Analitycy: zaniedbania w infrastrukturze przyczyną naftowego kryzysu

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-09-27 19:39

Zdaniem analityków, wiele lat zaniedbań w dziedzinie infrastruktury wydobycia ropy przyczyniło się do kryzysu na rynku tego surowca. Jak podała agencja Bloomberg, Arabia Saudyjska, która jest największym eksporterem ropy na świecie, podwoi swoje rezerwy ropy naftowej, ale konieczne będą wielkie inwestycje w sektorze wydobywczym, aby rozwiązać problem.

Zdaniem analityków, wiele lat zaniedbań w dziedzinie infrastruktury wydobycia ropy przyczyniło się do kryzysu na rynku tego surowca. Jak podała agencja Bloomberg, Arabia Saudyjska, która jest największym eksporterem ropy na świecie, podwoi swoje rezerwy ropy naftowej, ale konieczne będą wielkie inwestycje w sektorze wydobywczym, aby rozwiązać problem.

    Jak powiedział saudyjski minister ropy naftowej Ali Al-Naimi na Światowym Kongresie Paliwowym (Word Petroleum Congress), który odbywa się w Johannesburgu, kraj ten "wkrótce" doda 200 mld baryłek do dotychczasowych rezerw ropy, wynoszących ok. 264 mld baryłek.

    Al-Naimi powiedział, że może to wystarczyć dla zaspokojenia przyszłych potrzeb, ale przemysł przetwórczy stanął wobec problemów "wąskiego gardła" wydobycia i transportu, spowodowanych przez wieloletnie zaniedbania inwestycyjne w zakresie infrastruktury. Według niego, drugim istotnym problemem jest wykorzystywanie tylkoistniejących złóż bez żadnych poszukiwań nowych źródeł ropy.

    Zdaniem Al-Naimiego Arabia Saudyjska nie może zrobić więcej, by przyczynić do zmniejszenia cen ropy, niż zwiększyć wydobycie i podwoić rezerwy ropy; bez zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań nowych złóż "problem wysokich cen (paliw) będzie permanentny".

    Jak powiedział prezes Exxon Mobil Roy Tillerson, można jeszcze liczyć na 3 mld baryłek z udokumentowanych, ale nie objętych wydobyciem światowych złóż ropy. Nie wiadomo, czy jest to całość rezerw - grupa geologów z Kalifornii powiedziała CNN, że szacunki koncernów nie obejmują w ogóle części podmorskich złóż ropy, z których eksploatacji "firmy wydobywcze miałyby za mały zysk".

    Pośrednio potwierdza to przewodniczący rady nadzorczej banku inwestycji energetycznych Simmons&Co., Matthew Simmons, zauważając, że 90 proc. saudyjskiego wydobycia ropy naftowej pochodzi z siedmiu pól naftowych. Na trzech z nich wydobycie trwa już od 50 lat, a rezerwy są niewielkie lub słabo rozpoznane.

    Saudyjczycy odmówili ustosunkowania się do rewelacji Simmonsa.

    Simmons, będący doradcą ds. energii prezydenta George'a W. Busha, pozyskiwał dane do swojej pracy z 200 raportów geologicznych amerykańskich firm działających w Arabii Saudyjskiej; próbował też uzyskać dane z korporacji saudyjskiej Audi Aramco, ale chociaż wystąpił oficjalnie w imieniu amerykańskiej administracji, nie otrzymał ich.

    Al-Namimi oficjalnie oszacował w Johannesburgu udokumentowane rezerwy Arabii Saudyjskiej na 100 mld baryłek.

    Tymczasem, jak potwierdza Tillerson, infrastruktura wydobycia ropy starzeje się w zastraszającym tempie. W USA nie wybudowano od trzech dekad żadnej nowej rafinerii. W Unii Europejskiej ostatni nowy obiekt tego typu został oddany do użytku w 1989 r.

    Jak uważają analitycy, właśnie wiele dziesiątków lat zaniedbań w dziedzinie infrastruktury wydobycia przyczyniło się do kryzysu na rynku ropy. Według analityka z Barclays Capital Kevina Norrisha, nie ma co liczyć na spadek cen ropy, zanim nie zostanie "przezwyciężone dziedzictwo zbyt niskiego poziomu inwestycji".