Białoruś po „Batiuszce”

opublikowano: 22-10-2021, 06:30

Przygotowanie „planu połukaszenkowego”, czyli zmian całego państwa białoruskiego, można i trzeba na Zachodzie już zacząć — mówi Kacper Wańczyk, były dyplomata, ekspert od spraw Białorusi.

„PB”: W listopadzie Unia Europejska ma ogłosić kolejne sankcje wobec Białorusi. Co może się w nich znaleźć?

Marek Wiśniewski

Kacper Wańczyk: Sankcje to zawsze wrażliwy temat i do końca nie wiadomo, jak będą wyglądać. Spodziewam się jednak rozszerzenia listy osobowej, bo to najłatwiej zrobić, a jednocześnie dotyczy ludzi bezpośrednio odpowiedzialnych za represje. Niewykluczone jest też wpisanie na listę sankcji kolejnych firm.

Obecne sankcje dotyczą zakazu importu produktów ropopochodnych, a także produktów potasowych, bo to nie tylko nawozy. To najsilniejsze uderzenie, jakie Unia Europejska może sama wykonać. Gdyby do sankcji obejmujących import produktów ropopochodnych przyłączyła się Ukraina, która jest ich głównym importerem z Białorusi, byłoby to mocne uderzenie. Co się zaś tyczy produktów potasowych, to Unia Europejska nie jest ich znaczącym importerem, znacznie więcej kupują kraje azjatyckie, głównie Chiny i Indie. Bez nich sankcje nie przyniosą dużego efektu ekonomicznego.

Czy nowa pula sankcji ma szansę stać się przełomem?

Jestem zwolennikiem szkoły, która mówi, że sankcje działają w długim okresie. To oznacza, że bardzo trudno jest wykonać jedno silne uderzenie, które od razu zmieni sytuację w objętym sankcjami kraju. Istotne jest więc utrzymanie sankcji sektorowych przez dłuższy czas.

Jeśli chodzi o sankcje osobiste, mają one niestety bardzo mały wpływ. Objęci nimi białoruscy urzędnicy czy biznesmeni wszystkie zasoby potrzebne im do szczęścia mają na miejscu. Nie muszą jeździć do Paryża na zakupy, bo jeśli chcą sobie uszyć garnitur na Savile Row, to mogą ściągnąć krawca do Mińska, by garnitur uszył na miejscu.

Dlatego uważam, że potrzebne jest długotrwałe utrzymanie sankcji i nakłonienie do ich zastosowania partnerów pozaeuropejskich.

Na przykład Stanów Zjednoczonych i Chin?

Dokładnie tak. Obawiam się jednak, że nawet jeśli z USA może się to udać, to Chiny nie będą zainteresowane udziałem w sankcjach.

Czyli pozostaje nam czekać, aż długo trwające sankcje unijne wystarczająco zmiękczą Aleksandra Łukaszenkę?

Jeśli mówimy o samych sankcjach, to tak. To jedyna obecnie rzecz, którą Unia Europejska może zrobić, aby osiągnąć efekt. Istotny jest jednak nie tylko aspekt negatywny, związany z sankcjami, ale też pozytywny, związany z pakietami pomocowymi dla Białorusi. Unia Europejska, w tym Polska, już zresztą działa w taki sposób. Chodzi o wsparcie dla tzw. społeczeństwa obywatelskiego, ale także dla białoruskiego biznesu. Trzeba jednak tak je modyfikować, aby docierały bezpośrednio do potrzebujących.

To tylko jeden element, bo jest też drugi, który polega na przygotowaniu „planu połukaszenkowego”. Chodzi o opracowanie planu zmian całego państwa, w tym także jego gospodarki, i przygotowanie wsparcia finansowego dla reform, które będzie można przeprowadzić już po odejściu Aleksandra Łukaszenki. Taką pracę na Zachodzie już można zacząć.

Ale czy po Łukaszence będziemy mieli do czynienia z taką samą Białorusią jak teraz, lecz z kimś innym na czele, czy będzie to już zupełnie inne, dążące ku zachodnioeuropejskiej demokracji, państwo?

Uzgodnienie tego, jaka struktura polityczno-społeczno-ekonomiczna może powstać w Białorusi po Łukaszence, musi się odbyć w negocjacjach z Rosją. Nie wynika to tylko z tego, że Rosja jest zaangażowana w Białorusi, jest jej największym partnerem ekonomicznym, największym inwestorem i największym kredytodawcą. To wynika także z tego, że sama opozycja białoruska podkreśla, że nie wyobraża sobie jakiejś drastycznej zmiany geopolitycznej. Nie wyobraża sobie, by nagle zacząć mówić o przystąpieniu do Unii Europejskiej czy NATO. Białoruscy analitycy i opozycjoniści podkreślają, jak ważne jest to, by Zachód to zrozumiał. Białoruś blisko współpracująca z Rosją, a jednocześnie demokratyczna jest jednak możliwa. Jedno drugiemu nie przeczy.

Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana na twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania

dziś: „Białoruskie kryzysy”

goście: Edyta Defańska-Czujko — BCC, Crido, Kamil Kłysiński — Ośrodek Studiów Wschodnich, Andrzej Szurek — wideoblog ZEWschodu, Kacper Wańczyk — Uniwersytet Warszawski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane