Błogosławiony efekt podatku bankowego

Zagranica wciąż odchudza portfel obligacji, ale ceny rządowego długu nie spadają. Ministrowi finansów skórę ratują… banki

Historia zatoczyła koło. Ostatni raz krajowe banki miały w portfelach więcej obligacji skarbowych niż inwestorzy zagraniczni niemal pięć lat temu. Apetyt sektora bankowego na rządowy dług solidnie pobudził nowy podatek od aktywów, z którego wyłączone są obligacje sprzedawane przy ul. Świętokrzyskiej. — W sumie wygląda to na rewolucyjną zmianę — komentuje Piotr Bujak, ekonomista PKO BP. Od początku roku krajowe banki kupiły już obligacje za 35 mld zł, a zagraniczni gracze ograniczyli inwestycje o ponad 20 mld zł.

POWRÓT DO NORMALNOŚCI:
Zobacz więcej

POWRÓT DO NORMALNOŚCI:

W marcu inwestorzy zagraniczni już w niewielkim stopniu redukowali portfele obligacji krótkoterminowych, natomiast w dalszym ciągu wyraźnie zwiększali zaangażowanie w obligacje średnio- i długoterminowe — mówi Piotr Nowak, wiceminister finansów. Marek Wiśniewski

Banki na zakupach

— Mimo że niektórzy inwestorzy zagraniczni redukują portfele obligacji złotowych, nie widzimy żadnych gwałtownych reakcji w cenach papierów. Po pierwsze, sprzedawane są głównie papiery o krótkiej zapadalności, na które jest bardzo duży popyt ze strony krajowego sektora bankowego. Po drugie, zagranica reinwestuje część pieniędzy w dłuższe obligacje — mówi Piotr Nowak, wiceminister finansów.

Ze statystyk resortu wynika, że w lutym wartość złotowych papierów w posiadaniu nierezydentów spadła o 7,1 mld zł. To głównie efekt wyprzedaży długu zapadającego w najbliższych trzech latach — aż o 11,8 mld zł. Zagranica uwierzyła natomiast w papiery, które Ministerstwo Finansów (MF) odkupi dopiero za kilka lub nawet kilkanaście lat — portfel tych obligacji zwiększył się o 4,6 mld zł. Dodatkowo przy ul. Świętokrzyskiej liczą, że kupujących napędzą nam banki centralne. — EBC zwiększył skalę dodruku pieniądza, Fed złagodził retorykę związaną z podwyżkami stóp procentowych, my mamy relatywnie wysoki koszt pieniądza, więc kapitał szukający zysku płynie i będzie do nas napływał — uważa wiceminister.

Chociaż łaska kapitału z zagranicy na pstrym koniu jeździ, to zdaniem ekspertów, ostatnio patrzą tam na nas nieco przychylniejszym okiem. Potwierdzają to dane MF — w marcu odpływ nierezydentów jest już niewielki, a chętnych na zakup 5- czy 10-letnich obligacji nadal przybywa.

— Na dłuższych papierach widzimy pewną deeskalację obaw o politykę gospodarczą rządu. Wiele będzie jednak zależało od tego, jak Bruksela przyjmie program konwergencji i jakie będą decyzje agencji ratingowych. W każdej chwili mogą znów się pojawić obawy o politykę fiskalną — zwraca uwagę Piotr Bujak. Jego zdaniem, na koniec roku możemy zobaczyć rentowności na długu, który rząd odkupi za co najmniej 10 lat, na wyższych niż obecnie poziomach, podczas gdy chętnych do zakupu 2-latek nad Wisłą nie zabraknie.

Czas na Chiny

Resort finansów nie skupia się jednak tylko na kupujących nasz dług w złotym. W ubiegłym tygodniu udało nam się też sprzedać obligacje za 1,75 mld USD, a inwestorzy chcieli nam pożyczyć aż 3,6 mld USD.

— Podczas road show w USA spotkaliśmy się z bardzo dużym zainteresowaniem, szczególnie papierem 10-letnim — informuje Piotr Nowak. Chociaż warunki, jakie wytargował MF, są nieco gorsze niż podczas poprzedniej emisji w 2014 r., przy Świętokrzyskiej i tak poczytują to sobie za sukces. Tym bardziej że po obcięciu nam ratingu wiele osób wieszczyło spore problemy z finansowaniem potrzeb pożyczkowych.

— Nie chcę mówić, że w tym roku nie będzie już emisji w euro czy dolarze. To będzie zależało od warunków, jakie dostaniemy na rynku — podkreśla wiceminister. Zaznacza, że obecnie wszyscy koncentrują się na przygotowaniach do pierwszej w historii emisji tzw. pand, czyli obligacji w juanie.

— Powinno do niej dojść zapewne w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Ze względu na specyfikę rynku i to, że będziemy na nim emitowali po raz pierwszy, prawdopodobnie będzie to sprzedaż papierów 3-letnich o wartości 0,3-0,5 mld USD — mówi Piotr Nowak.

PR się opłaca

W resorcie oceniają też, że efekty przynoszą spotkania z inwestorami w Stanach Zjednoczonych, Londynie i Azji.

— Inwestorzy głębiej wchodzą w sytuację gospodarczą. Zaczynają doceniać stabilne i mocne fundamenty gospodarki plus to, że chcemy utrzymać deficyt poniżej 3 proc. PKB — podkreśla Piotr Nowak. Ujemne stopy procentowe w Japonii powodują, że wzrosło również zainteresowanie polską emisją obligacji w jenie. MF studzi jednak apetyty.

— Obecnie nie ma na to presji, bo musimy mieć lepsze warunki rynkowe. Natomiast spotkaliśmy się z dużym apetytem na nasze obligacje w złotym ze strony inwestorów, których jeszcze nie ma na rynku lokalnym — przyznaje wiceminister.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Błogosławiony efekt podatku bankowego