Zimny prysznic na warszawskim parkiecie

  • Roman Przasnyski
opublikowano: 02-10-2014, 00:00

Zawiedli się ci inwestorzy, którzy liczyli na kontynuację wzrostowej tendencji na naszej giełdzie.

Nastroje były nie najlepsze już od rana, a w ciągu dnia uległy wyraźnemu pogorszeniu. WIG20 należał do najmocniej tracących na wartości indeksów w Europie. Nie lepiej było w segmencie średnich firm.

Pierwsza październikowa sesja w Warszawie rozpoczęła się od spadku indeksów największych spółek o 0,4 proc., a pozostałe wskaźniki traciły niewiele mniej. Do południa sytuacja była dość stabilna. Byki broniły się przed pogłębieniem przeceny, jednak sił starczyło im jedynie na cztery godziny handlu. Po tym czasie podaż bardzo wyraźnie przycisnęła, sprowadzając WIG20 do 2470 pkt., czyli 1,1 proc. poniżej wtorkowego zamknięcia. Mimo minimalnie lepszego startu jego śladem podążyły wskaźniki średnich firm.

DAX do wczesnego popołudnia kręcił się w pobliżu poziomu wtorkowego zamknięcia, po czym poszedł w dół o około 0,4 proc. CAC40 po południu tracił prawie 1 proc. Bykom nie sprzyjały słabe dane makroekonomiczne. Największy zawód sprawił PMI niemieckiego przemysłu, spadając minimalnie poniżej poziomu 50 pkt. Mocniej, niż się spodziewano, zniżkowały także wskaźniki dla strefy euro i Wielkiej Brytanii. Zaskakująco wysoki okazał się szacowany przez ADP wzrost liczby miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych, sięgając 213 tys. To nie poprawiło jednak nastrojów, podsycając obawy przed wcześniejszą podwyżką stóp procentowych przez Fed. Humory pogorszył jeszcze bardziej spadek wydatków na inwestycje budowlane o 0,8 proc. oraz indeksu ISM dla przemysłu z 59 do 56,6 punktu. Amerykańskie wskaźniki zwiększyły skalę spadku do 0,8 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Open Finance

Polecane