Po decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego (SBN) o zniesieniu minimalnego kursu wymiany w stosunku do euro, akcje polskich banków spadały na łeb na szyję, tracąc w ciągu jednej sesji nawet po kilkanaście procent. Większość analityków uważa, że reakcja inwestorów była przesadzona, ale w piątek przecena była kontynuowana. Notowania Getin Noble Banku obsunęły się o kolejne 4 proc. PKO BP stracił 3,8 proc., a BZ WBK i mBank po prawie 2 proc.

— Pod presją są nawet banki niedotknięte drożejącym frankiem (jak np. Pekao), bo inwestorzy — zwłaszcza zagraniczni — patrzą na cały sektor i często zajmują pozycje tylko na największych dwóch bankach — mimo że większym problemem kurs szwajcarskiej waluty może być dla mniejszych banków. Inwestorzy zagraniczni, którym polski sektor bankowy się ostatnio podobał, bo doceniają perspektywy i zdrową kondycję polskiej gospodarki, mogą likwidować pozycje na GPW, a jeśli dziś sprzedają, to nie po to, żeby kupować z powrotem w przyszłym tygodniu — nie pozostawia złudzeń Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds TFI.
Pod ostrzałem
W Polsce we franku denominowane jest 12 proc. wszystkich kredytów hipotecznych, a pożyczki frankowe odpowiadają za 6 proc. tzw. kredytów nieregularnych (czyli spłacanych z problemami). Wśród banków z regionu najbardziej narażonych na konsekwencje wzrostu kursu franka analitycy Morgana Stanleya umieścili BZ WBK. Na liście nie ma natomiast banków węgierskich, bo tam rząd rozwiązał problem, przewalutowujący kredyty na forinta. W ocenie rodzimych ekspertów, to właśnie węgierskiej drogi najbardziej obawiają się inwestorzy. Analitycy Trigon DM uważają, że czwartkowe stopy zwrotu banków są skorelowane ze stosunkiem potencjalnych strat banków do ich kapitalizacji, związanych właśnie z przewalutowaniem, a skala przeceny wskazuje na dyskontowanie przewalutowania kredytów po kursie o 5 proc. niższym od 4,2 zł za franka, co daje około 8 mld zł strat dla sektora. Trigon DM wyliczył też, że dopiero zastosowanie 30-procentowego dyskonta do kursu franka przywróciłoby sytuację kredytobiorców sprzed decyzji SNB, a to kosztowałoby sektor aż 48 mld zł.
Eksperci przekonują, że do węgierskiego rozwiązania raczej nie dojdzie, choć i tak banki muszą się zmierzyć z wieloma problemami. Najgorzej rysują się wyniki za pierwszy kwartał, gdzie trzeba będzie uwzględnić wyższe opłaty dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. — Nie dostrzegam wielu argumentów przemawiających za hossą na bankach. Wyniki za pierwszy kwartał będą raczej słabe, zresztą w całym roku też nie spodziewamy się dodatniej dynamiki względem 2014 r. i to jest jeden z powodów, dla których akcje banków w najbliższym czasie raczej mocno nie odbiją — ocenia Łukasz Hejak, zarządzający z Investors TFI.
Gdzie po dywidendę
Spadek współczynników wypłacalności może skłonić banki do ograniczenia wypłaty dywidendy za 2014 r. Trigon DM największe dostrzega w Millennium, którego wskaźnik kapitałowy CET1 może spaść poniżej 12 proc. — minimalnego poziomu uprawniającego według KNF do wypłaty jakiejkolwiek dywidendy. PKO BP, mBank i BZ WBK powinny spełniać kryteria wypłaty dywidendy, lecz gdy ryzyko polityczne będzie się nasilało w kolejnych miesiącach, zarządy banków mogą się zdecydować na ograniczenie skali wypłaty.
— Dywidendy w teorii powinny zależeć od siły kapitałowej banków. Najsilniejsze — Pekao i Handlowy — nie mają podstaw, by zmieniać politykę dywidend. Inwestorzy obawiają się natomiast, że dywidendy w PKO BP i mBanku mogą być niższe od uprzednio sygnalizowanych. Do tego dochodzą specyficzne wymagania regulatora dotyczące warunków, jakie banki powinny spełniać, by dywidendę wypłacać — a reakcja KNF na ostatnie i przyszłe zmiany kursu walutowego jest niewiadomą — wyjaśnia Paweł Homiński.
Słabość banków uderzy w klientów TFI
Spadek kursów banków będzie miał przełożenie na wyniki wielu klientów TFI. Analizy Online wyliczyły, że akcje banków w portfelach funduszy na koniec czerwca 2014 r. były warte blisko 7 mld zł, co stanowi około 12 proc. aktywów funduszy akcyjnych i mieszanych. Najwyższe zaangażowanie w tym sektorze mają produkty akcji polskich o uniwersalnej strategii — w połowie zeszłego roku wynosiło ono aż 22 proc., a w portfelach trzech funduszy (SKOK Akcji, MetLife Akcji i Skarbiec Akcja) przekraczało nawet 30 proc. Wysokie, bo ponad 10-procentowe zaangażowanie w akcje banków miały także fundusze aktywnej alokacji, zrównoważone oraz akcji polskich małych i średnich spółek. Panikę inwestorów po uwolnieniu szwajcarskiej waluty w największym stopniu odczuł Getin Noble Bank. Walory tej spółki zajmowały ponad 6 proc. portfela Skarbca Małych i Średnich Spółek, Ipopemy Małych i Średnich Spółek, Pioneera Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego oraz Open Finance Akcji Małych i Średnich Spółek. Największe zaangażowanie (ponad 6 proc.) w akcje Banku Millennium, który również był pod sporym ostrzałem sprzedających, wykazały natomiast fundusze Skarbiec Małych i Średnich Spółek oraz Ipopema Małych i Średnich Spółek. [JAG]