Notowania EUR/USD konsekwentnie szły cały dzień w górę, łamiąc kolejne opory (1,3930, 1,3950 i wreszcie 1,40 i 1,4012). Argumentem do takiego ruchu nie były raczej informacje z agencji Moody’s, która poinformowała, iż nie zamierza zmieniać obecnego ratingu USA, chociaż jak dodała, zagrożeniem byłaby utrata statusu dolara jako waluty rezerwowej, a także brak możliwości zmniejszenia przez Waszyngton rozbuchanego deficytu sektora publicznego. Nie były nimi też dane makro, które napłynęły dzisiaj na rynki – wskaźniki PMI dla strefy euro pokazały wzrost, ale umiarkowany i poniżej oczekiwań, podobnie jak sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA (w maju wyniosła 4,77 mln wobec prognozowanych 4,81 mln (+2,4 proc. m/m)). Trudno na ich podstawie wysnuć wiarygodną tezę, iż na rynki powraca apetyt na ryzyko – po wczorajszych spadkach inwestorzy są raczej wciąż wystraszeni. Jedynym argumentem za wzrostem EUR/USD mogły być wypowiedzi członków Europejskiego Banku Centralnego, którzy zapowiedzieli utrzymanie obecnego poziomu stóp procentowych przez kilkanaście miesięcy (to oznaczałoby, iż nie pójdą one w dół, choć nic nie wiadomo).
Obecną sytuację można, więc wytłumaczyć rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniem FED, które zakończy się jutro o godz. 20:15 dość istotnym dla rynków komunikatem. To powoduje, iż część uczestników rynku w kontekście rosnącej niepewności, postanowiła zrealizować osiągnięte w ostatnim czasie zyski na umocnieniu dolara. To może sugerować, iż w perspektywie najbliższych godzin ruchy na rynku dolara pozostaną dość przypadkowe. I to pomimo faktu, iż zgodnie z analizą techniczną, po przełamaniu strefy 1,3930-1,3960 można spodziewać się kontynuacji wzrostów EUR/USD nawet do 1,4150.
Na rynku złotego było dzisiaj dość spokojnie. Kluczową informacją była
opublikowana przez resort finansów prognozowana wartość tegorocznego deficytu,
który wzrósł z 18,2 mld zł do 27 mld zł. Jednocześnie założono, iż wzrost PKB
wyniesie w tym roku tylko 0,2 proc. r/r, co sprawia, iż wstępne założenia
wyglądają całkiem obiecująco – czekamy więc do 7 lipca b.r. na szczegóły. W
najbliższym czasie kluczowe będą wyniki posiedzenia RPP, które poznamy jutro.
Wydaje się, że jest przestrzeń do spodziewanej obniżki stóp procentowych o 25
p.b. do 3,50 proc. Dzisiaj napłynęły także informacje z Łotwy – w opinii
Międzynarodowego Funduszu Walutowego sytuacja gospodarcza jest znacznie gorsza
niż sądzono – co na powrót zwiększyło obawy, iż w średnim terminie dojdzie
jednak do dewaluacji tamtejszego łata. Gwoli statystyki – o godz. 16:26 za euro
płacono 4,5440 zł, dolar był wart 3,2420 zł, a frank 3,0230 zł.
Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.