Biały rycerz pobił wiedźmy

Kamil Zatoński
opublikowano: 19-12-2008, 00:00

Pod koniec piątkowej sesji ktoś z zagranicy rzucał koszykowe zlecenia sprzedaży, ale kontra polskich instytucji uratowała rynek.

W piątek na finiszu sesji miało być gorąco i było, ale nie doszło do kolejnego fixingu cudów

Pod koniec piątkowej sesji ktoś z zagranicy rzucał koszykowe zlecenia sprzedaży, ale kontra polskich instytucji uratowała rynek.

Wygasające kontrakty terminowe na WIG20 zamieszały na finiszu sesji. Ale na szczęście nie tak, jak można się było obawiać. W ostatniej godzinie kolor czerwony co chwila zamieniał się na kolor zielony, ale w sumie przebieg handlu nie różnił się od tych, jakie zwykle miały miejsce w tzw. dniu trzech wiedźm (zbiega się wtedy wygasanie kontraktów i opcji na indeksy oraz akcje).

W końcowej fazie sesji skokowo wzrosły co prawda obroty, ale wynikało to z zamykania pozycji przez arbitrażystów. Pojawiły się też jednak koszykowe zlecenia sprzedaży walorów z WIG20, których tak się obawiano i przed konsekwencjami których w ubiegły wtorek ostrzegała Komisja Nadzoru Finansowego.

— Wcześniejsze zmniejszenie pozycji na kontraktach terminowych i pojawianie się znaczącego popytu zapobiegło drastycznym zmianom indeksu — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Dodaje, że analiza zleceniodawców — zarówno po stronie kupujących, jak i sprzedających, zajmie komisji kilka dni.

Ostrzeżenia pomogły

Nieoficjalnie maklerzy mówią, że indeks uratowały polskie instytucje finansowe, które wystawiały duże zlecenia przeciwne do tych, składanych przez zagranicę (chodzi o OFE). Ale to niejedyny powód, który mógł powstrzymać WIG20 przed głębszą prze- ceną.

— Wydaje się, że nagłośnienie sprawy przez media, ostrzeżenia KNF i ograniczenia wprowadzone przez giełdę zniechęciły do sterowania rynkiem. Już zresztą od kilku dni widać było rolowanie serii grudniowej na kolejne — mówi Marek Pokrywka, dyrektor Wydziału Operacyjnego DM BOŚ.

Przypomnijmy — w miniony wtorek KNF ujawniła, że w rękach jednego zagranicznego inwestora skoncentrowane było aż 40 proc. krótkich pozycji w kontraktach terminowych na WIG20. Nadzorca obawiał się, że zbliżające się rozliczenie grudniowej serii futures spowoduje podaż akcji na rynku kasowym. Spekulowano jednocześnie, że gracz otwierał pozycje w przedziale 1650-1700 pkt i będzie chciał zepchnąć indeks do tej strefy. Tak się nie stało.

— Nie zmienia to faktu, że powinno się wprowadzić odgórne ograniczenia dotyczące koncentracji pozycji w rękach jednego inwestora. Na przykład 10-15 proc. — dodaje Marek Pokrywka.

Alarm co kwartał

Jeśli nie zrobi się nic, by ograniczyć koncentrację pozycji, stan alarmowy trzeba będzie ogłaszać co trzy miesiące, zawsze, gdy trzeba będzie rozliczyć kontrakty. To nie pierwszy raz, gdy w dniu trzech wiedźm na finiszu sesji — i nie tylko — indeksy ostro się wahały. Gdy 19 września wygasała poprzednia seria kontraktów na WIG20, w ostatniej godzinie zmiany też były spore. Indeks najpierw spadł z dziennego maksimum o kilkanaście punktów, by na fixingu odbić ze zdwojoną siłą. Jeszcze bardziej dynamiczny ruch — tyle że już w jedną stronę — można było zaobserwować w trzeci piątek czerwca tego roku. Przez cały dzień WIG20 falował od 2720 do 2750 pkt, by w ostatniej godzinie opaść prawie do 2700 pkt. Spadek pogłębiono jeszcze na finiszu. WIG20 kończył sesję przy 2686 pkt (patrz wykres obok).

Ważna płynność

Inwestorzy harcują na większości rynków giełdowych, choć generalnie im większa i bardziej płynna giełda, tym wahania są mniejsze. Jak pokazały badania banku HBOS, w latach 1996-2005 średni wpływ efektu "trzech wiedźm" na indeksy londyńskiej giełdy był znikomy. Były to dziesiąte części punktu procentowego. Za oceanem parę lat temu sprawa stała się jednak na tyle istotna, że władze NASDAQ ostrzegły uczestników rynku, iż próby manipulacji, podejmowane w okresie wygasania instrumentów pochodnych będą karane z całą stanowczością. Na niektórych rynkach próbowano walczyć ze zwiększoną zmiennością w ostatniej fazie sesji, ustalając dla różnych wygasających derywatów różne fazy notowań, które brano pod uwagę przy ustalaniu ich rozliczenia. Najwyższy czas, by i na GPW wprowadzono skuteczne regulacje.

BCC*: Wyjaśnić podejrzane transakcje!

Obserwowane wydarzenia na krajowym rynku finansowym sprawiają wrażenie działań spekulacyjnych przeprowadzanych przy zwiększonej aktywności instytucji zagranicznych (…) Działania te polegają na krótkoterminowej destabilizacji kursów walut i akcji bez wyraźnych podstaw fundamentalnych. O ile działania te w długim terminie powinny zniwelować mechanizmy rynkowe, o tyle przeprowadzanie ich w końcówce roku może mieć wpływ (niekorzystny!) na obraz polskiej gospodarki. Większość danych statystycznych oraz księgowych opiera się bowiem na kursach właśnie z końca roku (…).

Komisja Nadzoru Finansowego powinna precyzyjnie wyjaśniać sytuację w odniesieniu do poszczególnych transakcji. Jeśli potwierdzą się informacje o działaniu na szkodę klientów, to odpowiedzialne za to osoby i instytucje powinny ponieść karę. (…) W obszarze walut krótkoterminowym działaniem może być interwencja NBP, ewentualnie Ministerstwa Finansów i BGK.

*Business Centre Club to największa organizacja pracodawców. Zrzesza blisko 2000 firm.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy