BGŻ BNP Paribas już jest duży

Koniec sagi ze sprzedażą Raiffeisena. Francuzi kupują wydzieloną część banku i wprowadzają BGŻ do grupy największych instytucji finansowych

Rok założenia 1991 r., numer licencji 002, zakończenie działalności — 2018 r. To krótkie epitafium dla Raiffeisen Polbanku, pierwszego banku w Polsce założonego przez zagranicznego inwestora branżowego — Raiffeisen Bank International (RBI). Po 27 latach działalności zwija szyld i przechodzi w ręce francuskiej grupy BNP Paribas. Kończy się tym samym jeden z najdłuższych procesów sprzedaży w nowożytnej historii bankowości. Bank pod młotek oficjalnie trafił w styczniu 2015 r., a przymiarki do sprzedaży zaczęły się już pod koniec 2014 r. Bliski przejęcia Raiffeisena był PZU, Alior miał już gotową umowę kupna/ sprzedaży, przyglądali mu się egzotyczni inwestorzy z Korei i Chin, latem ubiegłego roku był już jedną nogą na giełdzie, ale ostatecznie trafił do BNP Paribas. Francuzi przelotnie interesowali się trzy lata temu Raiffeisenem, jednak skupili uwagę na Aliorze, którego zresztą ostatecznie nie przejęli. Zimą tego roku weszli do centrali banku przy ul. Polnej w Warszawie, mocno zdeterminowani, żeby dokończyć sprawy sprzed lat. Proces due diligence toczył się spokojnie, bo tym razem nikt poza BNP Paribas bankiem się nie interesował. Wczoraj oficjalnie zakończył się warunkową umową sprzedaży Raiffeisen Polbanku. BNP Paribas za 775 mln EUR (3,25 mld zł) przejmie wydzieloną część banku, bez kredytów frankowych, kredytów na farmy wiatrowe i nienazwane, wybrane kredyty korporacyjne.

Wyświetl galerię [1/3]

Fot. Marek Wiśniewski

— Kupujący przejął dużo depozytów i wyselekcjonowane kredyty z Raiffeisena. Wygląda na to, że jest to zdrowy biznes — mówi Kamil Stolarski, analityk Pekao IB.

Jak podkreśla, BGŻ, do którego trafi nabytek, zawsze cierpiał na brak depozytów, co jest pochodną modelu biznesowego opartego w dużej części na sektorze agro, charakteryzującego się dużym popytem na kredyt, który spłacany jest pod koniec sezonu. Małe miejscowości, gdzie działa bank, również są bardziej kredytowe niż depozytowe. Po skonsumowaniu Raiffeisena apetyt BGŻ BNP Paribas na płynność powinien zostać zaspokojony, ponieważ w wydzielonej części austriackiego biznesu jest 34,4 mld zł depozytów i 19 mld zł kredytów.

Przejęcie aktywów nastąpi z całym dobrodziejstwem inwentarza, a więc z ludźmi i placówkami, czyli kosztami. Tylko garstka zostanie w kadłubkowym CHF-Raiffeisenie, czyli banku, którego zadaniem będzie zarządzanie portfelem frankowym. Docelowo, jak przewiduje umowa, ma on zostać przekształcony w oddział RBI w Polsce. Pracę znajdzie w nim mniej niż 200 osób.

Umiarkowanie korzystna cena

Cena kupna Raiffeisena stanowi równowartość 0,9 wartości księgowej banku. To znacząco więcej, niż niedawno Santander zapłacił za wydzieloną część Deutsche Bank Polska, czyli 0,6 BV. Kamil Stolarski zwraca uwagę, że obydwa banki dość znacząco się różnią: biznes DB to głównie niskomarżowe kredyty hipoteczne dla zamożniejszych klientów, natomiast Raiffeisen ma w portfelu trochę dochodowych aktywów, jak małe i średnie firmy oraz faktoring. Z punktu widzenia sprzedającego cena jest umiarkowanie atrakcyjna. Sprzedaż biznesu w Polsce podwyższa współczynnik wypłacalności RBI i będzie on mógł wypłacić większą dywidendę. Otwarte jest pytanie o koszt obsługi frankowego portfela, jaki zostanie po Raiffeisenie. Zdaniem analityków, wynik będzie oscylować w granicach zera, pod warunkiem że spółka matka podstawi finansowanie pod franki.

Szósty bank

Kiedy w lutym tego roku Przemysław Gdański, prezes BGŻ BNP Paribas, udzielał wywiadu „PB”, zaraz po rozmowie udał się na zebranie sekcji dużych banków Związku Banków Polskich. Ze swoimi 71 mld zł zaliczał się wtedy raczej do instytucji wagi średniej. Po wchłonięciu Raiffesena będzie mógł już bez kompleksów zasiąść przy jednym stole z prezesami innych dużych banków. Suma bilansowa BGŻ BNP wzrośnie do 121 mld zł, co nie przesunie go w górę na liście instytucji finansowych, wciąż będzie szósty, ale zajmie miejsce tuż za ING Bank Śląski, a co ważniejsze, otwieramu drzwi do bankowej elity, do której bilet wstępu dają aktywa powyżej 100 mld zł. Przejęcie Raiffeisena jest znaczącym wydarzeniem dla całego rynku, gdyż doprowadzi ono do wyraźnego podziału na banki duże, średnie i małe. W pierwszej grupie znajdą się PKO BP, Pekao, BZ WBK, mBank, ING BSK i BGŻ BNP. W grupie średniaków mamy Millennium, Aliora i Getin. Dalej są Citi Handlowy, BOŚ, Credit Agricole, Idea Bank, Eurobank i Bank Pocztowy.

Operacyjna fuzja Raiffeisena z BGŻ BNP ma zakończyć się w październiku. Wtedy też dojdzie do oddzielenia portfela frankowego od zdrowej części biznesu. Trafi do nabywcy, powiększając imponującą kolekcję szyldów, jakie francuski inwestor skonsolidował dotychczas w Polsce: Dominet Bank, Fortis Bank, Rabobank, BGŻ, Cetelem, BNP Paribas Polska.

— Przed zarządem BGŻ stoi spore wyzwanie. Bank przypomina samochody, jakie można zobaczyć na ulicach hinduskichmiast: przód od forda, tył od taty, drzwi od renaulta, a silnik od opla z lat 50. Przez ostatnie lata, będąc w trakcie trzech fuzji, stracił sporo klientów. Przejęcie Raiffeisena to również będzie okazja dla konkurentów — mówi z przekąsem jeden z bankowców.

Bank od trzech lat jest w ciągłym procesie fuzji: zaczęło się od połączenia BNP Paribas Polska z BGŻ, potem wchłonięty został Rabobank, a później Cetelem. Integracja zakończyła się jesienią 2017 r.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / BGŻ BNP Paribas już jest duży