Zegarek nie musi być rodzaju męskiego

Kolekcjonerskie zegarki przeznaczone dla kobiet traktowane są jako lokata niezależnie od płci inwestora. Nawet te z diamencikami i różowe

Fotografie, którymi opatrzone są sensacyjne wiadomości o rekordowo sprzedanych zegarkach, zazwyczaj przedstawiają masywne granatowe tarcze z grubymi pierścieniami, do których dochodzą szerokie pasy ze skóry w stonowanym kolorze. Od czasu do czasu na pierwszy plan wysuwają się też skomplikowane mechanizmy, które złożonością metalowych elementów sprawiają wrażenie pomniejszonej do skali nadgarstka fabryki, która prezentowana jest w dodatku prawie zawsze na głęboko czarnym tle. Jak twierdzą wyspecjalizowani kolekcjonerzy, taki obrazek przemawia już jednak wyłącznie do początkujących, bo potencjał zarobkowy nie zależy od tego, jak bardzo dany egzemplarz jest męski w charakterze, tylko od tego, czym wyróżnia się w ofercie. W tym natomiast damskie zegarki są bardzo dobre, dlatego warto nie pomijać ich przy wyborze alternatywnych aktywów przynajmniej z trzech powodów:

NIE NA KAŻDĄ RĘKĘ:
Zobacz więcej

NIE NA KAŻDĄ RĘKĘ:

Zegarki przeznaczone dla kobiet miewają mniejsze rozmiary, ale niekoniecznie niższe ceny – jak w przypadku egzemplarza vintage Roleksa Oyster Perpetual Date, który dom aukcyjny Christie’s wycenił do 4 tys. USD (15,5 tys. zł). Christie's

Rozmiary są mniejsze, a wymagania większe

Oczekiwania głównej grupy, do której skierowane są damskie zegarki, nie sprowadzają się, wbrew pozorom, w całości do kategorii estetycznych, bo naczelne wyzwanie, które rzucone zostało producentom, dotyczy kwestii czysto technologicznych. W związku z tym, że egzemplarze klasyfikowane jako vintage — czyli niekoniecznie stare, ale na pewno rzadkie na rynku — są zwykle mniejsze od męskich odpowiedników, również cały mechanizm umieszczony w środku musiał zostać dostosowany do zgrabnego kształtu koperty. Jeden z roleksów — Oyster Perpetual Date, którego cena może być szacowana w przedziale 2-4 tys. USD, wyposażony jest w najlepszej jakości mechanizm, a ma zaledwie 26 mm średnicy, licząc bez tzw. koronki, czyli małego pokrętła z boku koperty. W tym przypadku inżynieryjna precyzja musiała iść w parze z dopasowaniem się do mniejszej skali, ale na rynku aukcyjnym można znaleźć wiele przykładów na to, że mechanizmy umieszczane były też w oprawach o bardzo udziwnionych kształtach, które teraz, z uwagi na mniejszą dostępność, miewają zdecydowanie wyższą wartość.

Diamencików lepiej nie lekceważyć

W związku z tym, że projektowane dla kobiet zegarki musiały się czymś wyróżniać, najbardziej znani producenci postanowili zrobić wszystko, żeby ich limitowane serie zaczęły być w końcu kojarzone z biżuterią. Poza drobnością

elementów i precyzją samego warsztatu, rangę wyrobu, a także jego cenę, z pewnością podnoszą użyte do produkcjiszlachetne materiały. Pasek z czarnej skóry można przecież zastąpić takim z krokodylej i kolorowej albo w ogóle zrezygnować z niego na rzecz biżuteryjnej bransolety, która jubilerom da pole do popisu. Przedstawiciele tej branży często działali też wokoło tarczy, na wąskiej ramce szkiełka, którą wysadzano różnymi kamieniami, jak w przypadku niektórych zegarków marki Piaget, w których to miejsce ciasno wypełniają wianuszki diamentów. Początkującym inwestorom warto jednak zwrócić uwagę, że użycie szlachetnych surowców rzeczywiście podnosi kolekcjonerską i rynkową wartość, ale wysadzane diamentami pierścienie, które otaczają szła zegarków, nie powinny być porównywane do diamentowych pierścionków, które otaczają palce. W starszych modelach spotykamy czasem mniej współczesne szlify, a kamienie mocowane jako dekoracja przeważnie nie są przecież inwestycyjnej wielkości.

Gender nie jest określeniem z rynku zegarków

Chociaż stereotypowe obrazki męskiego zegarka na mocnym pasku i damskiego z delikatną bransoletą można z łatwością znaleźć w obiegu, na rynku kolekcjonerskim oferta pomieszana jest do tego stopnia, że w katalogach zatytułowanych jako „vintage watches ladies” wymieniane są też modele projektowane dla mężczyzn. Na początku ubiegłego wieku było to co prawda nie do pomyślenia, ale wraz z rozwojem coraz śmielszych form damskie zegarki rozmiarami przypominać zaczęły te przeznaczone na męskie nadgarstki, a same klientki odważyły się z czasem wybierać spośród modeli obu kategorii. Podczas ostatniej aukcji kobiecych zegarków vintage w Christie’s licytowany był na przykład bardzo klasyczny egzemplarz roleksa Precision, który zaprojektowany został z myślą o męskim odbiorcy, chociaż jego 33-milimetrowa koperta nie jest relatywnie zbyt wielka. Tarcza jest w dodatku biała, a więc też dosyć uniwersalna, a wskazówki i koperta złote, więc jedynym elementem, którego nie dałoby się określić jako unisex, byłaby w tym przypadku proweniencja, bo dom aukcyjny zapewnił, że obiekt pochodzi z kolekcji znanego amerykańskiego biznesmana, co, niezależnie od płci nabywcy, zwykle skutecznie podnosi cenę.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alternatywne / Zegarek nie musi być rodzaju męskiego