Zielone światło dla drogowych roszczeń

PORR prawomocnie wygrał spór z autostradową dyrekcją. Dostanie zadośćuczynienie za drogi asfalt wylewany na trasach budowanych na EURO 2012. Inni wykonawcy podążą jego śladem

W maju ubiegłego roku Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury rozwinął, podczas posiedzenia Sejmu listę roszczeń firm, które w poprzedniej perspektywie realizowały kontrakty drogowe. Miała 5 metrów długości. Udokumentowano na niej roszczenia firm o wartości 10 mld zł. Andrzej Adamczyk zapowiedział zawieranie porozumień z firmami budowlanymi, podkreślając, że na wypłatę miliardowych roszczeń w budżecie państwa nie ma pieniędzy.

FALA ROSZCZEŃ I UPADŁOŚCI:
Wyświetl galerię [1/2]

FALA ROSZCZEŃ I UPADŁOŚCI:

16 mld zł — na tyle szacowana jest wartość roszczeń firm budowlanych dotyczących realizacji kontraktów na budowę dróg, stadionów, lotnisk, modernizacji linii kolejowych (z czego 10 mld zł to żądania firm drogowych — mówił w Sejmie, Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa). Miały powstać na EURO 2012. Jednak z powodu wzrostu cen materiałów budowlanych wykonawcy ponieśli straty na realizacji tych inwestycji. Wiele firm zbankrutowało albo zeszło, czy też zostało wyrzuconych z placu budowy. Rykoszetem dostali podwykonawcy, nie otrzymując zapłaty od generalnych wykonawców.W ramach solidarnej odpowiedzialności wypłatę otrzymali od publicznych zamawiających. Część pieniędzy dla podwykonawców zamawiający pozyskali z gwarancji bankowych i ubezpieczeniowych, wystawionych na rzecz generalnych wykonawców. Takie działania negatywnie odbiły się jednak na bankach i zakładach ubezpieczeniowych, które wystawiły poręczenia. Efektem problemów finansowych wykonawców były opóźnienia w realizacji kontraktów. Większości, zwłaszcza drogowych i kolejowych, nie udało się zakończyć przed piłkarskimi mistrzostwami. Ich wykonawcy od pięciu lat walczą o wypłatę roszczeń i pierwszy raz udało im się wygrać. fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER

Na razie udało się wynegocjować porozumienie na przykład z wykonawcami stołecznego Stadionu Narodowego. Czas na kolejne, bo po latach sądowych batalii wykonawcy zaczynają wygrywać spory z publicznymi inwestorami. Wczoraj Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), a właściwie działająca w jej imieniu Prokuratoria Generalna przegrały spór z firmą PORR, dotyczący roszczeń związanych ze wzrostem cen materiałów budowlanych, używanych w latach 2009-12 do budowy obwodnicy Zambrowa. Strony nie ujawniają wartości zadośćuczynienia. Wiadomo jedynie, że Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał prawomocny wyrok, przyznając wykonawcy „siedmiocyfrową kwotę”.

— Straty spółki nie zostaną w pełni pokryte, ale ważne jest to, że sąd obarczył ryzykiem wzrostu kosztów materiałów budowlanych nie tylko wykonawcę, ale także zamawiającego, mimo że ten przed laty, w warunkach kontraktowych, wykreślił klauzulę pozwalającą na waloryzację cen. Urzędnikom wydawało się wówczas, że będzie to dla skarbu państwa korzystne. Wydany przez sąd wyrok pokazuje, że jest inaczej — mówi Jakub Chojnacki, członek zarządu PORR.

Globalna podwyżka

Teraz GDDKiA, a właściwie skarb państwa będzie musiał zwrócić firmie część pieniędzy wydanych na drogi asfalt wylany na zambrowskiej obwodnicy.

— W postępowaniu sądowym udowodniliśmy, że wzrost cen był nagły i nieprzewidywalny. W okresie trzech lat przed EURO 2012 ceny asfaltu rosły o 20-25 proc. rocznie,a we wcześniejszych latach dynamika była na poziomie 2-4 proc. Wykazaliśmy też, że podwyżki nie były jedynie wynikiem zwiększonego zapotrzebowania na materiały do realizacji inwestycji przed mistrzostwami, ale przede wszystkim były skutkiem nieprzewidywalnych nawet dla profesjonalnych wykonawców zmian cenowych na rynku ropy oraz kursu USD — mówi prof. Przemysław Drapała, radca prawny, partner w kancelarii Jara Drapała & Partners, reprezentujący wykonawcę.

Przed laty władze GDDKiA przekonywały, że wykonawcy nie mają prawa do roszczeń wynikających nawet ze znacznych zmian cen materiałów, ponieważ umowy nie przewidują waloryzacji wartości kontraktów w takich sytuacjach.

— Rzeczywiście umowy były tak ukształtowane, że nie pozwalały na dochodzenie roszczeń na podstawie kontraktu, ale przepisy Kodeksu cywilnego dają taką możliwość, pod warunkiem wykazania właśnie, że wzrost cen był nieprzewidywalny. Istotne jest również udowodnienie, że był on przyczyną poniesienia rażącej straty przez wykonawcę. Wykazanie tego jest bardzo trudne — podkreśla Przemysław Drapała.

Radca prawny dodaje, że w ostatnich latach zapadło kilkadziesiąt niekorzystnych dla przedsiębiorców wyroków. Oddalano ich roszczenia, ponieważ nie wykazali, że ponieśli rażącą stratę. Sądy odnosiły bowiem jej wielkość do wartości kontraktów, których wartość sięgała kilkuset milionów złotych, a nierzadko przekraczała miliard. W takim ujęciu kilka czy kilkanaście milionów złotych straty trudno było uznać za rażące.

— W tym postępowaniu porównywaliśmy wielkość straty do zakładanego przez wykonawcę zysku z realizacji inwestycji, nie zaś tylko do wartości kontraktu i sąd co do zasady podzielił nasze stanowisko, uznając udowodnioną stratę za rażącą — informuje Przemysław Drapała. Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA, na razie nie skomentował wyroku, podkreślając, że najpierw dyrekcja musi go otrzymać wraz z uzasadnieniem.

Wnioski na przyszłość

Przemysław Drapała ma nadzieję, że wczorajszy wyrok skłoni zamawiających do rozmów z wykonawcami, które pozwolą kolejne spory tego typu rozstrzygnąć polubownie.

— My także na każdym etapie sporu byliśmy gotowi do ugody, nie udało się jej jednak wynegocjować. Obecny wyrok ma charakter precedensowy, przesądza bowiem, iż przed EURO wystąpiła nadzwyczajna zmiana cen asfaltu, oraz wskazuje na zasady wyrównywania spowodowanych tym strat wykonawców. To się dotychczas nie udawało. Otwiera on drogę innym wykonawcom do dochodzenia podobnych roszczeń. Po tym wyroku porozumienie się z nimi może być w pewnych sytuacjach korzystne dla strony publicznej — uważa Przemysław Drapała.

Prawnik podkreśla też, że zarówno zamawiający, jak i wykonawcy powinni wziąć pod uwagę obecne orzeczenie przy konstruowaniu bieżących umów. Korzystniej dla obu stron będzie bowiem w kontraktach podzielić się ryzykiem wzrostu cen, niż przez wiele lat walczyć w sądzie o odszkodowanie. Jakub Chojnacki ma nadzieję, że wyrok nie tylko zachęci zamawiających do zawierania porozumień z wykonawcami w sprawie roszczeń z poprzedniej perspektywy, ale skłoni także do równomiernego rozłożenia ryzyka wzrostu cen w bieżących umowach.

— Nie chodzi nam o to, by za każdym razem, kiedy rosną ceny, wyższymi kosztami obarczać zamawiających. Jednak w sytuacjach, kiedy rosną gwałtownie i skala wzrostu jest niemożliwa do przewidzenia, warto w umowach określić mechanizm, który pozwoli złagodzić ich negatywne skutki już na poziomie kontraktowym — mówi Jakub Chojnacki.

Członek zarządu PORR przypomina, że w poprzedniej perspektywie wiele firm z powodu wzrostu cen wpadło w finansowe tarapaty, co spowodowało problemy dla całej gospodarki (patrz ramka). Jakub Chojnacki dodaje też, że problemy finansowe firm realizujących kontrakty przed EURO 2012 już zachęciły publicznych inwestorów do wpisania w kontrakty 1 proc. waloryzacji oraz do zmian wartości kontraktów uzależnionych od podawanych przez GUS wskaźników cen materiałów budowlanych. Jego dane nie odzwierciedlają jednak bieżących stawek realnych. Mimo, że materiały budowlane są coraz droższe, firmy nie otrzymują waloryzacji pokrywającej faktyczną zwyżkę kosztów. Za kilka lat problem dochodzenia roszczeń może więc znów trafić na wokandę.

OKIEM EKSPERTA

Pierwsza jaskółka

BARBARA DZIECIUCHOWICZ

prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa

To przełomowy wyrok, który powinien dać do myślenia zamawiającym. Kilka lat temu przygotowaliśmy opracowanie, w którym wskazywaliśmy na nagły i nieprzewidywalny wzrost cen w poprzedniej perspektywie. Cieszę się, że obecnie przyznają to także sądy. Mam nadzieję, że dzięki wyrokowi Sądu Apelacyjnego oraz dzięki przepisom ułatwiającym zawarcie ugody, które w tym roku weszły w życie, zamawiający będą mieć większą skłonność do porozumienia się z wykonawcami. Obecnie musimy także opracować mechanizm waloryzacji, który zabezpieczy wykonawców i zamawiających na wypadek wzrostu cen w tej perspektywie i w przyszłości. Pierwszym krokiem jest wpisanie już w tym roku do wielu umów waloryzacji opartej na wskaźnikach GUS. Są one jednak publikowane na bazie historycznych danych cenowych z kontraktów, więc nie odzwierciedlają bieżących podwyżek.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Koło historii

Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Cieszymy się, że sąd potwierdził nasze dotychczasowe stanowisko, w którym wskazywaliśmy na niemożliwy do przewidzenia wzrost cen, powodujący problemy w realizacji wielu kontraktów. Pytanie tylko, ile czasu będą potrzebować zamawiający, by wyciągnąć z niego wnioski. Obecnie przecież obserwujemy podobny jak przed laty wzrost cen, a mechanizmy waloryzacyjne przewidziane w umowach są nieskuteczne, więc w tej perspektywie mogą wystąpić problemy podobne jak w poprzedniej. Dane GUS pokazują historyczne wskaźniki z kontraktów, nie odzwierciedlają aktualnych cen. Dlatego proponujemy oparcie waloryzacji o koszyk podstawowych materiałów budowlanych oraz wskaźniki wzrostu cen wynagrodzeń itp.
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zielone światło dla drogowych roszczeń