Zamieszanie zaszkodzi nie tylko Wąsaczowi

Maria Trepińska
20-09-2006, 00:00

Emil Wąsacz, prezes Stalexportu, ma dzisiaj wrócić do pracy. Na jak długo — wkrótce się okaże. Tymczasem kurs spółki odrabiał wtorkowe straty.

Spektakularne zatrzymanie przez Centralne Biuro Śledcze Emila Wąsacza, byłego ministra skarbu, a od 2000 r. prezesa Stalexportu, najpierw uderzyło w kurs śląskiej spółki, teraz może przyczynić się do pozbawienia go posady. Co prawda postawione przez gdańską prokuraturę zarzuty nie mają związku z giełdową firmą, specjalizującą się w handlu stalą oraz działalnością autostradową, ale Autostrade, włoski inwestor spółki, który objął w lipcu tego roku w ramach umowy z zarządem Stalexportu 21,6 proc. akcji po 2 zł, nie może czuć się komfortowo.

Wczoraj nie udało nam się skontaktować z Andrzejem Mikoszem, przedstawicielem Autostrade, byłym ministrem skarbu w rządzie PiS. Opinie analityków są jednoznaczne.

— Wydaje się, że inwestor zagraniczny obdarzył kredytem zaufania prezesa Stalexportu i widział go na czele spółki, w której docelowo chce mieć ponad 50 proc. akcji. Stawiane mu zarzuty mogą ten kredyt nadwerężyć, tym bardziej że to skarb państwa decyduje o przetargach na budowę autostrad. Włosi mają więc czego się obawiać — mówi Łukasz Hejak, analityk DM Millennium.

Gorące posiedzenie

Według Mieczysława Skołożyńskiego, wiceprezesa ds. finansowych Stalexportu, jego szef ma się pojawić w pracy jutro.

— Mamy zaplanowane różne sprawy do omówienia. Firma funkcjonuje normalnie — zapewnia Mieczysław Skołożyński.

W najbliższych dniach będzie znany termin posiedzenia rady nadzorczej, której po raz pierwszy będzie przewodniczył Galliano Di Marco z Autostrade. Ma ona ocenić m.in. skutki zatrzymania prezesa Stalexportu dla firmy i akcjonariuszy.

Odrabianie strat

Tymczasem kurs spółki po wtorkowym spadku ponad 7 proc. odrabiał straty. Dlaczego?

— Od pewnego czasu rośnie kurs akcji Stalexportu, co ma związek z pozyskaniem inwestora dla segmentu działalności autostradowej oraz planami sprzedaży części hutniczej. Zarząd zapowiadał, że Włosi w przyszłym roku obejmą akcje nowej emisji. To rodzi obowiązek ogłoszenia wezwania sprzedaży na pakiet walorów do 66 proc., po cenie nie niższej niż notowania z ostatnich sześciu miesięcy — mówi Łukasz Hejak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zamieszanie zaszkodzi nie tylko Wąsaczowi