W ubiegłym tygodniu rząd ujawnił projekt nowelizacji ustawy o Narodowym Banku Polski, pozwalającej bankowi centralnemu kupować i sprzedawać obligacje poza operacjami otwartego rynku.
- Takie zmiany mają sens. To ruch w kierunku bardzie liberalnego rynku, który powinien przynieść rezultat w postaci niższego średniego kosztu finansowania – uważa Steven Major, szef komórki analitycznej rynku obligacji państw w HSBC w Londynie.
Anton Hauser z Erste Sparinvest KAG w Wiedniu zwraca jednak uwagę, że dopóki nie będą znane szczegóły proponowanych przez rząd rozwiązań dotyczących interwencji banku centralnego, może wzrosnąć niepewność wśród inwestorów. Kamil Sobolewski z ING PTE wskazuje na ryzyko, że proponowane instrumenty mogą być wykorzystane z powodów politycznych i spowodować wzrost inflacji.
Gospodarki rozwijające się zwiększają wysiłki na rzecz stabilizacji rynków w związku z nasilającym się przekonaniem, że Fed rozpocznie ograniczanie zakupów obligacji na rynku w ramach działań stymulacyjnych już we wrześniu. Wizja zbliżającej się redukcji programu ilościowego luzowania polityki pieniężnej w USA spowodowała wzrost podaży aktywów na rynkach finansowych gospodarek wschodzących. Rentowność obligacji 10-letnich Polski wzrosła o 116 pkt bazowych od 22 maja, kiedy szef Fed zasygnalizował możliwość ograniczenia QE. Zagraniczni inwestorów sprzedali w czerwcu 2,5 proc. posiadanych obligacji Polski w walucie krajowej.
