Znów udało się uniknąć wzrostu bezrobocia

opublikowano: 04-02-2021, 20:00

Styczeń mógł przynieść pogorszenie sytuacji na rynku pracy, bo restrykcje były dotkliwe dla wielu branż, ale nie przyniósł. I to jest pozytywne zaskoczenie. Wprawdzie plany firm dotyczące zatrudnienia są raczej negatywne i wskazują na ryzyko zwolnień, ale zjawisko to ma zbyt małą skalę, by w widoczny sposób wpłynąć na rynek pracy.

Ze wstępnych danych Ministerstwa Rodziny wynika, że w styczniu stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6,5 proc. wobec 6,2 proc. w grudniu. Wszyscy czytelnicy tego newslettera (lub artykułu – jeżeli czytają go Państwo w gazecie i na portalu pb.pl) zapewne już jednak wiedzą, że surowe dane o bezrobociu znaczą tyle, ile surowe dane o konsumpcji lodów lub popycie na choinki. Takie dane mają w sobie silną sezonowość, którą należy usunąć, jeżeli chce się wyciągnąć ważne wnioski na temat trendów.

Po wyrównaniu sezonowym stopa bezrobocia wyniosła w styczniu 6,2 proc., czyli tyle samo, ile w grudniu, listopadzie, październiku, wrześniu, sierpniu, lipcu i czerwcu. Jest płaska jak stół. To dowodzi, że rynek pracy jest zahibernowany. Są dwa powody tej hibernacji. Po pierwsze, państwo transferuje do firm duże pieniądze w celu utrzymania przez nie zatrudnienia. Po drugie, wiele firm utrzymuje pracowników w przekonaniu, że od wiosny znów będą potrzebni.

Mimo to utrzymanie bezrobocia bez zmian jest zaskoczeniem. Przed dwoma-trzema miesiącami można było oczekiwać, że wejście gospodarki w drugi dołek recesyjny wywoła jakąś falę zwolnień i że część ze zwolnionych osób zarejestruje się w urzędach pracy. Szacowałem, że ten efekt może wynieść około 0,5 pkt proc. do kwietnia. Tym bardziej że badania prowadzone wśród przedsiębiorstw wskazują na negatywne podejście do zatrudnienia i skłonność raczej do zwalniania niż powiększania zasobów siły roboczej. Odsetek firm planujących zwolnienia wciąż jest wyższy niż odsetek firm planujących zatrudnienie, co jest pokazane na wykresie.

Dlaczego więc bezrobocie nie wzrosło? Widocznie skuteczność pomocy publicznej wciąż jest wysoka. Drugi powód może być taki, że są jakieś zwolnienia w gospodarce, ale za małe, by być widoczne w danych zagregowanych. Żeby stopa bezrobocia ruszyła się o więcej niż 0,1 pkt proc., to w urzędach pracy musi zarejestrować się ponad 17 tys. osób. Innym powodem może być niechęć do rejestrowania się.

Skoro dane zachowują się inaczej niż prognozy, to trzeba dostosować prognozy. Wydaje się, że do kwietnia uda się dowieźć stopę bezrobocia bez większych zmian, a od wiosny lub lata może się ona zacząć powoli obniżać, wracając do poziomów sprzed epidemii, choć ten spadek będzie powolny. W czasie kryzysu firmy wprowadziły wiele rozwiązań efektywnościowych, które przyniosą im korzyści w długim okresie. O ile PKB może wrócić do poziomu sprzed epidemii już latem, o tyle stopa bezrobocia rejestrowanego będzie wracać do przedkryzysowych 5 proc. pewnie dłużej – może do 2022 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane