Zielona przyszłość ciepłownictwa

Potencjał OZE pozwala im odegrać w polskim ciepłownictwie większą rolę, niż mogą mieć w niemieckim.

Ze wszystkich odnawialnych źródeł energii (OZE) największe znaczenie dla naszego ciepłownictwa może mieć nie geotermia, jak mogłoby się wydawać, ale fotowoltaika i biomasa — uważa Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej IRENA (od ang. International Renewable Energy Agency).

Według jej wyliczeń źródła geotermalne są w stanie zapewnić 56 proc. zapotrzebowania Polski na ciepło systemowe, natomiast biomasowe i słoneczne — 116 i aż 176 proc. Jeśli chodzi o potencjał słonecznych, to jest on u nas większy niż w Niemczech, a także w Chinach i USA. — Dotychczas OZE nie rozwijały się szczególnie szybko w segmencie ciepłowniczym. Odpowiadają zaledwie za około 3 proc. naszego ciepłownictwa systemowego i za 13 proc. ciepłownictwa ogółem.

Tymczasem w ciepłownictwie Danii udział OZE wynosi 45 proc., a w Szwecji aż 67 proc. — mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej (IOE). Nic więc dziwnego, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) na konferencję dotyczącą współpracy systemów ciepłowniczych z OZE i magazynowania ciepła zaprosił przedstawicieli Skandynawii. O duńskich doświadczeniach w tej dziedzinie mówił Per Kristensen z PlanEnergi, a o szwedzkich — prof. Jan-Olof Dalenbäck z Chalmers University of Technology.

O tym, że w dziedzinie wykorzystania OZE w ciepłownictwie jesteśmy za państwami Europy Zachodniej, świadczą też inne statystyki. Od dekady udział OZE w polskiej energetyce systematycznie, choć niezbyt szybko, rósł, aż do około 12 proc. W 2016 r. nagle spadł — do 11,29 proc.

— Jeśli taka tendencja się utrzyma, to w 2020 r. udział zielonej energii w naszej energetyce będą wynosił zaledwie 12,1 proc. zamiast 15 proc., które zgodnie ze zobowiązaniami międzynarodowymi powinniśmy osiągnąć. To może nas kosztować nawet 11 mld EUR — twierdzi szef IOE. Tu otwierają się duże perspektywy przed segmentem ciepłowniczym.

Ciepło z OZE odpowiada bowiem za ponad połowę 15-procentowego celu wyznaczonego na 2020 r. Zwiększenie znaczenia zielonego ciepła może więc uchronić Polskę przed karami. Duże znaczenie może tu mieć też kwestia gromadzenia energii cieplnej. Uruchomienie w Polsce takich magazynów — od lat z powodzeniem funkcjonują one np. w Danii — przyczyniłoby się nie tylko do walki z emisją CO 2, ale także (dzięki wykorzystaniu zgromadzonego ciepła w momentach szczególnego dużego zapylenia) ze smogiem.

— O marnowaniu energii mówi się najczęściej w kontekście prądu. Tymczasem takie magazyny są w stanie gromadzić energię na godziny, najwyżej dni, zaś magazyny ciepła nawet na miesiące — zapewnia Grzegorz Wiśniewski.

Kolosalne różnice są również w kosztach. Według prezesa IOE przechowanie 1 KWh energii elektrycznej jest związane z kilka tysięcy razy (trzy rzędy wielkości) wyższymi kosztami niż zgromadzenie 1 KWh ciepła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zielona przyszłość ciepłownictwa