Związkowcy i pracodawcy przeciw zmianom w ZUS

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 22-11-2017, 22:00

W bezprecedensowym wspólnym oświadczeniu pracodawcy i pracownicy odrzucają pomysł ozusowania całej pensji. Rząd też zwarł szeregi i… robi swoje

ZUS, kojarzony z instytucją zachowawczą i skostniałą, udowodnił, że w razie potrzeby potrafi być elastyczny i dostosować się do stawianych mu wymagań. We wtorkowy wieczór sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zajmowała się rządowym projektem ustawy znoszącej limit 30-krotności przeciętnej płacy, powyżej którego składki emerytalno-rentowe nie są płacone. Zmiana obejmie 350 tys. najlepiej zarabiających osób w kraju. Sala w której zebrała się komisja, była wypełniona po brzegi, ponieważ liczni przedstawiciele organizacji społecznych i samorządowych liczyli, że uda im się zabrać głos. Wcześniej nie mieli okazji, gdyż projekt procedowany jest w tempie ekspresowym, z pominięciem konsultacji społecznych. Firmujący projekt resort rodziny obiecał stronie społecznej dialog podczas prac w parlamencie. Jak się okazało, nie było możliwości zabrania głosu podczas pierwszego czytania ustawy w Sejmie 9 listopada. Na wtorkowej komisji polityki społecznej szefująca jej Beata Mazurek gotowa była przejść od razu do czytania projektu i dopiero po protestach zdecydowała się oddać głos zgromadzonym bardzo licznie reprezentantom organizacji pozarządowych. Wszystkie mocno skrytykowałyprojekt. Rządową regulację potępiła nawet rada nadzorcza ZUS, która podjęła w tej sprawie uchwałę we wtorek. Dariusz Trzcionka, członek rady nadzorczej ZUS z ramienia Forum Związków Zawodowych, powiedział, że państwowa ubezpieczalnia nie jest gotowa do rozliczania składek opartych na nowych zasadach i potrzebuje 12 miesięcy na rozpisanie przetargu na dostawę potrzebnego systemu. Czy ZUS zdąży na 1 stycznia?

DEMENTI:
Elżbieta Rafalska, minister pracy, dementuje pogłoski o planach wycofania
projektu z Sejmu. ZUS, którym kieruje Gertruda Uścińska, dementuje natomiast,
że zakład nie będzie gotów do liczenia składek według nowych zasad od 1
stycznia. Będzie.
Zobacz więcej

DEMENTI: Elżbieta Rafalska, minister pracy, dementuje pogłoski o planach wycofania projektu z Sejmu. ZUS, którym kieruje Gertruda Uścińska, dementuje natomiast, że zakład nie będzie gotów do liczenia składek według nowych zasad od 1 stycznia. Będzie. Fot. Adam Chełstowski - Forum

— Naszym zdaniem do projektu ustawy jest mowa o tym, że optymalne jest wprowadzenie zmian w ciągu 12 miesięcy, by ZUS mógł, opierając się na ustawie PZP, wprowadzić modyfikacje w systemie informatycznym. Konieczne do wprowadzenia zmiany dotyczą KSI ZUS, PUE ZUS, programu Płatnik i aplikacji e-Płatnik. Mamy jednak przygotowany wariant zapasowy, który zagwarantuje wprowadzenie w życie nowych przepisów, jeżeli zostaną uchwalone. W późniejszym terminie zaś przeprowadzimy pełną modyfikację — informuje Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS.

Rząd robi swoje

Również we wtorek Forum Związków Zawodowych, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, BCC, a więc reprezentanci strony społecznej w Radzie Dialogu Społecznego wydali wspólne stanowisko wyrażające sprzeciw wobec zniesienia 30-krotności ozusowania wynagrodzeń (patrz: ramka). Na razie protesty nie robią wrażenia na stronie rządowej. W środę komisja politykispołecznej przedstawiła sprawozdanie Sejmowi z wtorkowych prac. Beata Bartuś, poseł sprawozdawca, przyznała, że debata była burzliwa, że głos zabrała strona społeczna, że „były to, nie będę ukrywać, głosy krytyczne, ale wynikały chyba często z niezrozumienia projektu, bo ta ustawa dla osób lepiej zarabiających jest bardzo korzystna”. Odnosząc się do zgłoszonego we wtorek argumentu przedstawiciela NSZZ Solidarność, że ustawa uderza w wykwalifikowanych pracowników, górników na przodku, ratowników, posłanka stwierdziła: „To bardzo dobrze, że górnicy za swoją ciężką pracę mają dobrą płacę. Ale jeśli od takiej pensji nie są odprowadzane składki, to taki górnik będzie miał ograniczoną później wysokość emerytury. I będzie trudno przejść z wysokiego świadczenia na niską emeryturę”. Reprezentujący PiS poseł Tadeusz Cymański stwierdził wręcz, że „dla osób zarabiających 80 tys. zł miesięcznie 6 tys. zł emerytury to będzie szok”. Jego wystąpienie świadczy o niespójności argumentacji obozu rządzącego w sprawie projektu. Posłanka Bartuś przedstawiała regulacje jako rozwiązanie korzystne dla pracowników, którzy w przyszłości dostaną wyższą emeryturę, poseł Cymański natomiast odwoływał się do „spóźnionej” sprawiedliwości społecznej, która przymusi lepiej zarabiających Polaków do solidarnego łożenia na ZUS. Reprezentant rządu, Marcin Zieleniecki, wiceminister w resorcie rodziny, też podkreślał, że sprawa dotyczy tylko 2 proc. pracowników, którzy zarabiają powyżej 127 890 zł rocznie, czyli 10 657 zł netto miesięcznie. Podczas debaty zbywane lub pomijane były argumenty opozycji (podnoszone przez stronę społeczną), że ozusowienie całej pensji doprowadzi do migracji pracowników etatowych za granicę oraz wymusi zmianę formy zarobkowania na samozatrudnienie. Wiceminister przyznał tylko, że w ocenie skutków regulacji jest zdanie o możliwym porzucaniu etatów, ale podkreślił, że najwyższa w Europie liczba osób samozatrudnionych i pracujących na podstawie umowy cywilnoprawnej to jest problem odziedziczony po poprzednich rządach.

Rzekomy rozłam

— Informacje prasowe, że PiS zmądrzało i wycofało się z ustawy, okazały się nieprawdziwe — skomentował jeden z posłów opozycji. Takie pogłoski pojawiły się już we wtorek, ale obserwacja przebiegu prac, realizowanych z żelazną konsekwencją, zamknięcie na argumenty strony społecznej nie wskazywały na najmniejsze zawahania strony rządowej. Podobnie było podczas środowej debaty, odbywającej się przy niemal pustej sali, która raczej wskazywała na determinację do przeprowadzenia zmian.

Na razie krytycznie wobec projektu oficjalnie wypowiedział się tylko wicepremier Jarosław Gowin, który w rozmowie z „Pulsem Biznesu” podczas Kongresu 590 powiedział, że „nie będzie wspólnego głosu w sprawie 30-krotności”. Elżbieta Rafalska, minister polityki społecznej, w rozmowie z Bloombergiem zdementowała pogłoski, że rząd zamierza wycofać projekt z Sejmu. Projekt został skierowany ponownie do komisji. Na dzisiaj zaplanowane jest drugie czytanie. Jeśli ustawa ma wejść w życie, musi zostać uchwalona do końca miesiąca. © Ⓟ

Wspólne stanowisko związków zawodowych i organizacji pracodawców wchodzących w skład Rady Dialogu Społecznego

Konsekwencje zmian dla ubezpieczeń społecznych

naliczanie składek od pełnej pensji doprowadzi w przyszłości do powstania „kominów emerytalnych”: jedni będą dostawać bardzo wysokie świadczenia, inni niskie, co będzie wywoływało presję na zamianę waloryzacji emerytur, stając się przyczyną frustracji i niepokojów społecznych regulacja zmniejszy deficyt FUS, ale w przyszłości znacząco go powiększy, pogłębiając nierównowagę dochodów i wydatków funduszu w przyszłości nastąpi kumulacja zobowiązań systemu w związku z większą wartością wpłacanych składek pracownicy lepiej zarabiający już dzisiaj mają świadomość, że w przyszłości nie mogą liczyć na wyższe emerytury; zniesienie limitu jeszcze bardziej osłabi chęć partycypowania w systemie ubezpieczeń społecznych projekt doprowadzi do dalszego rozwarstwienia obowiązków składkowych i przenoszenia ciężarów utrzymania systemu na pracowników etatowych

Konsekwencje dla rynku pracy i gospodarki

zniesienie limitu zwiększy wpływy FUS o 5,5 mld zł; o tyle netto spadną zarobki pracowników lub wzrosną koszty pracodawców zastrzeżenia budzi brak wnikliwej analizy wpływu zmian na decyzję o przechodzeniu na samozatrudnienie lub zatrudnienie pozakodeksowe brak analiz powoduje, że szacunki zawarte w OSR dotyczące wpływu zniesienia limitu na FUS, budżet, samorządy i NFZ mogą być obarczone daleko idącymi błędami projekt jest sprzeczny ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, która zakłada stworzenie w Polsce wysoko opłacanych miejsc pracy wysokiej jakości znaczący wzrost kosztów pracy może zniechęcić inwestorów do zrewidowania polityki inwestycyjnej i zatrudnienia ustawa bez odpowiedniego vacatio legis, biorąc pod uwagę, że poważne przedsiębiorstwa przygotowały plany finansowe na przyszły rok, jest wyrazem nieliczenia się z inwestorami i jest dowodem nieprzewidywalności polityki gospodarczej wzrost kosztów pracy z tytułu zniesienia limitów kumuluje się ze wzrostem kosztów pracy wynikający z zapowiadanych przez rząd Pracowniczych Planów Kapitałowych. Wszystko to razem może zniechęcić pracowników do partycypacji w PPK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Związkowcy i pracodawcy przeciw zmianom w ZUS