Zagraniczna podróż służbowa rzadko uwzględnia zwiedzanie. Hotel ma być blisko miejsc spotkań, a nie turystycznych atrakcji, przystępny cenowo i czysty.
— Pamiętam prośbę o zarezerwowanie pokoju z widokiem na przepiękne akwarium w berlińskim Radissonie. Wyjątkową, bo dla ludzi w podróży służbowej styl hotelu raczej nie gra roli. Umawiają 90 proc. spotkań w firmach swych kontrahentów albo w lokalach w centrum. Rzadko w hotelu — twierdzi Małgorzata Wypych z Lufthansa City Center Grupa Polska, sieciowej agencji turystycznej obsługującej klientów korporacyjnych.
Cena specjalna
Biznesmeni kierują się wygodą — zwykle szukają noclegu w takim punkcie, skąd pieszo dojdą do celu. Nie chcą się tłoczyć w metrze czy autobusie, ani nawet brać taksówki.
— Lokalizacja to priorytet. Dla zapracowanych podróżników nie jest ważne, czy w hotelu jest siłownia, basen... Choć zdarza się, że gdy ktoś często odwiedza jed-no miasto, za którymś razem prosi o hotel nieopodal atrakcji turystycznych, by w końcu coś zobaczyć — dodaje Małgorzata Wypych.
Cena jest ważna, lecz schodzi na drugi plan — wzięciem wśród podróżujących w interesach cieszą się wszak luksusowe pięciogwiazdkowce. Duże sieci mają obiekty w centrach miast, kuszą też firmy promocjami i cenami korporacyjnymi.
— Takie stawki są niższe nawet o 120 euro za noc w porównaniu z leżącą na ladzie ceną dla „szaraka” z ulicy. Także firmy współpracujące z agencją taką jak nasza uzyskują korzystniejsze ceny. Przy trzydniowym pobycie agencja daje radę zbić stawkę nawet o 200-250 euro. Kiedyś udało mi się też „zjechać” ze 180 do 80 euro za noc. Gorzej jest w gorącym okresie targowym, gdy wszyscy pchają się do jednego miasta. Jeśli jednak współpracujące z nami hotele są przepełnione, angażujemy lokalne biura, które szukają dla nas miejsc w innych obiektach. Staramy się, by nawet podczas targów klient nie płacił za noclegi 600 euro, ale zmieścił się w dwustu — przekonuje Małgorzata Wypych.
Ludzie podróżujący służbowo cenią również hotele uczestniczące w programach lojalnościowych linii lotniczych. Wybierając je, zbierają punkty, które wymieniają na mile czy upominki.
Burzą, jak leci
W Londynie, Paryżu, Sztokholmie czy Rzymie liczba hoteli wszelkiej maści — od 2 gwiazdek do klasy de luxe — przyprawia o zawrót głowy. W Berlinie z kolei lepszy wybór zapewnia zachodnia część miasta. Moskwa zaś...
— O, z Moskwą to zupełnie inna sprawa! Ważne, żeby w ogóle coś znaleźć. Chroniczny brak miejsc hotelowych to problem. Od 4-5 lat Rosjanie zamykają wielkie hotele — jak Rossija na 6-7 tys. miejsc, Intourist czy Moskwa. Na miejscu zburzonego Intouristu ma powstać luksusowy, 5- -gwiazdkowy hotel, ale budują go od 5 lat i nic — opowiada Grażyna Bandurska z biura podróży Intourist Warszawa.
Moskwa to jeden z tych rynków, na których trzeba być. Dwa główne tereny targowe — Expocentr w pobliżu Sadowego Kolca i leżące nieco dalej od centrum WDNH — tętnią życiem. Hotele sprzedają miejsca na pniu, choć podczas imprez wystawienniczych podnoszą ceny pokoi — np. z 83 euro do 182 euro za jedynkę. Trudno o upust cenowy — tylko pośrednicy wynegocjują niższą stawkę. Warto jakiegoś znaleźć, bo średniej klasy hotele w Moskwie wcale nie proponują średnich cen. A i z kategorią różnie bywa — 4 rosyjskie gwiazdki to jedna niżej według oceny polskiej. Nasi przedsiębiorcy nie są jednak wymagający — dogodne położenie obiektu, czysta łazienka i centrum biznesowe z dostępem do internetu (ma je 90 proc. moskiewskich hoteli) to najważniejsze kryteria.
— Cena noclegu nie jest głównym powodem, dla którego firmy z nami współpracują. Mamy kontrahentów na miejscu, więc jeśli ktoś szuka hotelu na ostatnią chwilę, jakieś miejsce mu znajdziemy. Może to być wprawdzie hotel 2- -gwiazdkowy zamiast 5-gwiazdkowego, ale nikt nie zostanie na lodzie. Załatwiamy też rosyjskie wizy, a rozliczając się z nami, firma dostaje polską fakturę. Jesteśmy gwarantem płatności, więc nasz klient jedzie na gotowe — zapewnia Grażyna Bandurska.
Radzi jednak, by hotele w Moskwie rezerwować na 2-3 miesiące przed podróżą.
