APS Energia liczy na atomowy renesans

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Polski producent systemów zasilania, m.in. dla elektrowni jądrowych, spodziewa się 25 nowych bloków w regionie i szuka sposobu na wyjście z Rosji.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co zakładają listy intencyjne zawarte przez APS Energia z Amerykanami i Koreańczykami
  • jak grupa widzi swoją obecność w Rosji i Białorusi
  • jak sobie radzi w Ukrainie

Przygotowania do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej nabierają tempa. Na razie największe powody do radości ma amerykański Westinghouse, wybrany przez rząd na partnera dla pierwszej nadmorskiej lokalizacji. Osiągnięcie na koncie ma też koreański KHNP, który podpisał na razie list intencyjny w sprawie drugiej lokalizacji, w wielkopolskim Pątnowie.

Z obiema firmami, które są dostawcami technologii, porozumiała się już polska firma APS Energia, produkująca m.in. systemy zasilania dla elektrowni jądrowych. Podpisała listy intencyjne z Amerykanami i Koreańczykami.

Nie tylko region:
Nie tylko region:
APS Energia, której prezesem jest Piotr Szewczyk, zamierza ubiegać się o kontrakty na dostawę urządzeń do innych inwestycji atomowych, np. w Egipcie, Finlandii, Turcji, na Węgrzech, w Indiach i Bangladeszu.

Region z potencjałem

- Listy intencyjne, które podpisaliśmy z Westinghouse’em i KHNP, mówią o generalnej współpracy, choć ze szczególnym nastawieniem na Polskę – tłumaczy Piotr Szewczyk, prezes APS Energia.

Szacuje, że sam Westinghouse ma w planach ubieganie się o budowę łącznie 25 bloków jądrowych w regionie, m.in. w Ukrainie, Słowenii, Czechach i Bułgarii.

- Dla nas to atrakcyjna perspektywa. Już sama Ukraina będzie w przyszłości rynkiem wybitnie interesującym – może tam powstać nawet 14 bloków jądrowych – zauważa szef polskiej spółki.

O kontrakt na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej ubiega się też francuski EDF, choć na razie o sukcesach mówić nie może. Nie przypadła mu dotychczas żadna lokalizacja.

- Z Francuzami jeszcze nie rozmawialiśmy, ale też jesteśmy otwarci na współpracę – podkreśla Piotr Szewczyk.

Ścieżki wyjścia

Niewiele jest w Polsce firm z doświadczeniem w bezpośredniej współpracy z sektorem jądrowym - Piotr Szewczyk twierdzi, że zaledwie pięć, sześć. APS Energia doświadczenie zdobywała głównie w Ukrainie i Rosji. Ukraińska spółka nadal działa, choć ze względu na wojnę w zwolnionym trybie.

- W Rosji mamy spółkę i fabrykę. Rozważamy opcje strategiczne związane z tym rynkiem, ale nie mogę powiedzieć nic więcej – mówi Piotr Szewczyk.

W opublikowanym niedawno raporcie finansowym APS Energia można przeczytać, że Rosja to drugi wśród jej kluczowych rynków. W latach 2021-22 odpowiadał za ok. 40 proc. rocznej sprzedaży grupy.

„Spółka nie wyklucza zaprzestania współpracy z Rosją i Białorusią i prowadzi analizę potencjalnych ścieżek wyjścia z rynku rosyjskiego” – czytamy w raporcie.

Nadchodzący boom

Piotr Szewczyk uważa, że technologia atomowa przeżywa dziś światowy renesans, przy czym jest to w pewnym sensie renesans wymuszony.

- To energia zielona i tania, więc dla świata liczącego już 8 mld ludzi to najlepszy wybór – podkreśla.

Projektowanie i dostawa systemów zasilania, w czym specjalizuje się APS Energia, to wprawdzie tylko ułamek procenta wartości całej inwestycji atomowej, jednak w przypadku tak gigantycznych przedsięwzięć nawet ułamek to duża kwota.

- W kontrakcie na cztery bloki jądrowe nasze wynagrodzenie może osiągnąć wartość 100 mln EUR [rozłożonych na wiele lat – red.] – podkreśla Piotr Szewczyk.

Dla porównania: w 2021 r. APS Energia osiągnęła 113 mln zł przychodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane