Bezpieczeństwo energetyczne buduje się lokalnie

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2026-02-24 15:30

Nie da się zbudować bezpiecznej energetyki na surowcach i technologiach pochodzących z importu. Krajowy biznes potrzebuje jednak jasnej polityki państwa, by zainwestować w kompetencje, których nam brakuje.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W styczniu tego roku dwie trzecie generowanej w Polsce energii pochodziło z węgla. Jednocześnie trwają duże inwestycje w źródła odnawialne, w tym morskie farmy wiatrowe (offshore), a przygotowywane są inwestycje w atom — duży i ewentualnie mały. Polityczny nacisk na zieloną energię jednak maleje, a prezydent USA Donald Trump odrzuca transformację, głosząc hasło „drill, baby, drill”.

— O transformacji energetycznej rozmawiamy od dobrych kilku lat, spółki skarbu państwa pokazały swoje strategie i myślę, że mamy już jasność co do obowiązującego podejścia. Jest ono wypośrodkowane — nie chodzi o samą transformację, lecz o bezpieczeństwo energetyczne. Nie możemy obrażać się na węgiel, bo on wspiera i stabilizuje system. Nie stoi to w sprzeczności z inwestycjami w OZE i źródła gazowe, a także w atom — podkreślała Monika Gawlik, dyrektor departamentu spółek paliwowo-energetycznych w Ministerstwie Aktywów Państwowych, podczas panelu energetycznego w czasie konferencji „Co nas czeka”.

Lokalne bezpieczeństwo

Roch Baranowski, prezes sprzedającego prąd Respect Energy, podkreślał, że dla prywatnych inwestorów transformacja energetyczna to świetna okazja do robienia biznesu, bo potrwa jeszcze kilka dekad i będzie realizowana w różnym tempie na całym świecie.

— Transformacja z natury jest jednak nieprzewidywalna, pojawiają się gorączki inwestycyjne, mamy do czynienia z wiecznymi technologiami przyszłości. Bezpieczeństwo energetyczne opiera się na lokalnych surowcach, a jedyne lokalne surowce, których wykorzystanie jest teraz w Polsce ekonomicznie uzasadnione, to słońce i wiatr — przecież nie węgiel, a gazu mamy tylko trochę — podkreślał Roch Baranowski.

Jego zdaniem w Polsce w dłuższej perspektywie jedyną drogą jest system energetyczny oparty na OZE ze stabilizacją w postaci atomu lub coraz mniej emisyjnego gazu.

— W przypadku OZE kończy się już czas, w którym branża funkcjonowała przede wszystkim za sprawą dotacji i woli politycznej. OZE jest po prostu opłacalne, nasi klienci kupują zieloną energię najczęściej nie dlatego, że chcą być zieloni, lecz po prostu chcą energii za atrakcyjną cenę. Nie ma opozycji między ratowaniem klimatu a Excelem — mówił Roch Baranowski.

Przepraszanie się z węglem

Z opinią, że węgiel jest ekonomicznie nieuzasadniony, polemizował Jacek Leonkiewicz, szef grupy TDJ.

— Owszem, jego wydobycie w Polsce jest drogie. Mamy jednak elektrownie, jakie mamy, które zbudowane są pod kątem spalania krajowego węgla. Węgiel z innych krajów powoduje problemy. Na ten problem trzeba patrzeć całościowo i zadać sobie pytanie, czy bardziej ekonomiczne jest dopłacanie do krajowego wydobycia, czy inwestycje w modernizację elektrowni, by były kompatybilne z surowcem z importu. Jak się weźmie pod uwagę wszystkie koszty, to może ten polski węgiel nie jest taki zły — mówił Jacek Leonkiewicz.

Menedżer zgadzał się, że najbardziej demokratyczne surowce to wiatr i słońce.

— Jednak z drugiej strony technologia, która sprawia, że zamieniamy je w energię, nie jest nasza. W atomie budowa dużej elektrowni to wieloletni, bardzo skomplikowany proces, a w przypadku SMR-ów trzeba pamiętać, że za 80 proc. podaży paliwa do nich odpowiada Rosja. Jeśli naszym pomysłem na rozwiązanie problemów energetyki jest technologia wykorzystująca ruskie paliwo, to jest to absurd — mówił prezes TDJ.

Krajowy biznes, zagraniczna ekspansja

W sferze deklaracji w kontekście inwestycji energetycznych dużo mówi się o local contencie, czyli udziale krajowych przedsiębiorców w łańcuchu dostaw. W praktyce jest on na razie niewielki — w realizowanych inwestycjach w morską energetykę wiatrową wynosi około 20 proc. Ma być znacznie więcej.

— Pewne rzeczy zastaliśmy, inwestycje zostały rozpoczęte, trudno, żebyśmy zrywali kontrakty. Nie chciałabym też, żebyśmy na inwestycje transformacyjne patrzyli tylko z perspektywy offshore’u. Mamy do czynienia choćby z olbrzymim przeobrażeniem sieci elektroenergetycznych, w którym dużą rolę odgrywają polskie firmy. Mamy też w końcu przepisy, które pozwalają na wykluczanie w przetargach dostawców spoza Unii Europejskiej — mówiła Monika Gawlik.

Prezes TDJ przyznał, że jego optymizm w sprawie udziału local contentu w realizowanych w Polsce inwestycjach w ciągu ostatniego roku wzrósł.

— To jednak nie wydarzy się samo z siebie. Offshore jest dobrym przykładem, bo same zachęty nie wystarczą, by polski przemysł się w to zaangażował. Udział w inwestycjach offshore’owych wymaga postawienia fabryki, ściągnięcia specjalistów z zagranicy — to jest plus minus pół miliarda złotych inwestycji, których nikt nie weźmie na siebie, jeśli w przetargu będzie decydowała cena i nie będzie przewidywalności zamówień w perspektywie 5-10 lat. Jeśli taka przewidywalność będzie, to pojawią się inwestycje, a kompetencje, które pozyskają krajowi przedsiębiorcy, będzie można wykorzystać do ekspansji zagranicznej — stwierdził Jacek Leonkiewicz.

Szef Respect Energy wskazywał na konieczność rozpisania na lata faz inwestycji, by biznes wiedział, na co może liczyć.

— Większa skala w kraju pozwoli potem osiągnąć to, co powinno być naszym celem, czyli duży udział w rynku europejskim. Bałtyk powinien być naszym morzem w zakresie budowy i serwisu farm wiatrowych — mówił Roch Baranowski.

Zdaniem prezesa TDJ teraz, gdy Polska stała się jedną z 20 największych gospodarek świata, jest dobry czas, by krajowe firmy mocniej zaistniały na świecie.

— To nie koniec wyścigu, lecz początek. Gros inwestycji musi pochodzić z prywatnego sektora, a państwo musi tworzyć warunki dla polskich przedsiębiorców, żeby mogli budować masę, a potem rzeźbę za granicą. Podstawą do ekspansji musi być silny rynek wewnętrzny ze stabilnymi, przewidywalnymi zamówieniami, a rolą państwa powinno być tworzenie warunków do zwiększania udziału local contentu — mówił Jacek Leonkiewicz.

Możesz zainteresować się również: