Czytasz dzięki

Allegro powinno dopieścić drobnych

Rozmawiał Marcel Zatoński
opublikowano: 18-10-2020, 22:00

Głośny debiut przyciąga na giełdę nowych inwestorów, ale teraz trzeba popracować nad ich zatrzymaniem — mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Posłuchaj wywiadu w formie podcastu:

„PB”: Czy debiut Allegro może zachęcić do inwestowania ludzi, którzy do tej pory z giełdą mieli niewiele wspólnego?

Jarosław Dominiak: Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna — debiuty spółek z szeroko rozpoznawalną marką zawsze pociągały za sobą większe zainteresowanie giełdą. Ważniejsze jest jednak to, jak to zainteresowanie, które chwilowo jest bardzo wysokie — m.in. ze względu na niskie stopy procentowe i tzw. koronahossę — w sposób trwały zostanie przekute na większą liczbę inwestorów indywidualnych. Przy każdym takim wydarzeniu zawsze widzimy wzrost aktywności ludzi nowych, a ich poziom wiedzy o ryzyku związanym z bezpośrednim inwestowaniem w akcje jest często niski. Zaczyna działać mechanizm, że tu zarobiłem, więc zarobię też przy kolejnych ofertach, a to nie jest perpetuum mobile, rynek tak nie działa. Pytanie, czy instytucje, giełda i sami emitenci dostarczą taką wiedzę nowym inwestorom, żeby duża część z nich mogła zagościć na stałe i chciała tu lokować część swoich oszczędności.

Ostatnie duże debiuty na GPW to 2017 r. Wtedy debiutowało Dino i poszło mu świetnie, debiutował Play i mogło być lepiej, no i debiutował GetBack, co skończyło się gigantyczną aferą, która pewnie zraziła wielu inwestorów.

Rynek to nie tylko wzrosty i słodkie chwile, ale też ryzyko. GetBack to szczególny przypadek, bo to nie był problem przewartościowania akcji czy braku wiedzy inwestorów. Tam po prostu dochodziło do przestępstw i oszustw. Takie rzeczy niestety się zdarzają. Pewnie mały odsetek ówczesnych inwestorów po tak bolesnym doświadczeniu zameldował się teraz przy ofercie Allegro. Efekt GetBacku, choć żyjemy teraz nową hossą, ciąży nadal na całym rynku, a tysiące ludzi są stracone dla giełdy.

Do inwestorów indywidualnych w ramach IPO trafiło 5 proc. oferowanych akcji, a stopa redukcji sięgnęła 85 proc. Może powinno się im oferować więcej?

To jest oczywiście decyzja emitenta, któremu zależy na takiej, a nie innej strukturze akcjonariatu. Widzimy jednak tendencje światowe i pamiętamy,na jaką strukturę decydowały się tak duże podmioty, jak PZU i Tauron — tam było to około 20 proc. Przy tak rozpoznawalnej marce z rynku B2C pewnie można było spokojnie sprzedać indywidualnym 15-20 proc. akcji. Przy okazji kryzysu finansowego wielu emitentów zagranicznych bardzo doceniło akcjonariat rozproszony. Wtedy bowiem fundusze inwestycyjne szukały płynności i musiały sprzedawać walory największych spółek. Badania empiryczne z rynku francuskiego pokazały, że na spadki w kryzysie w najmniejszym stopniu wpływali inwestorzy indywidualni, którzy nie godzili się na duże straty w kilka dni i, kolokwialnie mówiąc, woleli to wszystko przeczekać. W efekcie wiele dużych firm zmodyfikowało strukturę akcjonariatu. Dla przykładu globalna spółka Air Liquide miała bardzo duży udział inwestorów branżowych i finansowych, ale uznała, że dla notowań lepiej jest, jeśli jedną trzecią akcjonariatu będą stanowić inwestorzy indywidualni. Doprowadziła do tego i dwa lata temu postanowiła, że ich udział powinien być jeszcze większy.

W jaki sposób duże spółki na GPW mogą zadbać o relacje z inwestorami indywidualnymi?

Od lat pokazujemy profity, jakie emitenci i cały rynek mają z tego, że inwestorzy indywidualni są bardziej aktywni. Mam nadzieje, że Allegro zdecyduje się na ich dopieszczenie. To jest idealna firma do tego, by wprowadzić program lojalnościowy dla akcjonariuszy — podobny do tego, jaki zrobił w ubiegłym roku Orlen. Przez lata to było nie do przejścia w Polsce, choć pokazywaliśmy spółkom takie rozwiązania w krajach zachodnich. Teraz się ruszyło — pracuje nad tym kilka prywatnych i państwowych spółek. To nie jest jakieś życzeniowe myślenie o dopieszczaniu dla samego dopieszczania. Katalog korzyści jest bardzo długi. Badania dowodzą, że dobrze jest zapraszać klientów do akcjonariatu. Jak ma się 50 czy 100 akcji Orlenu, to podczas jazdy autostradą chętniej skręci się na jego stację niż na stację konkurencji — to przecież kawałek mojej spółki i mojego biznesu. W przypadku Allegro brak takiego programu to niewykorzystana szansa.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. „Allegro napędza warszawską giełdę”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Marcel Zatoński

Polecane