Bank pomostowy BFG lada moment formalnie wyjdzie na rynek w poszukiwaniu inwestora dla VeloBanku. Czy bank będący w procesie resolution stanie się papierkiem lakmusowym atrakcyjności polskiego sektora finansowego okaże się wkrótce. VeloBank, działający zaledwie od ośmiu miesięcy, ma za sobą burzliwy czas. Najpierw musiał ustabilizować sytuację po przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku, a potem szybko – z nową kadrą na pokładzie – znaleźć pomysł na rozwój, ale w ramach ścisłego gorsetu narzuconego przez Komisję Europejską, która proces resolution zatwierdziła. Od początku roku Velo koncentruje się na wzroście wolumenów i pozyskiwaniu nowych klientów. Nie chce tanio oddać skóry.
- Osiem miesięcy ciężkiej pracy z zespołem wielu mądrych ludzi sprawiło, że na rynku, który ma ograniczone zaufanie, udało się zbudować nową markę, pozyskać ponad 70 tys. nowych klientów. Nie tylko zatrzymaliśmy odpływ depozytów, ale odbudowaliśmy bazę depozytową o 20 proc. w ciągu pięciu miesięcy. To pokazuje, że można stworzyć dobrą instytucję finansową, nawet jeśli ona jest w resolution, jeżeli tylko zostanie do tego zaangażowany odpowiedni zespół, który ma pomysł i wykorzystuje nowoczesną technologię. Wszystkie linie biznesowe są w trendzie wzrostowym, rośnie nam nawet saldo kredytów – mówił Adam Marciniak, prezes VeloBanku podczas panelu na Europejskim Kongresie Finansowym.
Jak zapewniał Arkadiusz Milewski, dyrektor ds. relacji inwestorskich i M&A VeloBanku, to nie jest podmiot, który jest administrowany, żeby doczekać sprzedaży, ale bank intensywnie rozwijany w ramach ograniczeń narzuconych przez KE.
– Bardzo szybko i skutecznie udało się zbudować coś, co z perspektywy rynku jest atrakcyjne i z takim przekazem będziemy przystępować do procesu inwestorskiego – mówił Arkadiusz Milewski.

Bez plecaka
Bank jest gotowy do sprzedaży, ale czy znajdzie chętnych do kupna? Zdaniem Franciszka Huttena–Czapskiego, prezesa BCG Poland, tak, bo polski rynek bankowy – nawet ze wszystkimi obecnymi problemami – wciąż ma duży potencjał wzrostu.
- Polski rynek na tle innych krajów to bardzo zdrowy silny młody człowiek, który ciągle nosi plecak. Nie mamy się czego wstydzić. Rynek bankowy jest bardzo nowoczesny i ma silne fundamenty. Mamy duży potencjał wzrostu i niską penetrację - jeśli chodzi o kredyty to 40 proc. do PKB, a w depozytach to 50 proc., podczas gdy w Europie jest to ok. 100 proc. A ten plecak to ciągła niepewność regulacyjna co do wakacji kredytowych czy kredytów frankowych - mówi Franciszek Hutten - Czapski.
Zaznaczył, że historycznie inwestorzy patrzyli zazwyczaj na takie aspekty jak sytuacja makroekonomiczna kraju, w którym chcą dokonać zakupu banku, jakość portfela kredytowego, rozwiązania technologiczne, śmiałość wchodzenia w nowe projekty oraz na siłę i dynamikę zespołu zarządzającego.
Według Michaela Machaja, dyrektora zarządzającego JP Morgan, który jest jedynym doradcą VeloBanku w procesie sprzedaży, polski bank to atrakcyjny wariant inwestycyjny.
- Jeśli popatrzymy na ostatnie lata, to w naszym sektorze mieliśmy cztery procesy sprzedaży banków i żaden nie skończył się sukcesem. Były to procesy obciążone pewnymi wadami i problemami, które nie są rozwiązywalne jak ekspozycja na ryzyko strat z tytułu kredytów frankowych. Velo Bank tego obciążenia nie ma, co sprawia, że inwestorzy bardzo poważnie mu się przyglądają – mówi Michael Machaj.
Jak podkreśla, VeloBank działa na dużym i ciekawym rynku, który trudno zignorować tym inwestorom, którzy chcą rozwijać biznes w regionie CEE.
Nieodwracalność transakcji
VeloBank ma jeszcze jeden atut. Przeprowadzeniu procesu resolution uwolniło go od jakichkolwiek przyszłych roszczeń ze strony właścicieli. Według Magdaleny Pyzik, partnera Kancelarii Rymarz Zdort Maruta, będzie to kluczowa kwestia prawna dla potencjalnego inwestora. Jeśli roszczenia pojawiłyby się w przyszłości, będą mogły być kierowane wyłącznie do BFG.
- Istotna jest także nieodwracalność transakcji przymusowej restrukturyzacji. Nawet gdyby sąd stwierdził, że decyzja z BFG została podjęta z naruszeniem prawa, nie może dojść do odwrócenia transakcji. Ona będzie cały czas ważna. Został stworzony bank przygotowany do sprzedaży, który jest zbilansowany, ustabilizowany operacyjnie i finansowo, zarządzany przez nowy, profesjonalny zarząd, ma wyczyszczony bilans z toksycznych aktywów, a przede wszystkim wolny od ryzyka prawnego związanego z przymusową restrukturyzacją – podkreślała Magdalena Pyzik.
