Zawieszenie broni w Tauronie

Rada nadzorcza energetycznej spółki nie zrealizowała planu resortu skarbu — prezes został na stanowisku, ale spore zmiany zaszły w radzie nadzorczej

Fala upałów, przetaczających się przez Polskę, najmocniej rozgrzała głowy w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP) i energetycznym Tauronie. W piątek resortowa miotła próbowała wymieść członków zarządu spółki, którzy kilka dni wcześniej zademonstrowali asertywną postawę wobec rządowego planu ratowania górnictwa. Zmianami w zarządzie miała zająć się zwołana w trybie nagłym rada nadzorcza, ale nadzorcy — w większości powołani przez ministerstwo skarbu — na posiedzeniu albo się nie stawili, albo nie zamierzali głosować tak, jak chciał resort.

ENERGETYCZNE PODCHODY:
Zobacz więcej

ENERGETYCZNE PODCHODY:

Wojciech Kowalczyk, wiceminister skarbu (na górze), postanowił zastąpić Jerzym Kurellą (z lewej) Dariusza Luberę, prezesa Tauronu, który nie kwapi się do realizacji pomysłów resortu skarbu na ratowanie górnictwa. Plan jednak nie wypalił. Marek Wiśniewski

Skończyło się, przynajmniej na razie, odwołaniem jednego z członków rady i rezygnacją wieloletniego przewodniczącego rady. Teraz, według naszych źródeł, i ministerstwo, i zarząd postanowiły zrobić krok w tył, przynajmniej na kilka dni zawiesić spór i spróbować się dogadać. Ale po kolei.

Dymisja za policzek

Jak pisaliśmy w piątek, resort skarbu, a konkretniej nadzorujący Tauron wiceminister Wojciech Kowalczyk, chciał, by ze spółką pożegnał się zarządzający nią od 2008 r. Dariusz Lubera. Według naszych źródeł, zastąpić miał go Jerzy Kurella, do końca ubiegłego roku wiceprezes PGNiG.

— Bez komentarza — powiedział „PB” Jerzy Kurella.

Według naszych ustaleń wraz z prezesem Luberą ze spółki odwołani mieli być wiceprezes Aleksander Grad, były minister skarbu, i Katarzyna Rozenfeld, odpowiadająca za handel.

Powód? Miała być to przede wszystkim reakcja na postawę Tauronu wobec ministerialnych prób ratowania górnictwa, co jest jednym z dwóch priorytetów powołanego w czerwcu ministra Andrzeja Czerwińskiego (drugim jest dokończenie budowy terminalu LNG w Świnoujściu). We wtorek, 4 sierpnia, Tauron złożył ofertę na wydzieloną z Kompanii Węglowej kopalnię Brzeszcze. Tyle że oferta okazała się policzkiem, przynajmniej dla związkowców.

Zarząd spółki „określił warunki brzegowe", podkreślając, że ostateczną ofertę złoży tylko i wyłącznie jeśli kopalnia będzie sprzedawana w trybie przetargu publicznego.

Nie chce bowiem ryzykować, że Komisja Europejska będzie domagać się zwrotu niedozwolonej pomocy publicznej. Oferta miała opiewać na „symboliczną złotówkę" i być złożona jedynie pod warunkiem, że Spółka Restrukturyzacji Kopalń (SRK) zaprowadzi wcześniej porządki w Brzeszczach, czyli m.in. zredukuje zatrudnienie i zmieni system wynagrodzeń.

Analitykom giełdowym taka postawa Tauronu się spodobała, bo Brzeszcze będzie wymagało w najbliższych latach około 250 mln zł inwestycji. W ministerstwie skarbu taka postawa spodobała się znacznie mniej, bo górnictwo ma się coraz gorzej, a rząd nie chce przed wyborami ryzykować ponownego wyjścia na ulice górników, niezadowolonych z braku realizacji obietnic.

Gorący piątek

W piątek przed południem wydawało się, że ministerialne plany wymienienia zarządu Tauronu spaliły na panewce. Posiedzenie rady nadzorczej nie doszło do skutku, bo stawiło się na nim tylko czworo członków a zgodnie ze statutem spółki, taką decyzję można podjąć tylko w obecności co najmniej pięciu. Rada nadzorcza Tauronu liczy od pięciu do dziewięciu członków, a ministerstwo skarbu ma prawo powoływania i odwoływania w każdej chwili pięciorga z nich. Ministerstwo nie odpuściło. Przed 15 na giełdę trafił komunikat, w którym spółka podała, że precyzyjnie o „11:38 powzięła informację” o odwołaniu z rady nadzorczej Marka Ściążki, jej wieloletniego członka i profesora Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH).

Ministerstwo odwołało go za pomocą oświadczenia datowanego na czwartek. Według naszych informacji, Marek Ściążko przebywał w piątek za granicą i nie mógł się stawić na posiedzeniu — odwołanie go pozwoliłoby więc czterem członkom rady, powołanym przez MSP, na podejmowanie wiążących uchwał, bo wymagają one obecności co najmniej połowy składu.

To jednak nie rozwiązało sprawy, tuż przed 16 oświadczenie o rezygnacji z funkcji członka rady nadzorczej złożył jej przewodniczący, prof. Antoni Tajduś. To były rektor AGH i wybitny ekspert od spraw górnictwa, który radzie nadzorczej spółki przewodniczył od 2008 r. W oświadczeniu nie podał przyczyn rezygnacji, nie odpowiedział też w piątek na nasze prośby o kontakt.

Tym samym w radzie pozostało troje członków powołanych przez ministerstwo skarbu: Agnieszka Woś (pracująca w ministerstwie), Andrzej Gorgol i Michał Michalczewski. Członkami powołanymi przez walne zgromadzenie akcjonariuszy są Maciej Koński (dyrektor w KGHM, który ma 10,4 proc. akcji Tauronu), Jacek Szyke, Leszek Koziorowski i Maciej Trybura.

Teraz, jeśli MSP nadal będzie chciało wymienić zarząd Tauronu, będzie mogło to zrobić najwcześniej za tydzień, bo zgodnie ze statutem o terminie posiedzenia rady nadzorczej jej członków należy poinformowaćco najmniej z siedmiodniowym wyprzedzeniem. W wyjątkowych sytuacjach przewodniczący może skrócić ten czas do dwóch dni — ale po rezygnacji Antoniego Tajdusia przewodniczącego rady nie ma. Nasze źródła, zbliżone do resortu skarbu, donosiły w piątek wieczorem, że kierownictwo resortu i zarząd Tauronu postanowiły ostudzić gorące głowy i w najbliższych dniach mają pracować nad wyjściem z pata i osiągnięciem kompromisu. Czy z tych prób coś wyjdzie — nie wiadomo.

Miotła nie działa

Piątkowe zamieszanie w Tauronie to już drugi w ostatnich dniach przypadek, gdy giełdowa spółka kontrolowana przez skarb w okresie przedwyborczym skutecznie unika ministerialnej miotły. W ubiegłym tygodniu bardzo gorąco było w PKO BP, gdzie resort skarbu chciał pożegnać się ze Zbigniewem Jagiełłą i zastąpić go Lucyną Stańczak-Wuczyńską z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Zagrożone były też posady kilku innych członków zarządu. Po negocjacjach na najwyższym szczeblu rada nadzorcza ostatecznie nikogo z zarządu nie odwołała, a niedoszła pani prezes, biorąc pod uwagę atmosferę wokół nominacji, zrezygnowała z dołączenia do zarządu banku jako jego nowy członek.

4,75 proc. O tyle spadł w piątek kurs Tauronu, najmocniej ze wszystkich spółek z indeksu WIG20.

 

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 7 sierpnia 2015 r.

W piątek jako jedyni poinformowaliśmy, że zwołana w trybie nagłym rada nadzorcza może dokonać zmian w zarządzie spółki.

4,75 proc. O tyle spadł w piątek kurs Tauronu, najmocniej ze wszystkich spółek z indeksu WIG20.

 

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 7 sierpnia 2015 r.

W piątek jako jedyni poinformowaliśmy, że zwołana w trybie nagłym rada nadzorcza może dokonać zmian w zarządzie spółki.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Zawieszenie broni w Tauronie