Polskie banki pompują pieniądze do swoich właścicieli za granicą — to jedna z najbardziej powszechnych opinii. Jakie są fakty?
Spekulacje, że zagranica drenuje pieniądze z polskich banków, pojawiły się jesienią 2008 r., kiedy zagraniczne spółki matki raportowały o swoich potrzebach kapitałowych. Biznesy ulokowane w Polsce miały im pomóc łatać dziury w kasie. Jak jest w rzeczywistości?
Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) przygotowała raport o podziale dywidendy za 2007 r. Zysk 42 banków komercyjnych wyniósł 11,6 mld zł. 7 mld zł poszło na pokrycie strat z lat ubiegłych. To 60 proc. zarobku. Resztą, czyli 40 proc. zysku, podzielili się akcjonariusze. Dla porównania: z zysku za 2006 r. na dywidendę poszło 56 proc.
Nadzorca rynku uważa, że w 2008 r. doszło do istotnych zmian w polityce dywidendowej, która nastawiona jest bardziej na zasilanie kapitałów banku, niż dzielenie się z akcjonariuszami. To niejedyna zmiana. Banki więcej pożyczają za granicą, niż lokują tam pieniędzy — w 2008 r. zmniejszyły poziom depozytów w instytucjach zagranicznych o 13 mld zł (z 58 mld zł rok wcześniej). Z drugiej strony wzrosło zadłużenie wobec obcych banków: o 77 mld zł (do 160 mld zł).
"Oznacza to, że ekspozycja polskich banków na zagraniczny sektor finansowy zmalała, przy jednoczesnym zwiększeniu zaangażowania tych instytucji w finansowaniu polskiego sektora bankowego" — stwierdza KNF.
Uspokaja, że w ramach prowadzonego na co dzień monitoringu przepływów finansowych między Polską a zagranicą "nie zaobserwowano transakcji mogących mieć znamiona nieuzasadnionego transferowania środków".
W tym roku KNF rekomenduje bankom niewypłacanie dywidendy.