TP jeszcze nie wie, czy stanie do konkursu na operatora usługi powszechnej, czy poczeka, aż wyznaczy ją URTiP. Start rozważa też Dialog.
Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) spodziewa się, że znajdą się chętni, którzy wystartują w ogłoszonym w piątek konkursie na operatora usługi powszechnej (OUP). Operator telekomunikacyjny, który otrzyma taki status, będzie miał obowiązki w zakresie świadczenia deficytowych usług telefonii stacjonarnej. Koszty pomniejszone o uzyskane korzyści będą refundowane z funduszu, na który złożą się wszyscy teleoperatorzy (poza najmniejszymi).
Ewentualni chętni na OUP mogą składać w URTiP oferty obejmujące całą Polskę lub poszczególne strefy numeracyjne. Oczywistym kandydatem jest Telekomunikacja Polska (TP). Gdyby konkurs nie został rozstrzygnięty, spółka i tak zostałaby wyznaczona do tej roli przez URTiP, ale dopiero po przeprowadzeniu skomplikowanej procedury analizy rynku i formalnego ustalenia, że jest operatorem o znaczącej pozycji. Choć wie o tym w Polsce każde dziecko, URTiP musiałby w tym celu prowadzić wielomiesięczne badania, a następnie notyfikować ich wyniki w instytucjach unijnych. Dopiero wtedy mógłby nadać TP przymusowy status OUP.
Zdaniem Jacka Strzałkowskiego, rzecznika URTiP, jest prawdopodobne, że TP sama się zgłosi.
— Spółka wielokrotnie przekonywała nas, że niektóre ze świadczonych przez nią usług są deficytowe. Regulator nie godził się jednak na wszystkie podwyżki. Status OUP może pomóc TP pokryć te straty — uważa Jacek Strzałkowski.
Czy TP też dojdzie do takiego wniosku i wystartuje?
— Analizujemy warunki konkursu — mówi Barbara Górska, rzeczniczka TP.
Niespodziankę może zrobić Telefonia Dialog.
— Analizujemy możliwość startu w kilku strefach numeracyjnych, w których mamy silną pozycję — np. na Dolnym Śląsku. Rozważamy też współpracę z OUP jako podwykonawca — mówi Marta Pietranik, rzeczniczka Dialogu.
Jednak większość alternatywnych operatorów, m.in. Netia, raczej nie pali się do roli OUP.
— Nie spodziewamy się, by ktokolwiek dobrowolnie chciał wziąć na siebie te obowiązki — mówi Jolanta Ciesielska, rzeczniczka Netii.
Zdaniem Eugeniusza Gacy, wiceszefa Krajowej Izby Gospodarczej Informatyki i Telekomunikacji, przepisy o OUP są anachronizmem z czasów, gdy telefonia, przede wszystkim komórkowa, nie była rozwinięta na taką skalę.
— Dziś OUP nie jest nikomu potrzebny. Każdy może mieć dostęp do telefonu — jeśli nie stacjonarnego, to komórkowego. Obawiam się, że większość kosztów związanych z jego istnieniem pochłonie biurokracja — uważa Eugeniusz Gaca.