórzę to, co powiedziałem podczas debiutu Aliora: to, co było dobre dla Polski w latach 90., kiedy nie było kapitału ani wiedzy, dzisiaj już niekoniecznie nam sprzyja.

SPECJALNIE DLA PULSU

Wzorowa Skandynawia

PAWEŁ BORYS

dyrektor zarządzający ds. strategii i inwestycji PKO BP

Literatura ekonomiczna i analizy rynkowe nie dają jedno- znacznych odpowiedzi, jaka struktura koncentracji jest optymalna. Każdy rynek ma też swoją specyfikę. Należy więc być bardzo ostrożnym z interwencjami państwowymi w mechanizmy rynkowe. Na początku lat 90. w USA nastąpił potężny kryzys sektora, który dotyczył wyłącznie małych banków. Od 2008 r. upadło aż 454 banków, poza Washington Mutual są to wyłącznie banki małe i średnie. Regulacje w USA ograniczające możliwość akwizycji dla instytucji posiadających ponad 10 proc. rynku depozytów nie uchroniły tego sektora przed gigantycznym kryzysem, którego skutki odczuwamy do dzisiaj. W Skandynawii po kryzysie na początku lat 90. przyjęto strategię konsolidacji sektora wokół głównych banków. W efekcie w Szwecji, Danii, Finlandii pierwszych 5 banków posiada ponad 80 proc. aktywów sektora, a takie banki jak Swedbank i Nordea na niektórych rynkach posiadają 30-40 proc. udziałów. Skandynawia jest obecnie uważana za jeden z najstabilniejszych rynków na świecie, a banki te korzystając z efektów skali, inwestują w nowe technologie. Koszt kredytów i finansowania jest jednym z najniższych w Europie. Banki, zamiast podkupować sobie klientów, budują z nimi relacje na kilkadziesiąt lat, co pozwala im lepiej kontrolować ryzyko. Polska ma jeden z najlepszych nadzorów bankowych w Europie oraz sprawny bank centralny, który potrafił zarządzać sytuacją kryzysową w 2009 r. Problemem jest raczej największe w UE rozdrobnienie sektora, struktura finansowania banków zagranicznych i niektóre niezdrowe praktyki, w tym moral hazard, głównie w walce o depozyty i udziały rynkowe. Małe banki z udziałem poniżej 5-7 proc. w rynku po prostu nie mają masy krytycznej, aby generować zwrot powyżej kosztu kapitału. Z dużych graczy realni konsolidatorzy to PKO BP, Pekao, Santander czy PZU. Prawdą jest, że możliwy jest rozproszony akcjonariat, ale na rynkach widać, że jest on powszechny w dużych bankach, które zwykle nie są przedmiotem wrogich przejęć. Patrząc na szczegóły, zwykle wyłania się kontrolująca grupa akcjonariuszy. Bank Światowy w ostatnim raporcie wskazuje, że PKO BP jest jednym z najlepiej zarządzanych banków na świecie z akcjonariuszem w postaci skarbu państwa. Choć więc podstawową strategią lidera rynku jest wzrost organiczny, bank będzie analizował potencjalne możliwości akwizycyjne w Polsce, a analiza biznesowa wskazuje, że optymalny poziom udziału w aktywach sektora wynosi nie więcej niż 20 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Zamiast repolonizacji udomowienie banków