W 2009 r. w Warszawie ruszy rynek kontraktów terminowych na towary rolne
Po latach oczekiwania w Polsce powstanie wreszcie giełda towarowa z prawdziwego zdarzenia. Zarobią i producenci, i inwestorzy.
Wszystko wskazuje, że po kilku nieudanych próbach, podejmowanych już od lat 90., Polska dorobi się wreszcie giełdy towarowej, na której — tak jak na całym świecie — będzie można handlować kontraktami terminowymi na surowce rolne. Umożliwi to nowelizacja ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, która ma się zakończyć jeszcze tej jesieni. To wspaniała wiadomość dla producentów z branży rolno-spożywczej, a także inwestorów, m.in. tych, którzy z powodu bessy zniechęcili się do rynku akcji.
Odliczanie trwa
— Warszawska Giełda Towarowa, producenci i przetwórcy, a także duża rzesza inwestorów od lat czekają na możliwość zawierania kontraktów terminowych na towary rolne i handlu nimi, tak jak w innych rozwiniętych krajach świata. Wiele wskazuje na to, że w tym roku zakończą się prace nad niezbędnymi do tego regulacjami prawnymi. Obowiązująca od 2002 r. ustawa o giełdach towarowych jest niestety ułomna i uniemożliwia nam obrót terminowymi kontraktami towarowymi — mówi Michał Jerzak, prezes Warszawskiej Giełdy Towarowej (WGT).
Zapewnia, że jego firma dzięki rozwijanemu od lat handlowi towarami rolnymi za pośrednictwem platformy internetowej e-WGT jest dobrze przygotowana do wprowadzenia towarowych instrumentów pochodnych.
— Jeśli wyczekiwana przez nas i rynek ustawa zostanie wreszcie uchwalona jesienią, to po uzyskaniu licencji Komisji Nadzoru Finansowego i statusu rynku pozagiełdowego będziemy mogli uruchomić handel kontraktami terminowymi na towary na początku 2009 r. Planujemy objąć nimi najpierw pszenicę i żywiec wieprzowy, a później także rzepak, oleje i docelowo również biopaliwa — dodaje Michał Jerzak.
Wszystkim się opłaci
Wprowadzenie kontraktów terminowych na towary rolne będzie mieć konsekwencje m.in. dla rynku spożywczego.
— Przyczyni się do zwiększenia płynności i wyznaczania ceny równowagi rynkowej danego surowca. Producenci i przetwórcy będą mogli zapewnić sobie ceny zakupu lub sprze-daży towarów w przyszłych transakcjach. Inwestorzy i spekulanci z kolei będą mieli możliwość dodatkowego zarobku — wyjaśnia Michał Jerzak.
— To dobry moment na uruchomienie rynku kontraktów terminowych na towary rolne. Ceny ulegają dziś bowiem dużym wahaniom, które odbijają się na wynikach firm produkcyjnych. Takim firmom, jak nasza, kontrakty na pszenicę dadzą duże możliwości zabezpieczenia się przed skutkami skokowych zmian jej cen. Z kolei inwestorom spekulacyjnym, przy dużych wahaniach cen, kontrakty dadzą możliwość sporego zarobku. Sukces tego rynku będzie jednak uzależniony od osiągnięcia dużej płynności — ocenia Paweł Nowakowski, prezes Makaronów Polskich.
Jego zdaniem, podobnie jak na innych giełdach towarowych, także w Polsce tylko niewielka część kontraktów będzie fizycznie realizowana (np. przez firmy potrzebujące stałych dostaw surowców, jak młyny).
— Jeśli rynek będzie płynny i obiektywny, będziemy z niego korzystać — zapowiada Maciej Duda, prezes PKM Duda.
Gracze potrzebni
Wszyscy podkreślają, że o sukcesie takiego rynku w dużym stopniu zadecydują inwestorzy spoza branży spożywczej. Handel instrumentami pochodnymi na WGT stworzy duże pole do spekulacji i gry rynkowej. Będzie więc alternatywą m.in. dla inwestorów rozczarowanych akcjami.
— Jest to rynek bardziej stabilny, ale też wymagający od inwestorów dużej wiedzy i czujności. Inwestorzy będą musieli stale śledzić trendy, aby w porę kupić lub sprzedać kontrakt. Z doświadczenia innych krajów wiadomo, że na giełdzie towarowej można dobrze zarobić, nie gorzej niż na Giełdzie Papierów Wartościowych. Trzeba tylko dobrze przewidzieć ruch cen. Wtedy zarobi się na różnicy między rynkową ceną zakupu kontraktu i ceną jego sprzedaży — tłumaczy Michał Jerzak. Każdy będzie mógł za pośrednictwem maklerów zawrzeć kontrakt lub też odkupić go od kogoś i spekulować (na spadki lub zwyżki cen). Zarobią ci, którzy trafnie przewidzą trend cenowy dla danego surowca.
Co to jest WGT
Warszawska Giełda Towarowa powstała w 1995 r. Od początku jej działalność polegała na pośrednictwie w handlu produktami rolnymi. Dziś ich sprzedaż odbywa się za pomocą specjalnej platformy internetowej e-WGT. Od początku istnienia giełdy jej twórcy chcieli jednak wzorem największych giełd towarowych na świecie rozwinąć rynek kontraktów terminowych na surowce rolne, który z czasem mógłby wyznaczać ceny równowagi rynkowej dla danego surowca w kraju. Do tej pory się to jeszcze nie udało. Od 1999 r. WGT udało się natomiast uruchomić handel kontraktami terminowymi na waluty.
Firma ma złożony i ciekawy akcjonariat (obecnie 48 akcjonariuszy). Największym jest Zbigniew Komorowski, który ma 48 proc. akcji. Wśród pozostałych są banki (m.in. BGŻ i BOŚ), domy maklerskie i firmy spożywcze (m.in. Animex). W przyszłości struktura własnościowa jeszcze się zmieni. Zarząd WGT planuje pozyskanie kolejnych inwestorów finansowych i branżowych. Szanse na stworzenie towarowego rynku terminowego wydają się więc całkiem spore.
Wielki apetyt na zyski z handlu
Na polskim rynku, przetrzebionym bessą, nie brakuje chętnych do handlowania kontraktami na giełdzie towarowej.
Warszawska Giełda Towarowa odlicza już tygodnie do uruchomienia rynku kontraktów terminowych na surowce rolne, wzorowanego na słynnej giełdzie Chicago Board of Trade. Choć otwartym funduszom emerytalnym prawo zabrania inwestowania w kontrakty terminowe (na razie), to jednak dla całej rzeszy inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych ich towarowa wersja wkrótce powinna stać się nowym, ważnym źródłem zarobku.
Ryzykowna gra
Towarowe kontrakty terminowe (na pszenicę, mięso, oleje itd.), które dla branży rolno-spożywczej są ważnym narzędziem umożliwiającym zabezpieczenie się przed skutkami wahań cen surowców, dla dużej grupy osób nimi handlujących są przedmiotem czysto spekulacyjnej gry nakierowanej na osiągnięcie nieprzeciętnych zysków. Można się więc spodziewać, że polscy inwestorzy, w tym także fundusze inwestycyjne, szybko skorzystają z nowych możliwości.
— Polskie fundusze na pewno zainteresują się taką możliwością. Szczególnie w okresie takim jak teraz to dobra alternatywa dla inwestowania w akcje. Spodziewam się nawet, że będą powstały nowe fundusze, specjalnie z myślą o inwestowaniu w tego typu kontrakty terminowe — mówi Adam Drozdowski, zarządzający PZU Asset Management.
— Jest szansa, że do końca tej dekady rynek kontraktów terminowych na towary w Polsce stanie się tak atrakcyjny, że nie trzeba już będzie szukać podobnych możliwości inwestycyjnych na giełdach towarowych za granicą — przewiduje Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.
Przestrzega jednak, że rynek towarowy jest dużo bardziej wymagający od rynku akcji, bo szansa na zarobek jest tym większa, im więcej inwestor wie o danym rynku surowcowym. Z drugiej strony dostęp do informacji jest w tym przypadku łatwiejszy.
Najpierw drobni
Zdaniem Wojciecha Szymona Kowalskiego, na początku w handlu kontraktami towarowymi na Warszawskiej Giełdzie Towarowej najbardziej aktywni będą różni pośrednicy finansowi, m.in. banki związane z rolnictwem (jak BGŻ i Rabobank), a także biura maklerskie, które mogą promować tę formę inwestowania wśród inwestorów indywidualnych. Przewiduje on, że dopiero w drugiej kolejności, gdy na rynku będzie już odpowiednio duża płynność, do gry mogą włączyć się fundusze inwestycyjne.
Z zainteresowaniem do tematu podchodzą też znani inwestorzy giełdowi.
— Stworzenie giełdy towarowej z prawdziwego zdarzenia to dobry pomysł. Z konkretną oceną trzeba jednak poczekać, aż zobaczymy, jak to u nas będzie działać w praktyce. Sam nie zastanawiałem się jeszcze, czy uczestniczyłbym w handlu na takiej giełdzie, bo nie było takiej ewentualności. Jedno jest pewne: im więcej możliwości inwestycyjnych, tym lepiej. Pozwala to szerzej dywersyfikować portfel inwestycyjny, a przez to ograniczać ryzyko — mówi Krzysztof Moska, znany inwestor giełdowy, akcjonariusz m.in. Lenteksu i Hygieniki.
Potężny jak CBOT
Jedną z największych i najbardziej szanowanych giełd towarowych na świecie jest amerykańska Chicago Board of Trade. Działa nieprzerwanie od 1848 r. Handluje różnymi rodzajami kontraktów terminowych na towary rolne i innymi instrumentami pochodnymi związanymi z rynkiem towarowym, a także kapitałowym. Rocznie zawieranych jest za jej pośrednictwem blisko 1 miliard transakcji, a wartość kontraktów w obrocie opiewa na setki miliardów dolarów tygodniowo.
To będzie nowa jakość
SPECJALNIE DLA PULSU: Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie
W pełni rozwinięty rynek terminowy na Warszawskiej Giełdzie Towarowej (WGT) jest nam bardzo potrzebny. Możliwość obrotu kontraktami terminowymi na surowce rolne będzie w Polsce nową jakością. Nie powinna być konkurencją dla rynku akcji, lecz raczej jego uzupełnieniem. Kibicuję więc ambitnym staraniom WGT.
Ponadto rynek terminowy może zbudować wśród jego aktywnych uczestników wysoki poziom kompetencji w obszarze rynku rolno-spożywczego. To z kolei mogłoby zwiększyć pozycję warszawskiej giełdy w regionie. Od dawna mówi się, że Warszawa ma szansę stać się regionalnym centrum obrotu akcjami spółek z sektora rolno-spożywczego. Dużą rolę mogą tu odegrać m.in. spółki z Ukrainy, która jest jednym ze spichlerzy Europy.
Trudno jednak przewidzieć, kto będzie siłą napędową rozwoju towarowego rynku terminowego na WGT. Biorąc pod uwagę niezwykły fakt, że rynek kontraktów terminowych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie rozwinęli inwestorzy indywidualni, można się spodziewać, że odegrają oni dużą rolę także na rynku towarowym.
Z pewnością na początku działalności towarowego rynku terminowego największe obroty będą na nim uzyskiwać pośrednicy finansowi. Na dobre mogą je jednak rozkręcić właśnie inwestorzy indywidualni. Dopiero potem mogą wkroczyć do gry duzi inwestorzy finansowi, którzy mogą przyczynić się do większej stabilizacji tego rynku.