Bogactwo przyszłych emerytów to niewiadoma

Bożena Wiktorowska
06-11-1998, 00:00

Bogactwo przyszłych emerytów to niewiadoma

Polscy emeryci po raz pierwszy przeżyli szok w latach 70., kiedy nad Wisłę zaczęli przyjeżdżać seniorzy ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Japonii. Leciwi cudzoziemcy tłumaczyli zaskoczonym Polakom, że dopiero po przejściu na emeryturę mają czas i pieniądze, by podróżować po świecie. Mijały lata, a sytuacja polskich emerytów niewiele się zmieniła. Ludzie pracujący zawodowo, którzy zbliżali się do wieku emerytalnego, szukali najróżniejszych furtek, byleby tylko nie pójść na emeryturę. Odpoczynek po pracy był (i nadal jest) przez wielu sześćdziesięciolatków traktowany jako dopust Boży. Do tej pory wszystkie składki odprowadzane przez pracodawców trafiały do wspólnego kotła w ZUS-ie, czyli mówiąc wprost — ludzie pracujący utrzymywali emerytów. Kilka lat, a cały system emerytalny zawaliłby się i mogłoby dojść do sytuacji, że nie byłoby pieniędzy na wypłaty. Zagrożenie było realne, bowiem emerytów ciągle przybywa. Natomiast coraz mniej jest osób płacących składkę.

PREZYDENT Aleksander Kwaśniewski we wtorek podpisał ustawę o systemie ubezpieczeń społecznych. Jednak tylko niepoprawni optymiści mogą wierzyć, że nowy system emerytalny zapewni przyszłym pokoleniom emerytów szczęście i dobrobyt.

W NOWYM systemie podstawowa część emerytury będzie — podobnie jak dzisiaj — wypłacana przez ZUS. Zostanie jednak wprowadzonych wiele zmian. Najważniejszą jest uzależnienie wysokości przyszłej emerytury od wysokości płaconych składek. Oznacza to, że jeśli dzisiaj ktoś dużo zarabia i płaci wysoką składkę, to w przyszłości będzie mógł liczyć na wyższe wypłaty. Jednocześnie będzie premiowane późniejsze przechodzenie na emeryturę. Ludzie zdrowi, mający wysokie kwalifikacje będą mogli później przejść na emeryturę i nie będą musieli udawać, jak ma to miejsce obecnie, że pracują na jedną czwartą etatu, by nie stracić prawa do świadczenia.

KAŻDY pracownik będzie miał w ZUS-ie indywidualne konto, na którym będą zapisywane wszystkie wpłacone przez niego składki. Zgromadzone w ten sposób oszczędności będą waloryzowane — tak jak obecnie — według wzrostu emeryckiego koszyka cen towarów i usług. I to jest zła wiadomość. Bowiem już dzisiaj słychać głosy rozżalonych emerytów, że rząd ustalając zawartość koszyka kierował się zasadą, że emerytowi niewiele potrzeba do przeżycia.

DRUGI FILAR jest także pełen pułapek. Im kto straszy, tym będzie miał do rozwiązania trudniejszą łamigłówkę. Najpoważniejszą decyzję, która zaważy na dalszym życiu, będą musiały podjąć osoby urodzone po 31 grudnia 1948 r. a przed 1 stycznia 1969 r. Będą musiały się zdeklarować, czy chcą wpłacać jedną trzecią swojej składki do funduszu emerytalnego (PTE) czy też nadal gromadzić je na swoim indywidualnym koncie w ZUS-ie. Decyzja nie jest prosta. Co gorsza, z raz podjętej decyzji nie będzie można się wycofać. Wybór między ZUS-em a funduszem emerytalnym jest ostateczny i nieodwołalny. Analitycy przestrzegają, że im krócej PTE będą zarządzać pieniędzmi, tym jest mniejsza szansa na ich pomnożenie. Najmniej wątpliwości mają osoby urodzone po 31 grudnia 1968 r., bowiem muszą obowiązkowo być ubezpieczone w dwóch filarach.

OSOBY oszczędzające w drugim filarze będą musiały niezwykle starannie wybierać dzień przejścia na emeryturę — czyli dzień przeliczenia zgromadzonych na koncie jednostek uczestnictwa w funduszu emerytalnym na świadczenia stałe. Od umiejętności przewidywania zachowania rynków finansowych — i to szczególnie w czasie kryzysów i zawirowań gospodarczych — będzie zależeć, czy świadczenie z II filaru będzie wysokie czy też niskie. W takiej sytuacji może się okazać, że osoby, które są przed pięćdziesiątką, najlepiej zrobią, jeśli swoją składkę przekażą do ZUS-u. Pieniądze będą mniejsze, lecz pewne.

OSOBY zamożne lub pracujące w bogatych firmach będą mogły część pieniędzy ulokować w dobrowolnych Pracowniczych Programach Emerytalnych (PPE). Podstawową zaletą, która czyni je opłacalnymi, zarówno z punktu widzenia pracodawcy, jak i pracownika, jest możliwość zwolnienia składki na PPE aż do 7 proc. wynagrodzenia od obowiązkowej opłaty na ZUS. Ponadto emerytura wypłacana z PPE nie będzie opodatkowana, bowiem od składki zapłacimy od razu normalny podatek dochodowy. Jednak trudno jest dzisiaj przewidzieć, kto, na czym i ile zarobi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bożena Wiktorowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bogactwo przyszłych emerytów to niewiadoma