Żółta kartka dla polityków

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2011-07-12 00:00

Gdy grecki parlament przyjął w ostatnich dniach czerwca konieczne oszczędności, rynek miał nadzieję na wyciszenie tematu problemów fiskalnych. Tymczasem problem wraca ze zdwojoną siłą: po obniżce ratingu dla Portugalii mamy obawy o Włochy.

Włochy dotychczas nie były w centrum kryzysu zadłużenia. Kraj, który przed globalną recesją był najbardziej zadłużony w całej strefie, na czas ograniczył deficyt, nie doświadczył też negatywnych skutków pęknięcia bańki na rynkach nieruchomości. Plagą ostatnich lat jest jednak coraz bardziej niestabilna scena polityczna. W piątek rynki przestraszyły się wizji odejścia ministra finansów. Giulio Tremonti to zwolennik restrykcyjnej polityki i jego odejście wiązałoby się z zagrożeniem realizacji żądań luźniejszej polityki ze strony Ligii Północnej.

Przypadkiem lub nie włoskie problemy wychodzą na światło dzienne na mniej niż dwa miesiące przed wykupem przez Włochy obligacji za ponad 40 mld EUR. W całym 2012 roku suma zapadających obligacji to już 120 mld EUR — do tego dojdą bony skarbowe oraz oczywiście deficyt. Te liczby pokazują, iż jeśli Włochy nie będą w stanie finansować się na rynku, strefa nie będzie mogła wykorzystać dotychczasowego mechanizmu — kupowania czasu poprzez dostarczanie płynności. Inna sprawa, że to właśnie brak konkretnego rozwiązania na poziomie europejskim jest drugą przyczyną włoskich problemów — kraj, który mógł sobie radzić przy niewielkim deficycie i premii za ryzyko rzędu 100 pkt bazowych, popadnie w kłopoty przy premii w okolicy 300 pkt baz. i niestabilnym rządzie. Tymczasem wzrost premii za ryzyko to właśnie wyraz braku wiary rynku w poczynania europejskich polityków.

Po głosowaniach w Grecji pisaliśmy na łamach "PB", iż nie jesteśmy nawet o krok bliżej do rozwiązania problemów fiskalnych. Obecny alarm nie musi oznaczać niewypłacalności dużych krajów, jak Hiszpania czy Włochy. Jednak opieszałość i skłonność do sięgania po półśrodki przez polityków nakazuje, aby liczyć się z każdym rozwiązaniem. Notowania EUR/USD, ale także EUR/CHF (a co za tym idzie również CHF/PLN) będą żywiołowo reagowały na rozwój sytuacji na południu Europy.