Przytaczając to co już napisaliśmy miesiąc temu, iż trudno jest z pewnością wskazać jedną liczbę, jakiej oczekiwalibyśmy z polskiego rynku obligacji w 2013 roku, natomiast możemy być w miarę pewni znacznie wyższej zmienności rynku, to właśnie z takim obrazem rynku mieliśmy do czynienia w styczniu.
Już pierwsze trzy dni stycznia przyniosły ponad 30-punktową wyprzedaż na stopach procentowych, co w przypadku 10-letnich obligacji oznaczało ponad 2,5-procentowe straty. Kiedy po dość nieudanej aukcji obligacji długoterminowych przy bardzo słabym popycie inwestorów zagranicznych mogło się wydawać, że ruch będzie kontynuowany kolejne dwa dni przyniosły całkowite odwrócenie nastrojów na rynku i 80% początkowych strat zostało odrobione i to w zasadzie przy braku jakichkolwiek danych, czy innych impulsów. Drugi tydzień stycznia jednak ponownie należał do niedźwiedzi. Mimo iż obradująca w tym okresie Rada Polityki Pieniężnej dokonała, zgodnie z oczekiwaniami, obniżki stóp procentowych, obligacje ponownie popadły w niełaskę przynosząc wzrost rentowności o ponad 25 punktów bazowych. Ponownie mogło się wydawać, że trend wzrostu rentowności będzie dominujący, tym bardziej że w tym ruchu obligacje 10-letnie dość znacząco przebiły poziom 4%. Jednak i tym razem gorsze dni dla posiadaczy obligacji nie trwały wcale zbyt długo. Seria publikacji makroekonomicznych za grudzień w kolejnym tygodniu wreszcie przyniosła jakieś racjonalne zachowanie rynku. Niższa inflacja, dynamika płac, niższe ceny producentów, poziom zatrudnienia, czy wreszcie kurcząca się produkcja przemysłowa, czy sprzedaż detaliczna przekładały się na powrót do aktywów bezpiecznych, jakimi są obligacje skarbowe powodując spadki rentowności o około 20 punktów bazowych, czyli wzrosty cen. Druga aukcja obligacji przeprowadzona w tym roku przyniosła rekordowy popyt i rekordową sprzedaż w całej historii aukcji obligacji przeprowadzanych przez Ministerstwo Finansów. Jednak dla rynku wtórnego wcale nie okazało się to tak dobre. Praktycznie cały popyt został zaspokojony przez Ministra Finansów i od tego dnia obligacje zaczęły ponownie tracić.
W zasadzie po takim styczniu nie należy się spodziewać, że rynek uspokoi się w kolejnych tygodniach. Z jednej strony przed nami jeszcze wiele słabych danych gospodarczych i jeszcze kilka obniżek stóp procentowych. Ale z drugiej strony wiele już zostało wycenione i jak pokazał styczeń wcale na dane pro-obligacyjne rynek nie musi reagować w klasyczny, książkowy sposób. Z drugiej strony coraz głośniej mówi się, że przychody budżetu stoją pod dużym znakiem zapytania i być może będzie potrzebna rewizja ustawy budżetowej, co nie sprzyjałoby na pewno klimatowi inwestycyjnemu w polskie aktywa. Dodatkowo UE poinformowała właśnie o wstrzymaniu dopłat na dofinansowanie dróg i autostrad, a rząd ma jeszcze na karku ratowanie LOT-u, co zwiększy jeszcze stronę wydatkową budżetu.
Styczeń jako całość zamknął się negatywnie dla polskich obligacji. W zależności od segmentu rentowności obligacji wzrosły o 10-20 punktów bazowych, co przełożyło się na spadek wartości jednostek uczestnictwa funduszu ING Obligacji o 0,43%. Z pewnością bieżący rok z żadnym wypadku nie będzie podobny do ubiegłego, w którym uzyskana stopa zwrotu z powodzeniem mogłaby być rozłożona na 2-3 lata. W skali bieżącego roku oczekujemy stopy zwrotu z inwestycji w fundusz ING Obligacji na poziomie 2-3%.
Zmienny rynek długu
Za nami pierwszy miesiąc nowego roku i już całkiem sporo emocji na rynku obligacji. Zdecydowanie zachowanie rynku odbiega od tego, jaki obserwowany był przez większość czwartego kwartału ubiegłego roku, ale można powiedzieć iż przebiega on całkowicie zgodnie z planem.