Analitycy tracą wiarę w LiveChat

opublikowano: 08-08-2018, 22:00

Wyceny niedawnego ulubieńca analityków w ostatnim czasie są obniżane przez m.in. obawy o przyrost liczby klientów. Spółka podtrzymuje jednak cel 1 tys. nowych klientów miesięcznie

Średnia cena docelowa akcji LiveChat w rekomendacjach analityków spadła z 64 zł na początku 2018 r. do 38,3 zł obecnie. Ta ostatnia wartość nie uwzględnia poniedziałkowego raportu DM BZ WBK, w którym analitycy ścięli wycenę o 62 proc., do 25 zł. Bierze pod uwagę natomiast ostatnie obniżenie ceny docelowej przez Erste do 29,8 zł z 41,1 zł poprzednio. Wiele rekomendacji w praktyce podąża ze rynkową ceną akcji, która w ciągu ostatniego roku spadła o 41 proc.

No growth, no fun

W ocenie analityków BZ WBK, którzy zatytułowali raport „No growth, no fun” („Bez wzrostu nie ma zabawy”), ostatnie kilka miesięcy było rozczarowujące co do liczby nowych klientów netto (w lipcu było ich 206 netto) — to, zdaniem specjalistów, stawia pod znakiem zapytania zdolność spółki do rozwijania się. Zwracają oni uwagę, że choć tzw. churn, czyli wskaźnik odchodzenia klientów, utrzymuje się na stabilnym poziomie 3 proc. miesięcznie, utrzymanie dodatnich wartości nowych klientów netto stanowi wyzwanie i wymaga dynamicznego wzrostu ich liczby.

„Przy założeniu utrzymania się spowolnienia tempa wzrostu spółce może pozostawać od piętnastu do dwudziestu trzech miesięcy — w zależności od scenariusza — na znalezienie rozwiązania tego problemu. Sądzimy, że potencjalne rozwiązanie może wymagać znacznej zmiany modelu biznesowego oraz potencjalnie większych wydatków na marketing (pozyskiwanie użytkowników), co może hipotetycznie doprowadzić do presji na marże” — czytamy w raporcie DM BZ WBK.

Innym rozwiązaniem tego problemu mogą być nowe produkty, takie jak chat.io, BotEngine i Marketplace. Jednak znajdują się one albo na wczesnym etapie rozwoju (chat.io, BotEngine), albo na początku procesu uzyskiwania masy krytycznej (Marketplace). Analitycy zwracają uwagę, że dotychczas nowe przedsięwzięcia potrzebowały zwykle dużo czasu na wywarcie dostrzegalnego wpływu na wyniki.

Zarząd wiary nie traci

Sam LivaChat odrzuca scenariusz pojawienia się w zarysowanym przez DM BZ WBK horyzoncie czasowym ujemnej dynamiki pozyskiwania klientów.

— Nie zgadzam się. Powiem więcej, w ocenie zarządu wycena akcji nie odzwierciedla wartości godziwej spółki, nie mówiąc już o ambicjach zarządu i zespołu. Podtrzymujemy nasz cel, by rosnąć o 1 tys. nowych klientów miesięcznie, i wszystkie podejmowane przez nas działania są temu podporządkowane — mówi Mariusz Ciepły, prezes LiveChatu.

Jak zaznacza, nie jest w stanie określić, kiedy to nastąpi.

— Pracujemy nad wieloma inicjatywami i projektami, potwierdza to między innymi tempo rozwoju naszego zespołu. Obecnie tworzy go 100 osób, a otwartych jest ponad 40 rekrutacji na nowe stanowiska. Wszystko po to, by realizować kolejne pomysły — mówi prezes spółki, której wartość rynkowa stopniała do 760 mln zł, a w szczytowym momencie — zaledwie rok temu — przekraczała 1,5 mld zł.

Mariusz Ciepły zwraca uwagę, że historycznie liczba pozyskanych miesięcznie klientów wahała się, dlatego obecnych zdarzeń nie traktuje jako sytuacji kryzysowej.

— Prognoza BZ WBK wynika prawdopodobnie ze spowolnienia przyrostu klientów w ostatnich miesiącach oraz utrzymującego się na stałym, bardzo dobrym poziomie wskaźnika churn, który w naszym przypadku wynosi około 3 proc. Oznacza to, że wraz ze wzrostem bazy użytkowników musimy pozyskiwać ich coraz więcej, by utrzymać dynamikę pozyskiwanych klientów netto. Podejmujemy jednak szereg działań zmierzających do poszerzenia lejka sprzedażowego i budowania nowych kanałów sprzedaży naszego rozwiązania — mówi prezes.

LiveChat podtrzymuje główną strategię bezkosztowego pozyskiwania użytkowników swoich produktów.

— Jesteśmy jednak otwarci na niemal wszystkie przedsięwzięcia, które mogą przyczynić się do wzrostu naszej bazy klientów, nie tylko bezkosztowe. Przykładowo, w przypadku porównywarek oprogramowania prowadzimy także płatne działania testowe — mówi Mariusz Ciepły.

Spółka z Wrocławia kontynuuje prace nad rozwojem nowych produktów — chat. io, BotEngine i Marketplace — oraz rozszerzeniem funkcjonalności i zastosowania flagowego rozwiązania LiveChat.

— Pozostajemy ekspertem w komunikacji tekstowej, jednak chcemy dostarczać naszym użytkownikom szereg funkcjonalności, pozwalających kompleksowo zarządzać komunikacją z potencjalnymi klientami. Temu między innymi służy „miejsce”, jakim jest Marketplace — mówi prezes LiveChatu.

Marketplace opiera się na modelu platformy, na której gromadzone są wszystkie zewnętrzne i wewnętrzne rozszerzenia, integracje, które pozwalają użytkownikowi na dostosowanie produktu LiveChat do jego indywidualnych potrzeb.

— Nie powinien być zatem traktowany jako osobny produkt. Jest to jedna z części platformy komunikacyjnej, czyli kierunku biznesowego, w którym rozwijamy aplikację LiveChat. Chcemy, by stała się ona atrakcyjna dla niemal wszystkich firm na świecie — tłumaczy Mariusz Ciepły.

Zapewnia jednocześnie, że rozwiązania chat.io oraz BotEngine mają swoich płatnych klientów i sprawdzają się w realiach biznesowych.

— Nie mamy sztywno określonego momentu, w którym rozpoczniemy raportowanie liczby ich użytkowników, ani sposobu, w jaki te dane będą przez nas prezentowane. Będziemy o tym informować na bieżąco — dodaje. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Analitycy tracą wiarę w LiveChat