Odliczanie trwa
— Warszawska Giełda Towarowa,
producenci i przetwórcy, a także duża rzesza inwestorów od lat czekają na
możliwość zawierania kontraktów terminowych na towary rolne i handlu nimi, tak
jak w innych rozwiniętych krajach świata. Wiele wskazuje na to, że w tym roku
zakończą się prace nad niezbędnymi do tego regulacjami prawnymi. Obowiązująca od
2002 r. ustawa o giełdach towarowych jest niestety ułomna i uniemożliwia nam
obrót terminowymi kontraktami towarowymi — mówi Michał Jerzak, prezes
Warszawskiej Giełdy Towarowej (WGT).
Zapewnia, że jego firma dzięki rozwijanemu od lat handlowi towarami rolnymi za pośrednictwem platformy internetowej e-WGT jest dobrze przygotowana do wprowadzenia towarowych instrumentów pochodnych.
— Jeśli wyczekiwana przez nas i rynek ustawa zostanie wreszcie uchwalona jesienią, to po uzyskaniu licencji Komisji Nadzoru Finansowego i statusu rynku pozagiełdowego będziemy mogli uruchomić handel kontraktami terminowymi na towary na początku 2009 r. Planujemy objąć nimi najpierw pszenicę i żywiec wieprzowy, a później także rzepak, oleje i docelowo również biopaliwa — dodaje Michał Jerzak.
Wszystkim się opłaci
Wprowadzenie kontraktów
terminowych na towary rolne będzie mieć konsekwencje m.in. dla rynku
spożywczego.
— Przyczyni się do zwiększenia płynności i wyznaczania ceny równowagi rynkowej danego surowca. Producenci i przetwórcy będą mogli zapewnić sobie ceny zakupu lub sprze-daży towarów w przyszłych transakcjach. Inwestorzy i spekulanci z kolei będą mieli możliwość dodatkowego zarobku — wyjaśnia Michał Jerzak.
— To dobry moment na uruchomienie rynku kontraktów terminowych na towary rolne. Ceny ulegają dziś bowiem dużym wahaniom, które odbijają się na wynikach firm produkcyjnych. Takim firmom, jak nasza, kontrakty na pszenicę dadzą duże możliwości zabezpieczenia się przed skutkami skokowych zmian jej cen. Z kolei inwestorom spekulacyjnym, przy dużych wahaniach cen, kontrakty dadzą możliwość sporego zarobku. Sukces tego rynku będzie jednak uzależniony od osiągnięcia dużej płynności — ocenia Paweł Nowakowski, prezes Makaronów Polskich.
Jego zdaniem, podobnie jak na innych giełdach towarowych, także w Polsce tylko niewielka część kontraktów będzie fizycznie realizowana (np. przez firmy potrzebujące stałych dostaw surowców, jak młyny).
— Jeśli rynek będzie płynny i obiektywny, będziemy z niego korzystać — zapowiada Maciej Duda, prezes PKM Duda.
Gracze potrzebni
Wszyscy podkreślają, że o sukcesie
takiego rynku w dużym stopniu zadecydują inwestorzy spoza branży spożywczej.
Handel instrumentami pochodnymi na WGT stworzy duże pole do spekulacji i gry
rynkowej. Będzie więc alternatywą m.in. dla inwestorów rozczarowanych akcjami.
— Jest to rynek bardziej stabilny, ale też wymagający od inwestorów dużej wiedzy i czujności. Inwestorzy będą musieli stale śledzić trendy, aby w porę kupić lub sprzedać kontrakt. Z doświadczenia innych krajów wiadomo, że na giełdzie towarowej można dobrze zarobić, nie gorzej niż na Giełdzie Papierów Wartościowych. Trzeba tylko dobrze przewidzieć ruch cen. Wtedy zarobi się na różnicy między rynkową ceną zakupu kontraktu i ceną jego sprzedaży — tłumaczy Michał Jerzak. Każdy będzie mógł za pośrednictwem maklerów zawrzeć kontrakt lub też odkupić go od kogoś i spekulować (na spadki lub zwyżki cen). Zarobią ci, którzy trafnie przewidzą trend cenowy dla danego surowca.
Co to jest WGT
Warszawska Giełda Towarowa powstała w
1995 r. Od początku jej działalność polegała na pośrednictwie w handlu
produktami rolnymi. Dziś ich sprzedaż odbywa się za pomocą specjalnej platformy
internetowej e-WGT. Od początku istnienia giełdy jej twórcy chcieli jednak
wzorem największych giełd towarowych na świecie rozwinąć rynek kontraktów
terminowych na surowce rolne, który z czasem mógłby wyznaczać ceny równowagi
rynkowej dla danego surowca w kraju. Do tej pory się to jeszcze nie udało. Od
1999 r. WGT udało się natomiast uruchomić handel kontraktami terminowymi na
waluty.
Firma ma złożony i ciekawy akcjonariat (obecnie 48 akcjonariuszy).
Największym jest Zbigniew Komorowski, który ma 48 proc. akcji. Wśród pozostałych
są banki (m.in. BGŻ i BOŚ), domy maklerskie i firmy spożywcze (m.in. Animex). W
przyszłości struktura własnościowa jeszcze się zmieni. Zarząd WGT planuje
pozyskanie kolejnych inwestorów finansowych i branżowych. Szanse na stworzenie
towarowego rynku terminowego wydają się więc całkiem spore.
Więcej, w tym opinia Krzysztofa Moski na temat pomysłu, w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".