Będą kary dla winnych za spóźnienie pociągu

opublikowano: 23-06-2019, 22:00

Resort infrastruktury chce wprowadzić rekompensaty za spóźnienia na torach. Pomysł nie podoba się kolejarzom.

Ponad 93 proc. wyniosła punktualność pociągów pasażerskich w I kwartale 2019 r. — wynika z danych Urzędu Transportu Kolejowego (UTK). W analogicznym okresie ubiegłego roku przekroczyła 90 proc. Poprawa wskaźnika jest m.in. efektem zmiany sposobu liczenia. W poprzednich latach UTK klasyfikował jako opóźnione te pojazdy, które przybyły do celu ponad 5 minut po czasie, a teraz ponad 6 minut. Zmieniła się też zasada liczenia opóźnień pociągów towarowych. Za spóźnione uważa się te, które przybyły 15 min 59 s po czasie, a wcześniej w statystyce klasyfikowano wszystkie. Wskaźnik punktualności tych pojazdów zwiększył się więc z 38 proc. w I kwartale 2018 r. do 41,14 proc. po trzech miesiącach 2019 r.

Resort infrastruktury chce wskazania winnych opóźnień
pociągów i obciążenia ich opłatami. Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo, uważa,
że najwięcej zyskają na tym… kierowcy ciężarówek
Zobacz więcej

BENEFICJENCI KOLEJOWYCH OPÓŹNIEŃ:

Resort infrastruktury chce wskazania winnych opóźnień pociągów i obciążenia ich opłatami. Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo, uważa, że najwięcej zyskają na tym… kierowcy ciężarówek GK

Ukłon dla kierowców

Teraz natomiast zarówno przewoźników, jak i zarządców torów do jazdy zgodnie z rozkładem jazdy będą motywować kary. Ministerstwo Infrastruktury (MI) zamierza wprowadzić je, nowelizując ustawę o transporcie kolejowym oraz restrukturyzacji PKP. „Przewoźnik kolejowy lub zarządca, który powoduje opóźnienie pociągu, wypłaca rekompensatę odpowiednio zarządcy lub przewoźnikowi kolejowemu, którego pociąg został opóźniony” — napisano w projekcie nowelizacji opracowanym przez ten resort.

Pomysł nie przypadł do gustu kolejarzom, którzy nie chcą płacić za opóźnienia pociągów, często będące skutkiem prac związanych z modernizacją sieci kolejowej.

„Proponowana zmiana stanowić będzie kolejne obciążenie finansowe dla przewoźnika i wpłynie na pogorszenie konkurencyjności transportu kolejowego w stosunku do transportu drogowego w związku z faktem, że koszty związane z ograniczeniami na infrastrukturze przerzucane są na przewoźnika. Obecnie, w związku z realizacją szeroko rozumianych prac remontowych na infrastrukturze kolejowej zarówno awaryjnych, jak i wynikających z KPK [Krajowy Program Kolejowy — red.] jeszcze długo będziemy mieli do czynienia z dużymi ograniczeniami w płynnym prowadzeniu ruchu” — napisał w opinii do projektu Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo.

Przypomina, że PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK), czyli największy zarządca infrastruktury, już pobierają opłatę za tzw. zajętość torów powyżej dwóch godzin, a teraz dodatkowo będą mogły naliczać karę za opóźnienia. Czesław Warsewicz zaznacza też, że w innym niż obecnie omawiany projekcie nowelizacji ustawy o transporcie kolejowym MI przewiduje wprowadzenie opłat „za pierwsze 2 godziny postoju” pociągu na torach.

„Patrząc całościowo na proponowane w ostatnim czasie zmiany ustawy o transporcie kolejowym, należy stwierdzić, że stawiają one transport kolejowy w niekorzystnej pozycji w stosunku do transportu drogowego, nakładając kolejne obciążenia przewoźnikom kolejowym, co w oczywisty sposób negatywnie wpłynie na konkurencyjność transportu kolejowego względem transportu drogowego. (…) Stanowią (…) »ukłon« w stronę przewoźników samochodowych” — twierdzi Czesław Warsewicz.

PKP PLK wcale jednak nie palą się do zmiany przepisów dotyczących kar za niepunktualność. Oprócz rekompensat wymagają one precyzyjnego monitorowania punktualności. Konieczne jest też opracowanie systemu rozliczania płatności między przewoźnikami i zarządcami. Przedstawiciele PKP PLK chcą mieć na to czas i wnioskują o stosowanie przepisów dotyczących punktualności dopiero po wejściu w życie rozkładu jazdy na lata 2020/21, czyli w praktyce od grudnia przyszłego roku.

Niezależny arbiter

Fundacja ProKolej proponuje natomiast, by sprawy punktualności i rozliczania rekompensat nadzorował UTK, pełniąc rolę arbitra. Przewoźnicy i zarządcy sieci często bowiem wzajemnie obwiniają się o opóźnienia. Zdarza się też, że wynikają one z przyczyn niezależnych, na przykład wejścia pieszych czy wjazdu aut na tory mimo zakazu albo wypadków z udziałem zwierząt. Konieczność wprowadzenia niezależnego podmiotu, który będzie bezstronnie weryfikował słuszność wypłaty rekompensat, dostrzega także Aleksandra Grzywaczewska, prokurent i dyrektor biura finansów w Przewozach Regionalnych. Jej zdaniem obecnie proponowane przepisy powodują, że PKP PLK będą „sędzią we własnej sprawie”, ponieważ dają im możliwość m.in. autonomicznego opracowania procedury rozwiązywania sporów związanych z punktualnością i karami za jej niedotrzymanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu