Czytasz dzięki

Związkowcy częstochowskiej huty żądają... niemożliwego

Załoga upadłej Huty Częstochowa chce, by przy sprzedaży jej majątku zagwarantować pracę dla 1,2 tys. osób. Zdaniem sądu tego warunku nie da się spełnić.

Do 29 maja potencjalni chętni mogą składać oferty w przetargu na majątek Huty Częstochowa (HCZ), której upadłość sąd ogłosił w ubiegłym roku. Do godz. 14 muszą dostarczyć je do częstochowskiego sądu lub do godz. 17 do katowickiego biura syndyka. Cenę wywoławczą określono na 250 mln zł. Związkowcom HCZ nie podoba się, że wśród kryteriów oceny ofert nie ma utrzymania miejsc pracy. Huta zatrudnia 1,2 tys. osób.

„Warunki przetargu całkowicie pomijają kwestie społeczne, czego nie możemy zaakceptować. (…) Nie wspomniano, że załoga huty (...) jest niezbędnym fundamentem jej działania” — napisali przedstawiciele hutniczych central związkowychw piśmie do Sądu Rejonowego w Częstochowie, który zatwierdzał warunki sprzedaży przedsiębiorstwa.

Związkowcy obawiają się wrogiego przejęcia. Piszą, że w postępowaniu przetargowym nie przewidziano „zabezpieczenia kwestii pracowniczych czy uniknięcia możliwych negatywnych skutków gospodarczych, jakie mogą niewątpliwie wystąpić przy zamknięciu zakładu zaraz po jego nabyciu”. Zastrzegają, że nie jest to scenariusz bardzo prawdopodobny, ale realny. Zabiegają więc o zabezpieczenie miejsc pracy. Sąd twierdzi, że to niemożliwe.

„W regulaminie przetargu nie wprowadzono żadnego zapisu odnoszącego się do zabezpieczenia miejsc pracy, gdyż w ocenie sędziego komisarza nie było możliwości wprowadzenia takiego warunku” — twierdzi sędzia Dominik Bogacz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Tego samego zdania jest Mateusz Bienioszek, syndyk HCZ.

— Doskonale rozumiem oczekiwania pracowników. Zachowanie miejsc pracy jest dla mnie również bardzo ważne. Niestety, ustawodawca, określając w prawie upadłościowym zasady likwidacji majątku przedsiębiorstwa w stanie upadłości, przyznał prymat roszczeniom wierzycieli, które muszą być uregulowane w możliwie największym zakresie. Przepisy prawa upadłościowego nie dają więc podstawy do tego, aby klauzule ochrony miejsc pracy mogły być uwzględnione w procedurze przetargowej — wyjaśnia Mateusz Bienioszek.

Podkreśla, że nawet gdyby takie klauzule znalazły się w regulaminie sprzedaży przedsiębiorstwa, nie byłoby możliwości ich wyegzekwowania.

— Sprzedaż w postępowaniu upadłościowym ma takie skutki jak sprzedaż dokonana przez komornika — nabywca kupuje przedsiębiorstwo bez żadnych obciążeń, a sprzedaż jest definitywna i nie ma możliwości odstąpienia od niej, gdyby kupujący nie wypełnił deklaracji dotyczących zatrudnienia — tłumaczy syndyk.

W sposób uprzywilejowany prawo upadłościowe traktuje jedynie spółki z udziałem skarbu państwa nabywane przez spółki pracownicze. W przypadku HCZ te przepisy nie mają jednak zastosowania. Utrzymania miejsc pracy zagwarantować się nie da, ale fakt, że huta ma pracowników, dzięki którym może działać, został uwzgledniony w jej wycenie, więc przyszły nabywca „za nich” zapłaci.

„W ramach zlecenia została wykonana wycena (...) funkcjonującego przedsiębiorstwa i wszelkie kwestie pracownicze zostały uwzględnione” — zapewnia Szymon Mojzesowicz, prezes firmy Lege Advisors, która wyliczyła wartość huty na wrzesień 2019 r., kiedy została ogłoszona jej upadłość.

Majątek huty dzierżawi obecnie Sunningwell, który ma prawo pierwokupu. Czy z niego skorzystać, firma zdecyduje, gdy pozna warunki przetargowych rywali. Inni potencjalni inwestorzy to: Cognor, Liberty House i Metinvest.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane