Auta będą mocno drożeć

opublikowano: 29-10-2019, 22:00

Już wkrótce samochody staną się dobrem bardzo luksusowym. Nie tylko te z segmentu premium, ale… wszystkie

Tylko w przyszłym roku ceny nowych samochodów mogą wzrosnąć nawet o 20 proc. — szacują analitycy platformy Carsmile. Co więcej, to dopiero początek podwyżek. Polityka UE zmierzająca do stopniowej eliminacji silników spalinowych będzie skutkować dalszym wzrostem cen. Od przyszłego roku 95 proc. aut sprzedawanych na terenie UE będzie musiało spełniać nowy limit średniej emisji CO 2, wynoszący 95 g CO 2/km. Jest to wartość uśredniona, limity będą bowiem uzależnione od masy pojazdu. Producenci, którzy nowej normy nie spełnią, będą płacić kary — 95 EUR za każdy gram dwutlenku węgla ponad limit. Kary będą naliczane od każdego sprzedanego samochodu. Analitycy platformy Carsmile przeprowadzili symulację wzrostu cen. Jako punkt wyjścia przyjęli średnią emisję CO 2 na km w samochodach zarejestrowanych w 2018 r. W UE wyniosła ona 120,5 g. To o 25,5 g więcej, niż wynosi nowy limit. Przy utrzymaniu ubiegłorocznych poziomów emisji oznaczałoby to konieczność zapłaty przez producenta 2422,5 EUR kary od jednego pojazdu (w 2020 r. od 95 proc. sprzedanych aut, a od 2021 r. już od wszystkich). Przyjmując, że producent doliczyłby karę w całości do ceny samochodu, dałoby to średnią podwyżkę w Polsce o 12 753 zł brutto przy obecnym kursie euro.

Jest bardzo prawdopodobne, że za pięć lat najbardziej popularne modele aut
będą nawet dwa razy droższe niż obecnie. Branża musi „odzyskać” pieniądze
zainwestowane w rozwój elektromobilności oraz przeznaczone na ewentualne kary
za emisję — uważa Łukasz Domański, prezes platformy Carsmile
Zobacz więcej

WYWINDOWANIE CEN:

Jest bardzo prawdopodobne, że za pięć lat najbardziej popularne modele aut będą nawet dwa razy droższe niż obecnie. Branża musi „odzyskać” pieniądze zainwestowane w rozwój elektromobilności oraz przeznaczone na ewentualne kary za emisję — uważa Łukasz Domański, prezes platformy Carsmile Fot. ARC

Trzy najchętniej sprzedawane modele w 2018 r. to skoda octavia, skoda fabia i opel astra. W ich przypadku podwyżka o 12,8 tys. zł oznaczałaby wzrost obecnej ceny katalogowej najtańszej wersji średnio o 21 proc. Liczbę tę oczywiście należy traktować jedynie jako zgrubny szacunek podwyżek. Co wydarzy się na rynku w kolejnych latach? Polityka UE zmierza zdecydowanie w kierunku ograniczenia liczby pojazdów z silnikami spalinowymi i wymuszenia na producentach inwestycji w auta elektryczne i hybrydy, co skutkować będzie dalszymi podwyżkami cen. Z szacunków platformy Carsmile wynika, że dziś średnia cena nowego samochodu elektrycznego sprzedawanego w Polsce jest dwukrotnie wyższa od najbardziej zbliżonego do niego modelu z silnikiem benzynowym. Dokładnie uśredniona różnica dla sześciu przebadanych modeli (opel corsa E, mazda MX-30, E-golf, renault zoe, mercedes EQC oraz audi eTron) wynosi 101 proc.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Obecną różnicę w cenie aut elektrycznych i tych z silnikiem benzynowym można traktować jako zakres możliwego wzrostu cen samochodów w nadchodzących latach. Dzięki podwyżkom cen branża „odbije sobie” rosnące nakłady na rozwój elektromobilności, jak również wszelkie kary czy nowe podatki ekologiczne, które będzie musiała zapłacić. Jest więc bardzo prawdopodobne, że za pięć lat popularne modele będą po prostu dwa razy droższe niż obecnie, stając się dobrami luksusowymi — ocenia Łukasz Domański, prezes platformy Carsmile.

Jakie następstwa dla sposobu użytkowania samochodów będą miały zmiany zachodzące w branży motoryzacyjnej?

— Spodziewamy się dwóch tendencji. Po pierwsze — coraz większą popularnością będzie cieszyło się używanie samochodów w formie abonamentu czy carsharingu. Do takich form „zmuszą” nas rosnące ceny pojazdów, ale też wszelkie antysmogowe ograniczenia w ruchu. Drugi trend to stopniowe odchodzenie od sprzedaży samochodów w salonach. Zmiana kosztownego modelu dystrybucji na rzecz sprzedaży aut przez internet to jeden ze sposobów, w jaki branża będzie próbowała zniwelować część rosnących kosztów produkcji aut — uważa Łukasz Domański.

W ocenie platformy Carsmile przejście z systemu sprzedaży w salonach do modelu online, mimo związanych z tym inwestycji w IT, pozwala obniżyć koszty dystrybucji o około 20 proc. Niewykluczone są także negatywne skutki podwyżek. O ile nie pojawią się nowe regulacje dotyczące rynku używanych aut, można się spodziewać, że część osób zainteresowanych nowym autem dziś, jutro skieruje swoje kroki do komisu z używanymi pojazdami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy