Bezkonfliktową lokalizacją jest sztuczna wyspa

Jacek Zalewski
opublikowano: 17-04-2008, 00:00

Samorządy województw mazowieckiego i łódzkiego oraz miasta Łodzi podpisały wczoraj intencyjne porozumienie w sprawie „konieczności budowy” Centralnego Portu Lotniczego. Dokument równie szlachetny w zamyśle, co decyzyjnie pusty. Charakterystyczny jest brak czwartego udziałowca, czyli Warszawy.

 

Idea zbudowania w Polsce nowego lotniskamiędzy Warszawą a Łodzią, w pobliżu autostrady A2, teoretycznie jest słuszna. Problem w tym, że z każdym rokiem robi się coraz ciaśniej dla wielkich inwestycji, zwłaszcza mających ambicje „centralności”. Przed wojną do dyspozycji Centralnego Okręgu Przemysłowego stały tysiące hektarów. W epoce Edwarda Gierka wytyczenie na odludziu Centralnej Magistrali Kolejowej okazało się jeszcze możliwe, ale z trudem — musiała przejść np. obrzeżami Włoszczowy. Obszar uciążliwości Centralnego Portu Lotniczego nie da się porównać z oddziaływaniem autostrady czy linii kolejowej — odpowiednio zwielokrotniona byłaby skala oporu.

 

Kiedy ideę centralnego lotniska, odciążającego Tokio i Osakę, realizowała Japonia — koło Nagoi usypana została w morzu sztuczna wyspa, bo inaczej nie było szans. To światowy standard, w minionym ćwierćwieczu jedynym zbudowanym od podstaw na lądzie dużym portem jest paryskie Roissy. Ukształtowanie terenu Polski odpowiada Francji, a nie Japonii — ale szanse centralnego lotniska są wprost proporcjonalne do możliwości usypania wyspy.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu