Będziemy się bawić — oni zarobią krocie. Na kalendarzach i nie tylko.
rzegorzowi Wielgolewskiemu zazdroszczą dziś niemal wszyscy przyjaciele i znajomi — a już na pewno ci z Pułtuska. Właściciel warszawskiej drukarni Marker Kalendarze miał co prawda ostatnio kołomyję, ale właśnie się ona kończy.
Biznes z datami
Biznesmen zyski zliczy do sylwestra. A potem trzy kwartały odpocznie. Maszyny uruchomi raczej tylko po to, by się „nie zastały”. W tym roku firma Wielgolewskiego sprzedała około 100 tys. kalendarzy biurkowych, ściennych, listkowych i książkowych. W ostatnich dwóch miesiącach rozeszło się 90 tysięcy. Klienci — głównie firmy — na promocję i podarunki chcieli więcej, ale się nie dało. Moce przerobowe drukarni nie są nieograniczone.
— Co będę teraz robił? Zaplanuję pływanie. W zeszłym roku żeglowaliśmy po Morzu Północnym. Teraz kupuję za 100 tys. euro jacht z Chorwacji, więc pewnie będą to wody Morza Śródziemnego i przynajmniej pół trasy dookoła Europy. Trzy, może cztery letnie miesiące, bo nie ma się co spieszyć z przyprowadzeniem jachtu do Polski — uśmiecha się Grzegorz Wielgolewski.
Takich przedsiębiorców i firm, jak drukarnia z Warszawy prowadzona przez żeglarza z Pułtuska jest w Polsce niemało. Są też inne branże pożytkujące noworoczną koniunkturę i sylwestrowe zwyczaje Polaków.
Noc jedna w roku
W 1967 r. Milan Kundera w satyrze „Żart” napisał, że „Miłość nie wyraża się w pragnieniu uprawiania seksu, lecz w pragnieniu wspólnego snu”. Polacy — jak Czesi, Słowacy i inne nacje — w noc sylwestrową rezygnują z maksymy tego pisarza — i stawiają na okazywanie miłości przez seks. Z 31 grudnia na 1 stycznia spać nie wypada.
Leszek Knapik — kierujący Unimilem, liderem liczonego na 110 mln sztuk polskiego rynku prezerwatyw — wprost przyznaje, że branża notuje dwa sezonowe wzrosty sprzedaży: wakacyjny i sylwestrowy.
— Przed sylwestrem sprzedajemy 10 proc. więcej niż miesięczna średnia — wyjawia prokurent spółki, którą na początku roku — za 41 mln dol. — przejął australijski producent prezerwatyw Ansell.
Dzięki noworocznym harcom Polaków więcej zarabia nie tylko największy rynkowy gracz (Unimil ma około 65 proc. rocznej sprzedaży kondomów, drugi jest Durex). Swoje zgarną też detaliści, hurtownicy.
Nie bez wpływu na „sylwestrową rozwiązłość” narodu pozostaje inny zwyczaj.
— Na grudzień przypada jakieś 60-70 proc. rocznej sprzedaży szampanów i win musujących — szacuje Marcin Andrzejczyk, brand manager od szampanów w Ambrze, liderze polskiego rynku wyskoku z bąbelkami. Witold Franczak, szef konkurenta Ambry — Domain Menady, idzie jeszcze dalej.
— W 2007 r. sprowadziliśmy do Polski około 800 tys. butelek szampanów i win musujących. 75 proc. w ostatnich trzech dniach. Natychmiast trafiły na półki sklepowe. I już ich tam nie ma. Gdybyśmy importowali 1,5 mln butelek szampana, też wszystkie znalazłyby nabywców — mówi Witold Franczak.
Wielu pracowników o świątecznych urlopach może zapomnieć. Witold Franczak i Marcin Andrzejczyk, jak przystało na menedżerów, też odpoczną dopiero 31 stycznia.
— „Szampański” rynek przypomina rynek zniczy czy karpia: jedna główna okazja rynkowa, którą trzeba maksymalnie wykorzystać — przyznaje Andrzejczyk.
Toast wzniesie w Białce Tatrzańskiej.
Na stoku i plaży
Krzysztof Brzeski, właściciel ośrodka Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla, na swe cacko wyłożył 40 mln zł. W gminie Piwniczna-Zdrój zbudował całoroczny ośrodek — z trzygwiazdkowym Hotelem SPA, domami turystycznymi, restauracjami, pizzą na telefon, dziesięcioma wyciągami, oświetlonymi stokami i naśnieżaniem. Dzięki jego inwestycjom ruch wzrósł tu do 200 tys. turystów rocznie.
Ostatnie miejsca na sylwestrowy turnus w hotelu Brzeski sprzedał w listopadzie.
— W sylwestra wzniosę toast po dwakroć. Za zysk, gdyż rozpoczyna się okres najwyższych przychodów. I za mróz, bo tylko jego potrzebuje taki jak ja narciarski „alchemik” z dziesięcioletnim stażem, by wyczarować śnieg. Sylwestra spędzę z rodziną w Wierchomli — mówi Krzysztof Brzeski.
Tajemnica poliszynela: na sylwestrowe pobyty i zabawy hotele, pensjonaty, restauracje i puby nakładają wyższe niż w ciągu roku marże.
Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours, też przyznaje, że narzuty na wycieczki sylwestrowe bywają wyższe średnio o 30 proc. od tych w innych porach roku. Zdradza, że liczba sprzedawanych wycieczek na turnus świąteczno-noworoczny przewyższa niektóre turnusy letnie.
— Najbardziej dochodowy dla branży był sylwester milenijny. Ale też ten rok jest dobry. Coś z wycieczek, które znalazły wielu amatorów? Wyjazd do Tajlandii — 5,5 tys. od osoby za dwa tygodnie: jeden na zwiedzanie, a drugi — na pobyt w Pattayi — opowiada Grzegorz Baszczyński.
Na krociowe zyski w odświętnym czasie liczyć też mogą firmy telefoniczne. O tym, że tanie połączenia nie obowiązują w świąteczne dni, ostrzegła klientów sieć Orange. 31 grudnia 2007 r. i 1 stycznia 2008 r. w Orange nie będą działały na przykład usługi „Zatrzymaj czas” oraz tzw. wybrane numery, nie będzie zatem darmowych połączeń z bliskimi, których numery klienci Orange podali przy uruchamianiu usługi. Zyski to jedno, ale operator tłumaczy też, że boi się o przeciążenie sieci: rokrocznie liczba SMS-ów i MMS-ów w sylwestrowym czasie rośnie, drastycznie wzrasta także pula minut przegadanych przez Polaków przez komórki. W sylwestra 2006/2007 klienci tylko jednej sieci — Polskiej Telefonii Cyfrowej (Era i Heyah) — wysłali i odebrali prawie 160 mln SMS-ów. Ponad 44 proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba MMS-ów przekroczyła zaś 570 tys. (wzrost o 43 proc.).
Perły Orientu
Noworoczne nawyki klientów można też z sukcesem wykorzystać wizerunkowo. Pirelli (opony, nieruchomości) kojarzy się z ekskluzywnością, bo od lat wydaje luksusowy kalendarz z pięknymi kobietami. Ów przedmiot to obiekt pożądania kolekcjonerów. Nie jest powszechnie dostępny: co roku kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy trafia do osobistości ze świata sztuki, polityki i mediów.
Kalendarz Włochów powstaje co rusz w innym miejscu. Teraz kolej na Szanghaj. Bohaterkami „Pereł Orientu” — 35. edycji propozycji Pirelli na rok 2008 są aktorki i modelki: Agyness Deyn i Lily Donaldson (Wielka Brytania), Doutzen Kroes (Holandia), Catherine Mc Neil i Gemma Ward (Australia), Sasha Pivovarova (Rosja), Coco Rocha (Irlandia) oraz Caroline Trentini (Brazylia). Nie zabrakło i chińskich piękności jak Mo Wan Dan, Du Juan, Maggie Cheung. Zdjęcia są dziełem Patricka Demarcheliera — mistrza portretów, jednego z grona największych fotografów mody XXI w. n
Rafał Kerger
