Zwiastuny korekty wystąpiły w komplecie

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2014-08-01 20:00

Przez ostatnie 45 lat rynek akcji spadał o ponad 20 proc. zawsze po tym, jak jednocześnie wystąpiły trzy sygnały ostrzegawcze. Tak jak teraz.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

Te trzy sygnały ostrzegawcze, to nadmierny optymizm „byków”, znaczące przewartościowanie i ekstremalna rozbieżność w osiągnięciach różnych segmentów rynku. Hayes Martin, szef Market Extremes, firmy z Nowego Jorku doradzającej inwestorom, podkreśla, że te trzy sygnały wystąpiły sześciokrotnie od 1970 roku, kiedy nadchodziła znacząca korekta. W tym czasie nie było „rynku niedźwiedzia”, podczas którego nie występowałyby w komplecie. Średni spadek S&P500 podczas korekty po wystąpieniu wspomnianych sygnałów wynosił 38 proc., przy czym najmniejszy wyniósł 22 proc. Korekta przeciętnie trwała miesiąc.  

Dwa ze wspomnianych sygnałów: nadmierny optymizm “byków” i przewartościowanie akcji, występują już od dłuższego czasu. Już w grudniu ubiegłego roku odsetek doradców finansowych, którzy określali się jako „byki”, przekroczył 60 proc. Obecnie wynosi 56 proc. Z kolei pod koniec ubiegłego roku wskaźnik cena/zysk Russell 200 osiągnął najwyższą wartość od stworzenia indeksu małych spółek w 1984 r. Był wyższy nawet od notowanego w październiku 2007 roku, czy w marcu 2000 roku na szczycie internetowej bańki.

Trzeci z sygnałów pojawił się w ostatnim czasie i skłonił Martina do zalecenia swoim klientom sprzedaży akcji i trzymania gotówki. Jest nim gwałtowny spadek odsetka akcji uczestniczących w „rynku byka”. Można go zmierzyć odsetkiem akcji notowanych powyżej średniej z ostatnich czterech tygodni. Wśród spółek notowanych na NYSE spadł on z 82 proc. na początku lipca do tylko 50 proc. w dniu, kiedy S&P500 osiągnął ostatnie historyczne maksimum. Martin podkreśla, że to jeden z największych spadków w tak krótkim czasie jaki widział podczas swojej kariery. Kolejnym sygnałem rozbieżności na rynku jest to, że kiedy S&P500 osiągnął 24 lipca szczyt, rósł o 1,4 proc. od początku miesiąca, wobec 3,1 proc. spadku w tym samym czasie indeksu Russell 2000.

Martin uważa, że obecnie spadek S&P500 może wynieść 13-20 proc. Czemu tak wyraźnie poniżej średniej? Martin uważa, że Fed zainterweniuje i udostępni płynność, która pozwoli zahamować spadek.