Akcje Pekao spadły do poziomu PKO BP

opublikowano: 22-06-2017, 22:00

Po zmianie właściciela znikła premia, z jaką akcje Pekao przez wiele lat notowane były względem PKO BP. Analitycy twierdzą, że chwilowo, choć stawiają sporo warunków

W wymowie skrócone nazwy tych banków brzmią tak samo. Od dawna oba rywalizowały też o miano największego banku w Polsce. Zazwyczaj bezproblemowo wygrywał PKO BP, a Pekao realnie wkroczył do walki o koszulkę lidera tylko na moment, po przejęciu większej części Banku BPH. U inwestorów giełdowych cieszył się jednak zawsze większą estymą. Jego wskaźnikowa wycena od lat była wyższa od PKO BP. Smaczku sprawie dodawało, że ten ostatni był kontrolowany przez państwo, podczas gdy jego imiennik przez zagraniczny kapitał prywatny.

Na początku czerwca Powszechny Zakład Ubezpieczeń (PZU) i Polski Fundusz Rozwoju (PFR) sfinalizowały jednak przejęcie pakietu kontrolnego Pekao, co w praktyce oznacza, że tak jak PKO BP, kontroluje go obecnie skarb państwa. Kilka dni po sfinalizowaniu transakcji doszło do symbolicznego zrównania się wyceny PKO BP i Pekao na wskaźniku cena do zysku prognozowanego za 2017 r. Coraz bliżej przecięcia są też linie, odzwierciedlające relację ceny akcji do wartości księgowej.

Analitycy podkreślają, że to sytuacja tymczasowa. — Jeżeli nie dojdzie do żadnych niespodzianek w Pekao, premia w wycenie tego banku względem PKO BP powróci. Wynikała z kilku czynników, a nie tylko struktury własnościowej — podkreśla Kamil Stolarski z Haitong Banku.

— Już nigdy nie będzie tak dużej premii w wycenie Pekao jak do tej pory. Ale zmienił się tylko właściciel. Książka kredytowa i baza kapitałowa w obu bankach pozostały takie same. By wyceny się zrównały, musielibyśmy znaleźć argument za tym, że skarb państwa w Pekao jest gorszy od skarbu państwa w PKO BP. Ja go obecnie nie widzę. Oczywiście można założyć, że Pekao nadal będzie uczestniczyć w repolonizacji banków, kupi polskie aktywa Deutsche Banku i Raiffeisena, przebijając wszystkich i przepłacając. Ale historia pokazuje, że w sektorze bankowym wątpliwych ekonomicznie transakcji z udziałem skarbu państwa nie było, czego nie da się powiedzieć o innych branżach — zaznacza Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

Niech się zdeklarują

Kotwicą kursu PKO BP były małe kapitały nadwyżkowe i duży portfel kredytów frankowych. Przekładały się na nieregularne wypłaty dywidend. Pekao płaciło je z dokładnością szwajcarskiego zegarka.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Jeżeli sytuacja w zarządzie Pekao się wyklaruje i potwierdzi on politykę dywidendową, pojawi się premia w wycenie Pekao w stosunku do PKO BP. Na potwierdzenie polityki dywidendowej są duże szanse. To przecież Michał Krupiński, obecny prezes Pekao, jako prezes PZU nadzorował przejęcie banku od Włochów i wraz z Pawłem Borysem, szefem PFR, deklarował zainteresowanie dywidendami z Pekao — przypomina Michał Konarski, analityk mBanku.

Dywidend nie można przy tym rozpatrywać w oderwaniu od dość zachowawczej strategii banku. Ta zawsze jest wypadkową składu zarządu. Nie jest tajemnicą, że jeszcze przed formalnym objęciem stanowiska prezesa pierwsze skrzypce w Pekao grał Luigi Lovaglio. Mało kto wierzył, że po zmianie własnościowej przetrwa dłuższy czas, ale na zmianę wyceny banku mogły mieć wpływ okoliczności, w jakich opuścił stanowisko.

— Styl zmiany był inny, niż rynek oczekiwał — uważa Michał Konarski. Pekao nie pomaga też jeden z rozważanych wariantów zagospodarowania dwóch banków znajdujących się pod kontrolą PZU, czyli fuzja Pekao z Alior Bankiem. Chociaż kurs Pekao nie zareagował wyraźnie na przekazanie tej informacji, może ona mieć znaczenie.

— Ani w Pekao, ani w Aliorze podmioty kontrolowane przez skarb państwa nie mają większości i trzeba rozważać różne scenariusze takiego połączenia. Pekao mógłby np. zrobić wezwanie na Alior z kapitałów nadwyżkowych — zwraca uwagę Michał Konarski.

Franki pomogły

Różnica w wycenie została jednak również zniwelowana przez czynniki związane z sytuacją PKO BP, a konkretnie jego dużym portfelem kredytów frankowych. Złoty umocnił się wobec franka, a do tego wydaje się, że politycy odpuścili najostrzejsze z rozpatrywanych form ustawowego uregulowania kwestii kredytów frankowych. Sprzyja to wszystkim bankom, z dużym portfelem takich klientów — w tym PKO BP. — Oba czynniki wpływają pozytywnie na kurs, ale według mnie kwestia regulacyjna jest ważniejsza — mówi Kamil Stolarski.

— Wydaje się, że Pekao jest niedowartościowany, ale z drugiej strony PKO BP jest przewartościowany. Ciągle ma duży portfel kredytów frankowych, a jego wycena powróciła do poziomu sprzed zamieszania z tego typu kredytami. W przypadku PKO BP rynek zdyskontował też podwyżkę stóp procentowych w 2018 r., co wydaje się przedwczesne — dodaje Michał Konarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu