Zielony biurowiec to standard

  • Emil Górecki
opublikowano: 01-03-2013, 00:00

Ekobudynki właścicielom większych pieniędzy na razie nie dają, ale przewagę nad konkurencją już tak.

Właściciel zielonego biurowca nie uzyska od najemcy wyższej stawki czynszu niż w zwykłym. Po co więc inwestować w nowoczesne rozwiązania technologiczne, przeznaczać kilka miejsc parkingowych na rowery, segregować śmieci czy starać się o certyfikaty?

— Dlatego, że coraz więcej najemców w zapytaniach ofertowych zaznacza, że interesuje ich tylko certyfikowany budynek. Bo oszczędność kosztów wody i energii elektrycznej w takich obiektach wynosi 5-20 proc. Dlatego też, że praca w lepszych warunkach, szczególnie z nowocześniejszym systemem wentylacji i klimatyzacji, sprawia, że pracownicy rzadziej chodzą na zwolnienia lekarskie. To w europejskiej skali przekłada się na 2 proc. więcej czasu spędzonego w pracy — wylicza Jonathan Cohen, dyrektor działu doradztwa budowlanego Colliers International.

Jest jeszcze jeden argument, który w Polsce jeszcze trudno zbadać, ale w Europie już to zrobiono. Według danych Colliersa, deweloperzy ekologicznych budynków sprzedają je średnio o 16 proc. drożej niż porównywalne, ale bez zielonego uzbrojenia. Ten argument przyszłości sprawia, że za dwa lata co najmniej połowa budynków komercyjnych będzie już projektowana z zasadami zrównoważonego rozwoju.

— Obecnie w Polsce poniżej 5 proc. istniejących budynków jest certyfikowane, jednak większość obiektów w budowie jest zaprojektowana z wszystkimi potrzebnymi instalacjami — mówi Jonathan Cohen. W Polsce funkcjonują dwa systemy certyfikacji ekologicznej budynków komercyjnych: LEED i BREAM. Mogą je zdobywać nowe budynki, obiekty już istniejące, a nawet poszczególne biura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu