Antypapierosowa krucjata godzi w prawo własności

opublikowano: 30-01-2013, 00:00

Unijne przepisy tytoniowe budzą kontrowersje nawet w rządzie. Prawnicy przestrzegają: takich regulacji będzie więcej

Na styku wielkich pieniędzy, ideologii i biurokracji niełatwo o porozumienie. Nic dziwnego więc, że oficjalne stanowisko polskiego rządu wobec projektu unijnej dyrektywy tytoniowej — choć miało być gotowe w połowie stycznia — nadal nabiera szlifów i „jeśli dobrze pójdzie”, dziś trafi na biurko Komitetu do spraw Europejskich MSZ. Unijne propozycje — pochwalane przez organizacje prozdrowotne — wzbudzają zgodny sprzeciw wśród producentów papierosów, handlowców i plantatorów tytoniu, a poważne zastrzeżenia mają do nich resorty gospodarki i rolnictwa. Do tego grona dołączyć mogą… obrońcy własności intelektualnej.

Zdrowotne wywłaszczenie

W myśl dyrektywy — której wejście w życie oczekiwane jest w 2015 lub 2016 r. — opakowania papierosów mają być w trzech czwartych pokryte obrazkowymi i słownymi ostrzeżeniami przed szkodliwością palenia. Zakazane ma być też urozmaicanie smaku papierosów dodatkami (jak mentol) czy produkcja tzw. slimów, szczególnie popularnych na polskim rynku. Raport na temat możliwych skutków wprowadzenia dyrektywy w zakresie prawa własności intelektualnej przygotowali prawnicy z kancelarii Baker & McKenzie.

Ich wniosek jest prosty: proponowane przez UE zmiany — większe ostrzeżenia czy opakowania o identycznym kształcie — pozbawiają znaki towarowe, należące do producentów papierosów, „wszystkich funkcji, użyteczności i wartości”.

— Wejście w życie dyrektywy tytoniowej sprawi, że producenci papierosów nie będą mogli korzystać z części już zarejestrowanych znaków towarowych. W naszej ocenie to faktycznie równoznaczne z ich wywłaszczeniem

— Komisja Europejska, w sprawach takich jak ACTA stojąca twardo na straży własności intelektualnej, tu poświęca ją na rzecz innych wartości — mówi Marcin Fijałkowski, radca prawny i rzecznik patentowy w kancelarii Baker & McKenzie.

Papierosy na początek

Autorzy raportu podkreślają, że nie oceniają zasadności wprowadzania unijnych regulacji — zwracają tylko uwagę na „nowy trend” wśród ustawodawców, którzy ignorują własność intelektualną, ruszając na prozdrowotną krucjatę.

Według Marcina Fijałkowskiego, branża tytoniowa często jest poligonem, na którym UE czy rządy krajowe testują nowe regulacje przed wprowadzeniem ich w szerszej skali — ustawodawcy widzą raczej podobieństwa niż różnice między nią a branżami alkoholową i spożywczą. W konsekwencji rozwiązania skuteczne w walce z nikotyną przenoszone są na pola bitwy z alkoholem czy „epidemią otyłości”.

— Wprowadzenie nowych, ostrzejszych przepisów dla branży tytoniowej często poprzedza objęcie podobnymi regulacjami innych branż — zwłaszcza producentów alkoholu i żywności. Można więc się spodziewać, że własność intelektualna w przyszłości będzie coraz częściej ograniczana, choćby w imię walki o zdrowie społeczne — i los substancji smakowych w papierosach mogą podzielić np. substancje dosładzające w napojach — ocenia Marcin Fijałkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu