Piotr Kuczyński: Zapowiedź cudu jest logiczna, ale dopiero za kilka dni
1Oglądając programy amerykańskich telewizji, widać powszechny entuzjazm i wielkie nadzieje przeciętnych Amerykanów związane z Barackiem Obamą. Czy ten optymizm ma szanse się utrzymać, zwłaszcza wobec poważnych kłopotów gospodarczych?
Po zakończeniu pierwszej kadencji niezadowolonych będzie wielu ludzi. Po pierwsze, Obama zawiedzie nadzieje amerykańskiej lewicy, bo będzie prowadził politykę bliską centrum. Po drugie, zawiedzie nadzieje ludzi, którzy oczekiwali, że jego kolor skóry będzie wpływał na decyzje. Powinniśmy też już zobaczyć rosnącą inflację — skutek pompowania pieniędzy w gospodarkę. To nie znaczy, że prezydent jest skazany na klęskę. Musi sobie dać radę z kryzysem i obiecać, że swoje plany zrealizuje w czasie drugiej kadencji. Ludzie wybaczą mu wtedy niedotrzymane obietnice. Ale szanse na sukces ma niewielkie.
2Czy spodziewa się pan, że nowy prezydent podczas uroczystości objęcia urzędu powie coś, co wzbudzi entuzjazm na rynkach finansowych?
Wątpię w to, żeby po zaprzysiężeniu prezydent Obama powiedział coś, co rzuci rynki na kolana. Taka uroczystość jest okazją do patriotycznej manifestacji jedności i ma na celu podtrzymanie ludzi na duchu. Na konkretne rozwiązania trzeba poczekać. Mówi się na przykład o stworzeniu państwowego "banku złych aktywów" (bad bank), który przejmie wszystkie trujące aktywa z sektora bankowego. Takie rozwiązanie stosowały już w latach 90. Japonia i Szwecja. To rzeczywiście mogłoby uleczyć sektor bankowy.
3Jak rysują się najbliższe dni na giełdach i rynku walutowym? Czy dolar spekulacyjnie urośnie w siłę na fali oczekiwań wobec Baracka Obamy, a giełdowe indeksy ostro ruszą w górę?
Rzeczywiście. Efekt Obamy jest spodziewany. Tylko powszechne oczekiwanie zmniejsza prawdopodobieństwo pojawienia się pozytywnego efektu prawie do zera. Najważniejsze będą nadal raporty kwartalne amerykańskich spółek. Jeśli jednak w parę dni po zaprzysiężeniu nowy prezydent ogłosi jakiś rewelacyjny plan (taki ruch byłby bardzo logiczny), to nastroje rzeczywiście za