Zapłacisz za wyjście biznesu z Polski

opublikowano: 30-08-2018, 22:00

Polacy opuszczają kraj najczęściej z pobudek życiowych, a nie fiskalnych. Tak eksperci komentują nową daninę, która obejmie nie tylko firmy, ale i osoby fizyczne

Znane są już szczegóły podatku na pożegnanie od wyjścia czy tzw. exit tax, jak jest różnie określany. Jego formalna nazwa: podatek od dochodów z niezrealizowanych zysków. W projektowanych nowelizacjach ustaw o podatkach dochodowych — od osób fizycznych (PIT) oraz prawnych (CIT) będą mu poświęcone osobne rozdziały. Nowa danina ma zacząć obowiązywać już w przyszłym roku, jak chce resort finansów, czyli autor projektu.

Zakazy nie przyciągają biznesu, a danina od przeniesienia do innego kraju jest kolejnym sposobem na to, aby „na siłę” zatrzymać w kraju i spółki, i zamożnych ludzi — ocenia Jacek Michalewski, dyrektor generalny Ascot Finance.
Zobacz więcej

HAMULEC NA SIŁĘ:

Zakazy nie przyciągają biznesu, a danina od przeniesienia do innego kraju jest kolejnym sposobem na to, aby „na siłę” zatrzymać w kraju i spółki, i zamożnych ludzi — ocenia Jacek Michalewski, dyrektor generalny Ascot Finance. Fot. GK

Zgodnie z wizją projektodawcy, podatek ma być płacony od sumy dochodów z niezrealizowanych zysków ustalonych dla poszczególnych składników majątku, w związku z przeniesieniem ich — ale też rezydencji podatkowej albo stałego zakładu — poza terytorium Polski. W ten sposób państwo chce zapobiec utracie prawa do opodatkowania zarobku, które podatnik wypracował w czasie, gdy on lub należący do niego majątek podlegali krajowemu systemowi podatkowemu.

Na raty przez pięć lat

Wspomnianym dochodem z niezrealizowanych zysków ma być nadwyżka wartości rynkowej przenoszonego składnika majątku (w tym wynikającego ze zmiany rezydencji podatkowej, ustalanej na dzień jego przeniesienia) ponad jego wartość podatkową — czyli taka, jaka zostałaby przyjęta przez podatnika za koszt uzyskania przychodów, gdyby ta część majątku została przez niego odpłatnie zbyta. Projekt zapowiada, że podatnik będzie musiał złożyć urzędowi skarbowemu deklarację o wysokości tak osiągniętego dochodu. Powinien to zrobić do siódmego dnia miesiąca po tym, w którym go uzyska. W tym samym terminie ma wpłacić podatek. Projekt zapowiada, że istnieje możliwość jego zapłaty w ratach, w ciągu pięciu lat. Podatnik sam zdecyduje, czy ureguluje daninę w całości, czy złoży wniosek do organu podatkowego o rozłożenie spłaty w czasie.

Aby móc skorzystać z takiego przywileju, trzeba będzie przedstawić m.in. zabezpieczenie wykonania zobowiązania podatkowego wraz z opłatą prolongacyjną. Nie będzie to konieczne, jeśli podatnik wykaże, że nie istnieje realne ryzyko uchylania się od zapłacenia podatku. Organ podatkowy to oceni, przy czym proponowane przepisy nie zamykają katalogu okoliczności i warunków, jake fiskus może w tym celu analizować. Przyszłe regulacje przewidują ponadto, że warunek wspomnianego zabezpieczenia może być spełniony, jeśli wnioskodawca przedłoży gwarancję lub poręczenie dowolnego podmiotu będącego polskim rezydentem. Musi on jednak wykazywać dobrą kondycję majątkową.

Zwolnienia pod warunkami

Resort finansów, tworząc projekt i powołując się na dyrektywę unijną, która przewiduje tego rodzaju rozwiązania, poszedł jednak dalej, niż to wynika z jej postanowień. Postanowił nałożyć exit tax nie tylko na spółki kapitałowe, ale też na osoby fizyczne będące udziałowcami lub akcjonariuszami.

Podatek ma wynieść 19 proc. dla podmiotów podlegających CIT, dla objętych PIT tyle samo albo 3 proc., gdy nie będzie ustalana wartość podatkowa majątku opuszczającego kraj. Poza tym osoby fizyczne będą zwolnione z nowej daniny, gdy wartość aktywów okaże się niższa niż 2 mln zł.

Projekt przewiduje, że w pewnych sytuacjach exit tax nie będzie pobierany, mimo zmiany rezydencji podatkowej czy przeniesienia składników majątkowych. Dotyczy to np. przypadku, w którym będą one nadal wykorzystywane w działalności gospodarczej prowadzonej na terytorium Polski poprzez zagraniczny zakład. Ponadto wówczas, gdy powodem przeniesienia papierów wartościowych lub innych części majątku będzie umowa przewłaszczenia w celu zabezpieczenia wierzytelności.

Zgodnie z projektem, exit tax obejmie np. polskiego rezydenta podatkowego, który przeniesie do swojego zagranicznego zakładu składnik majątku wykorzystywany wcześniej do prowadzenia biznesu w Polsce.

W przypadku nierezydenta (czyli podmiotu podlegającego ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu) konieczność odprowadzenia tej daniny powstanie m.in. wtedy, gdy do państwa swojej rezydencji podatkowej lub innego niż Polska, w którym prowadzi on działalność poprzez zagraniczny zakład, przekaże dobra majątkowe związane z działalnością prowadzoną w naszym kraju poprzez ten zakład. W przypadku majątku niezwiązanego działalnością gospodarczą opodatkowane będą jedynie: akcje, udziały w spółce kapitałowej lub osobowej, inne papiery wartościowe, pochodne instrumenty finansowe oraz tytuły uczestnictwa w funduszach kapitałowych. Łukasz Bączyk, doradca podatkowy, menedżer w Crido, zwraca uwagę, że exit tax dotknie tego podatnika, który przed „wyprowadzką” z kraju był polskim rezydentem podatkowym od co najmniej pięciu lat.

Jego zdaniem, projekt zawiera jednak pewne niejasności i należy się spodziewać, że może być jeszcze zmieniony. Niemniej już teraz widać kierunek, w którym zmierza ustawodawca.

— Z pewnością nie jest to dobra wiadomość dla osób, które planowały zmianę miejsca zamieszkania, często przecież z pobudek życiowych, a nie podatkowych — komentuje Łukasz Bączyk.

Według Marty Kasztelan, koordynatora ds. podatków w Izbie Gospodarki Elektronicznej, doradcy podatkowego i partnera w Kancelarii Sowiński i Partnerzy, wprowadzanie coraz to nowych podatków i obowiązków administracyjnych oraz ciągłe zmiany w systemie podatkowym zwiększają fiskalizm i koszty prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Przez to stanowią ogromny problem dla przedsiębiorców i istotną barierę ich rozwoju. W rezultacie polskie firmy funkcjonują w atmosferze niepewności co do dalszych obciążeń podatkowych i ograniczają swoje inwestycje.

Mury zamiast zachęt

— Przedsiębiorcy, przenosząc działalność za granicę, kierują się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym. Kluczowe znaczenie mają mniejsze obciążenia publicznoprawne — a więc podatki, składki na ubezpieczenia społeczne — i inne koszty prowadzenia działalności. Podobnie jak prosty i stabilny system podatkowy — mówi Marta Kasztelan.

Zwraca uwagę, że według raportu „Paying Taxes 2018”, przygotowanego przez Bank Światowy i firmę doradczą PwC, Polska znajduje się na 51. miejscu w rankingu państw — pod względem skomplikowania systemu podatkowego. Jej zdaniem, w 2019 r. możemy zająć jeszcze niższe miejsce.

— Coraz więcej polskich przedsiębiorców zakłada działalność w Czechach, na Słowacji lub w Niemczech. Szybkie tempo wprowadzania exit tax sprawia, że wielu podatników może już teraz rozważyć przeniesienie swoich firm lub aktywów prywatnych za granicę — przed wprowadzeniem nowego podatku i innych obciążeń fiskalnych. Z kolei zagraniczni przedsiębiorcy mogą zniechęcić się do inwestowania lub prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce i wybiorą kraje o bardziej przyjaznym oraz przewidywalnym systemie podatkowym. W efekcie zamiast oczekiwanego wzrostu wpływów do budżetu możemy spodziewać się ich zmniejszenia — prognozuje przedstawicielka Kancelarii Sowiński i Partnerzy.

Jacek Michalewski, dyrektor generalny Ascot Finance, przywołuje ostatni głośny transfer największej polskiej platformy do wymiany kryptowalut — BitBay — z Polski na Maltę, w związku z trudnościami prowadzenia biznesu według naszego prawa, które niewystarczająco szybko potrafi dostosować się do realiów dzisiejszego świata. Jak mówi, to uświadomiło rządzącym i KNF, że praktycznie z dnia na dzień spółki warte setki milionów mogą jedną decyzją zmienić rezydencję podatkową i odprowadzać podatki w obcym państwie. Jego zdaniem, rząd nie wyciągnął z tej lekcji właściwych wniosków.

— To nie budowanie murów i zakazów, a wręcz przeciwnie, stwarzanie warunków i zachęt powoduje, że kraje takie jak Malta przyciągają biznes — mówi Jacek Michalewski.

Uważa, że wprowadzenie podatku od relokacji — zarówno spółek, jak i zamożnych osób — to kolejny sposób na zatrzymanie ich „na siłę”.

— Nie tędy droga. Kolejne obostrzenie spowoduje, że specjaliści od podatków i prawnicy po prostu zarobią więcej na obmyślaniu nowych konstrukcji omijających tę nową daninę — przewiduje dyrektor generalny Ascot Finance.

Uważa też, że exit tax może stać w sprzeczności z paneuropejską swobodą przepływu ludzi i kapitału.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Zapłacisz za wyjście biznesu z Polski