Bez wsparcia państwa SSE stracą impet

Agnieszka Zielińska
23-08-2011, 00:00

Czy Specjalne Strefy Ekonomiczne zostaną utrzymane po 2020 r.? Zdaniem ekspertów wiele za tym przemawia.

Decyzja w sprawie przedłużenia działania stref odblokuje inwestycje stymulujące rozwój regionów

Czy Specjalne Strefy Ekonomiczne zostaną utrzymane po 2020 r.? Zdaniem ekspertów wiele za tym przemawia.

Specjalne Strefy Ekonomiczne kuszą przedsiębiorców zachętami podatkowymi i inwestycyjnymi. W obecnym kształcie będą jednak istniały tylko do 2020 r. To jednak pozornie odległy okres, bo inwestorzy w strefach wykorzystują pomoc publiczną przez wiele lat. Decyzja o przedłużeniu działania stref po 2020 r. przyspieszyłaby więc wiele inwestycji.

Społeczna dywidenda

Problem nabiera szczególnego znaczenia w kontekście inwestycji planowanych w Polsce Wschodniej. Specjalne Strefy Ekonomiczne stymulują rozwój tych rejonów, zwłaszcza że bezrobocie jest tu czasami prawie dwa razy większe niż w pozostałych częściach kraju.

Przedstawiciele Specjalnych Stref Ekonomicznych ze Wschodniej Polski niepokoją się brakiem efektów zmniejszania różnic między regionami. Dlatego ich zdaniem pomoc publiczna dla Polski Wschodniej powinna być utrzymana. Tym bardziej, że na co dzień muszą walczyć ze stereotypami, dlatego trudniej im ściągnąć inwestorów niż pozostałym. Mimo to odnoszą sukcesy.

— Mamy 65 działających i rozwijających się firm. Staramy się też powiększać strefę. Naszym ostatnim osiągnięciem jest m.in. otwarcie Podstrefy w Białymstoku — podkreśla Robert Żyliński, prezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

To jedna z najstarszych stref w regionie i zarazem w Polsce. W tym roku będzie obchodziła 15-lecie. To dobry moment na podsumowania. Dotychczas zainwestowano tu ponad 1,6 mld złotych, a przedsiębiorcy utworzyli około 5,4 tys. miejsc pracy. Zdaniem Roberta Źylińskiego udało się to praktycznie bez żadnej pomocy z zewnątrz. — Rezultaty naszej pracy to prawdziwa "dywidenda społeczna" — dodaje Wojciech Kierwajtys, wiceprezes SSSE.

Podkreśla zarazem atuty suwalskiej strefy, czyli: wykształcone i tanie kadry, uzbrojone grunty i coraz lepsze drogi.

— Pomagamy inwestorom na każdym etapie realizacji inwestycji, co skraca czas jej przygotowywania — przekonuje Robert Żyliński.

Decyzja pilnie potrzebna

Przedstawiciele stref, inwestorzy i eksperci mówią jednym głosem. Ich zdaniem, decyzja o przedłużeniu działalności Specjalnych Stref Ekonomicznych po 2020 r. jest pilnie potrzebna, w przeciwnym wypadku zaczniemy tracić inwestorów.

— Przedsiębiorcy planujący inwestycje w Specjalnych Strefach Ekonomicznych obawiają się, czy zdążą do 2020 r. wykorzystać pomoc publiczną. Dotyczy to zwłaszcza dużych przedsięwzięć — uważa Paweł Tynel, dyrektor działu ulg i dotacji inwestycyjnych w Ernst Young.

Potwierdza to Mariusz Błędowski, dyrektor mieleckiej Agencji Rozwoju Przemysłu.

— Z najnowszych danych jednej z firm badawczych wynika, że do 2020 r. przedsiębiorcy wykorzystają zaledwie 20 z 50 proc. pomocy publicznej przeznaczonej na ten cel. Dotyczy to firm, które już realizują inwestycje. Przedsiębiorstwa, które dopiero to planują, wykorzystają jeszcze mniej — podkreśla Mariusz Błędowski.

Obawia się, że inwestorzy mogą zrezygnować z inwestycji u nas i wybiorą na przykład Litwę.

— Specjalna Strefa Ekonomiczna w Kownie będzie działała do 2045 r. Rośnie nam więc groźny konkurent — podkreśla dyrektor mieleckiej Agencji Rozwoju Przemysłu.

Aktualne jest więc pytanie, co dalej? Czy po 2020 r. strefy powinny przekształcić się na przykład w klastry?

— To słuszna idea, ale skierowana raczej do regionów i stref bardziej rozwiniętych gospodarczo, z wykształconymi powiązaniami kooperacyjnymi i specjalizacją branż. My powinniśmy wrócić do korzeni, czyli do genezy powstania stref. Zostały utworzone głównie po to, by państwo mogło świadomie interweniować w gminach, gdzie jest wysokie bezrobocie. Kiedy zaczynaliśmy działalność, wynosiło ono w naszym regionie od 25 do około 40 proc. Dziś to przeważnie poziom powyżej podwójnej średniej krajowej. Problem zatem nie zniknął i nie da się go rozwiązać bez interwencji państwa — podkreśla Wojciech Kierwajtys, wiceprezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Jego zdaniem, pomoc publiczna dla Polski Wschodniej powinna zostać utrzymana. Zgadza się z nim Paweł Tynel.

— Kierowanie inwestorów do Polski Wschodniej to jednak nie wszystko. Powinno się również wzmacniać lokalnych przedsiębiorców, a to z kolei wymaga wprowadzenia dla nich dodatkowych zachęt i różnych instrumentów wsparcia — podkreśla Paweł Tynel.

Zainteresowani tematem przedłużenia działalności Specjalnych Stref Ekonomicznych będą mogli na ten temat podsykutować już wkrótce, podczas konferencji, która odbędzie się 16 września w Suwałkach. Jej organizatorem jest Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna. Obecność na niej zapowiedział wicepremier Waldemar Pawlak, będą też przedstawiciele SEE ze Wschodniej Polski, eksperci i goście z Litwy i Kalinigradu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Bez wsparcia państwa SSE stracą impet