W marcu tego roku PKO BP zaprezentuje nową strategię na kolejne trzy lata. Poznaliśmy główne założenia makroekonomiczne oraz rynkowe, na których opiera się dokument. Ekonomiści banku spodziewają się, że gospodarka będzie wytracała prędkość i dynamiki PKB spadną z około 4 proc. realnie (8 proc. nominalnie) w latach ubiegłych do poziomu średnio 2,5-3 proc. realnie (5-6 proc. nominalnie) do 2015 r. Najtrudniejsza będzie pierwsza połowa 2013 roku.
W drugiej znowu zaczniemy realnie zarabiać więcej dzięki spadkowi inflacji i lepszej wydajności. PKO BP oczekuje nominalnego wzrostu płac o 4 proc., a to rodzi nadzieję, że stopa oszczędności znowu pójdzie w górę (obecnie jest w granicach zera). W drugą stronę będzie zmierzać stopa bezrobocia. Ekonomiści PKO BP prognozują, że po przejściowym wzroście o 1 pkt proc. bezrobocie zacznie spadać w okolice 13 proc.
Koniec dwóch cyfr
Stabilizacja na rynku pracy i wzrost dochodów pozytywnie wpłyną na poziom depozytów. Po raz pierwszy od lat będą one rosły szybciej niż akcja kredytowa. Na rynku kredytowym i depozytowym ekonomiści banku spodziewają się ostatecznego końca dwucyfrowych dynamik. Rynek kredytów będzie rósł o 6-7 proc. rocznie, oszczędności będzie przybywało nieco szybciej — po 7-8 proc. Wpłynie to na zmianę wskaźnika kredyty/ depozyty. Dzisiaj w systemie jest mniej depozytów niż kredytów (k/d ma wartość około 110 proc.). PKO BP uważa, że banki będą przechodziły z finansowania od matek na depozyty krajowe.
Zmniejszy się zapotrzebowanie na finansowanie w walutach obcych, ponieważ portfel we frankach i w euro będzie kurczył się o około 8 proc., rocznie. W ramach zmiany struktury bilansu banki wyemitują też obligacje o wartości ponad 20 mld zł. Na czym będzie zarabiała branża finansowa? PKO BP za atrakcyjny produkt nadal uważa kredyt hipoteczny.
— Istotne zwyżki będą nadal widoczne w hipotekach złotowych, gdzie jest szansa na dwucyfrową dynamikę. Tutaj poziom penetracji jest niski, a potrzeby Polaków wciąż duże — mówi Paweł Borys, dyrektor zarządzający ds. strategii i inwestycji w PKO BP.
Odwrotnie jest z kredytami konsumenckimi, gdzie poziom nasycenia rynku jest już wyższy niż średnia w UE, co powoduje powolny proces delewarowania, który będzie postępował w najbliższych latach. Duży potencjał PKO BP widzi w sektorze przedsiębiorstw i nie tylko w kredytach, lecz obligacjach i bankowości transakcyjnej.
Bankowy biznes nadal będzie więc rósł, choć wolniej. Nie tylko ze względu na wolniejsze ruchy całej gospodarki. Pod presją znajdą się wyniki banków ze względu na spadek marż odsetkowych. O ile więc, jak prognozuje PKO BP, aktywa sektora będą rosły o 7 proc., to przychody w tempie 3 proc.
— Kluczowe będzie poszukiwanie przychodów pozaodsetkowych w obszarach związanych z dystrybucją produktów oszczędnościowych i ubezpieczeniowych w bankowości transakcyjnej i na rynkach kapitałowych w bankowości korporacyjnej — mówi Paweł Borys.
Dwa bieguny
Ze względu na niższe przychody coraz większa będzie presja na centralizację i automatyzację procesów i dalszą poprawę efektywności. PKO BP uważa, że w związku z tym w sektorze wystąpią dwa przeciwstawne trendy, jeśli chodzi o obsługę klientów. Jeden będzie zmierzał do standaryzowania produktów i usług, drugi za cel obierze bardziej zindywidualizowany sposób obsługi. Paweł Borys wyjaśnia, że w sytuacji, gdy co czwarty klient jest niezadowolony ze swojego banku, a prawie 10 mln Polaków nie ma rachunku bankowego, jakość ma kluczowe znaczenie.
— Dla PKO BP wszystko będzie zaczynało i kończyło się na kliencie — jego potrzebach, jakości obsługi, produktach, wielu kanałach dostępu oraz generalnie satysfakcji. Ten element przede wszystkim zdecyduje o sukcesie w bankowości w najbliższych latach — uważa Paweł Borys. PKO BP nie lekceważy konkurencji ze strony nowych graczy na rynku finansowym, jak Google, Apple, Facebook. Poważnie traktuje też wyzwania, jakie stawia rewolucja technologiczna, jeśli chodzi o dostęp do usług bankowych.
— Klienci będą zmieniali sposób współpracy z bankami — zwłaszcza transakcje będą migrowały z oddziału do internetu. Dlatego ważne będzie budowanie wielokanałowej relacji z klientami — mówi Paweł Borys.
PKO BP nie zasypia gruszek w popiele i na początku przyszłego roku zaoferuje klientom usługi bankowości mobilnej: dostęp do rachunku za pośrednictwem telefonu, wypłaty z bankomatów, płatności w sklepach. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, pierwotny termin premiery — 15 stycznia — zostanie jednak prawdopodobnie przesunięty o tydzień–dwa, ponieważ wydłużyły się procedury związane z rozpoczęciem pilotażu, zapowiedzianego na 15 grudnia.
OKIEM EKSPERTA
Bez hamowania
TOMASZ BURSA
analityk Ipopema Securities
Zakładam, że PKO BP buduje strategię przewidującą wzrost szybszy od konkurentów. Tak było w 2009 r., kiedy banki zależne od zagranicy delewarowały się, a PKO BP wszedł mocniej w rynek kredytowy. Nie spodziewam się takiego hamowania akcji kredytowej w najbliższych latach, ale sądzę, że konkurencja nieco zwolni. PKO BP ma też duże przewagi w zakresie ściągania płynności. Jest mu stosunkowo łatwo zdobyć długoterminowe finansowanie, gdy tymczasem inne banki mają problem ze ściąganiem rocznych depozytów.
Prognoza wyników: W tym roku z przodu będzie trójka, ale wynik spadnie o 10-15 proc. W 2014 r., jeśli wzrost PKB znajdzie się powyżej 2 proc., to jest szansa na powtórzenie wyniku z 2012 r. Zysk mógłby wówczas wynieść 3,7-3,9 mld zł. Przy wzroście gospodarczym rzędu 3 proc. w 2015 r. bank spokojnie powinien przekroczyć 4 mld zł, a w kolejnym roku — 5 mld zł.
OKIEM EKSPERTA
Pewne jak w banku
ANDRZEJ POWIERŻA
analityk DM Citi Handlowego
Patrząc na zasoby banków, zwracamy uwagę na kapitały, płynność, a w dalszej kolejności bazę klientów i umiejętnośćprzyciągania nowych. Mocną stroną PKO BP jest płynność, może niekoniecznie wykazywana w bilansie, lecz potencjalna. To bank postrzegany jako bezpieczny, który łatwo może pozyskać finansowanie. Jest też odpowiednio skapitalizowany. Słabością jest brak umiejętności pozyskiwania klientów. PKO BP za sukces poczytuje sobie fakt, że przestał ich tracić.
Prognoza wyników: W 2013 r. przewiduję spadek rzędu 17 proc. — do 3,3 mld zł, w wariancie uwzględniającym podatek bankowy. W 2014 r. bank z naddatkiem może nadrobić ten spadeki wrócić do wyników z 2012 r., a nawet poprawić je o 100 mln zł, osiągając 3,9 mld zł zysku — głównie dzięki mniejszym kosztom ryzyka, poprawie wolumenów i zatrzymaniu spadku marży odsetkowej. W 2015 r., kiedy pojawią się pieniądze z nowej unijnej perspektywy budżetowej, na rynek powinna powracać koniunktura. Wtedy zysk może przekroczyć 4,2 mld zł.