Zrównoważony rynek rozbudza optymizm

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 06-06-2016, 22:00

Bardzo duży popyt na mieszkania nie powoduje gwałtownego wzrostu cen. Może to być oznaką dojrzałości rynku

Indeks Bazy Cen Nieruchomości (BCN), przygotowywany przez Cenatorium specjalnie dla „Pulsu Biznesu” i Bankier.pl, wyniósł w kwietniu 95,79 pkt. W porównaniu z wynikiem sprzed dwunastu miesięcy był niższy zaledwie o 0,19 pkt. Podobny trend utrzymuje się od początku roku, zmiany cen z miesiąca na miesiąc są kosmetyczne i wahają się w granicach 0,04-0,09 pkt. Według 59,1 proc. zapytanych w maju ekspertów, sytuacja na rynku mieszkaniowym w Polsce w ciągu najbliższych sześciu miesięcy pozostanie bez zmian. Pogorszenia spodziewa się 27,3 proc., a poprawy — 13,6 proc. badanych.

— Wyniki ankiety Indeksu BCN świadczą, że eksperci rynku nieruchomości wciąż prognozują stabilną sytuację, nie zakładając poważnych zmian — potwierdza Barbara Bugaj, starszy analityk ds. rynku nieruchomości Cenatorium.

Dobre nastroje

Indeks BCN liczony dla dużych miast sięgnął w kwietniu 95,1 pkt. i wzrósł o 0,55 pkt. w porównaniu z analogicznym okresem przed rokiem. Aż 68,2 proc. ekspertów uważa, że warunki na rynku mieszkaniowym w dużych miastach w ciągu najbliższego półrocza nie ulegną zmianie, a jedynie 18,2 proc. twierdzi, że mogą się pogorszyć. Ich poprawy spodziewa się 13,6 proc. osób.

— W ostatnim czasie zaostrzono kryteria udzielania kredytów hipotecznych. Od stycznia wzrosły marże oraz zmalała zdolność kredytowa nabywców. KNF zaleciła bankom dodatkową ostrożność, mając na celu zapobieganie ewentualnym skutkom wzrostu stóp procentowych w przyszłości. Dodatkowo banki podwyższyływysokość kosztów utrzymania, co wpłynęło na obliczanie zdolności kredytowej. Te zmiany podzieliły rynkowych ekspertów, jednak niewielką przewagę (52 proc.) mieli ci, którzy uważają, że trudniejszy dostęp do kredytów nie wpłynie na spadek wolumenu obrotu na rynku mieszkaniowym — wyjaśnia Barbara Bugaj. Dane publikowane przez GUS dowodzą, że deweloperzy nie zwalniają tempa rozpoczynanych budów i uzyskiwania pozwoleń na budowę mimo pojawiających się obaw o nadpodaż i ograniczony dostęp do kredytów. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2016 r. uzyskali pozwolenia na budowę blisko 31,1 tys. mieszkań (o 13 proc. więcej niż przed rokiem). O ponad 7 proc., do prawie 27,4 tys., wzrosła również liczba mieszkań, których budowy rozpoczęto.

— Obraz rynku w dużym stopniu zaburza program Mieszkanie dla Młodych. Warto zastanowić się, jak bardzo zmieniłyby się realia rynkowe, gdyby program nie istniał lub nie faworyzował mieszkań deweloperskich — zauważa Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Zdaniem Sławomira Horbaczewskiego, eksperta rynku nieruchomości, w Polsce nie ma nadpodaży mieszkań i do 2020 r. na pewno nie będzie. Wciąż mamy do czynienia ze strukturalnym deficytem. Jedyne lokale zalegające na rynku to te wyraźnie nietrafione pod względem lokalizacji, jakości wykonania czy ceny.

Korekta cen

W pierwszym kwartale 2016 r. w porównaniu z ostatnim kwartałem ubiegłego roku w największych miastach — Warszawie, Wrocławiu i Krakowie — drożały przede wszystkim niewielkie mieszkania do 35 mkw. i cieszące się od kilku lat największą popularnością lokale od 35 do 60 mkw. Natomiast w Poznaniu, Olsztynie i Lublinie drożały zarówno najpopularniejsze mieszkania o powierzchniach od 35 do 60 mkw., jak i większe — o metrażach od 60 do 80 mkw. i powyżej 80 mkw. Mniej niż pod koniec 2015 r. można było zapłacić w tych miastach jedynie za kawalerki. W Łodzi w pierwszym kwartale trzeba było liczyć się z wyższymi cenami wszystkich typów mieszkań, choć w większości były to zwyżki o kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych za metr kwadratowy. Najwięcej obniżek zanotowano w Gdańsku, gdzie taniały wszystkie typy mieszkań poza największymi — o powierzchni przekraczającej 80 mkw. Najbardziej zdrożały kawalerki we Wrocławiu, gdzie średnio za metr kwadratowy trzeba było zapłacić prawie o 160 zł więcej niż na koniec 2015 r. Drugą lokatę zajęły również najmniejsze lokale, ale w Krakowie, gdzie na początku tego roku kupujący musieli zapłacić średnio o 142 zł więcej niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Ostatnie miejsce na podium zajęła Warszawa, w której przy zakupie kawalerki trzeba było się liczyć z wydatkiem o 126 zł większym za metr kwadratowy niż pod koniec 2015 r. Myśląc o wzroście cen, warto jednak pamiętać, że był on zwykle niewielki — maksymalnie kilkuprocentowy.

— Patrząc na rynek — podaż mieszkań i bardzo dobre wyniki deweloperów — można stwierdzić, że wydaje się on zrównoważony. Trudno obecnie przewidzieć, jaki skutek może odnieść jeszcze większa liczba oddawanych do użytku mieszkań. Wydaje się natomiast, że nastroje wśród deweloperów będą sprzyjały coraz większej liczbie budowanych lokali. Jeżeli produkt jest dobry, w atrakcyjnej lokalizacji i ceną odpowiadającą jakości, zawsze znajdzie nabywców. Warto zauważyć, że deweloperzy bardzo precyzyjnie dopasowują projekty do potrzeb wyselekcjonowanego klienta i do miejsc — mówi Iwona Załuska, prezes Upper Finance.

Solidny fundament badania

Raport o cenach nieruchomości to projekt „Pulsu Biznesu”, Bankier. pl i Cenatorium. BCN Indeks opisuje sytuację na rynku nieruchomości mieszkaniowych — jako jedyny na rynku opisuje stan faktyczny, bowiem bazuje na cenach transakcyjnych, a nie ofertowych. Dzięki metodologii opartej na autorskiej metodzie automatycznej wyceny nieruchomości indeks precyzyjniej obrazuje zmiany zachodzące na rynku. Towarzyszą mu prognozy ekspertów. Raport będziemy publikować co kwartał. Z oczywistych powodów w gazecie podać możemy jedynie wycinek danych, dlatego zapraszamy na nieruchomosci.pb.pl i Bankier.pl, gdzie znajdą państwo dużo więcej szczegółowych informacji i analiz dotyczących nieruchomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu