Producent systemów alarmowych otworzy wiosną nowy zakład, który pozwoli mu zwielokrotnić produkcję. Cel — ekspansja na rynki Europy.
Satel z Gdańska, producent systemów alarmowych, zamierza w maju uruchomić produkcję w nowym zakładzie. Inwestycja, wartości 10 mln zł, została sfinansowana ze środków własnych i kredytów.
— Skala produkcji jest na tyle duża, że postanowiliśmy wybudować drugi zakład, który zatrudni 150 osób — mówi Ireneusz Kowaluk, członek zarządu i współwłaściciel Satela, Gazeli Biznesu.
W nowej placówce zostanie też rozbudowany dział narzędziowy i tworzyw sztucznych, gdzie powstają m.in. obudowy do alarmów.
— Od wiosny w pełni uniezależnimy się od dostawców tych elementów, co wpłynie na obniżenie kosztów — mówi Ireneusz Kowaluk.
To tylko niektóre z powodów budowy drugiego zakładu. Najważniejszy z nich to plan ekspansji na Zachód.
— Chcemy zwielokrotnić produkcję i rozwinąć eksport — deklaruje Ireneusz Kowaluk.
Zdaniem Andrzeja Wójcika, sekretarza generalnego Stowarzyszenia Polalarm, zrzeszającego producentów, projektantów i instalatorów systemów alarmowych, to dobry pomysł. Jego zdaniem, na krajowym rynku systemów alarmowych jeszcze trwa stagnacja.
Przychody Satela w 2003 r. wyniosły 34 mln zł. Zysku netto spółka nie podaje. Wartość eksportu w 2003 r. sięgnęła 7 mln zł, co oznacza wzrost o 59 proc. w stosunku do 2002 r. Rentowność sprzedaży w 2002 r. wyniosła 39 proc.
Satel jest czołowym polskim producentem systemów alarmowych. Nie brakuje mu jednak konkurentów. Wśród rywali są takie zagraniczne firmy, jak Aritech, Bosch, DSC, Interlogic, Rokonet czy Siemens.