Borówka jeszcze się trzyma

W branży już słychać obawy, że dobre czasy mogą niedługo minąć. Tak jak stało się chociażby z malinami. Są też nowe opcje: żurawina czy jagoda kamczacka.

Jest taka część branży owocowej, która nie skarży się na ceny i popyt. W tym sezonie znalazła się jednak pod presją, ale na chwilę. Tylko jak długo jeszcze będzie dobrze — pytają eksperci. A chodzi o borówkę amerykańską.

DLA CIERPLIWYCH:
Wyświetl galerię [1/2]

DLA CIERPLIWYCH:

Dominika Kozarzewska, prezes Grupy Producentów Polskie Jagody, tłumaczy, że choć borówka to wdzięczny owoc, bo dość stabilny cenowo, to na zarobek czeka się długo. Pełnia owocowania następuje po siedmiu latach od posadzenia krzewu. Fot. GK

Problem pojawił się pod koniec czerwca i na początku lipca, gdy z powodu pogody dojrzało nagle wiele odmian borówki amerykańskiej — w Polsce i Europie — i padło dotychczas nieznane tu słowo: górka.

— Sytuacja rzeczywiście była niekorzystna, ale się już zdążyła unormować. Wbrew pozorom borówki nie będzie w tym roku więcej niż w zeszłym, ale nie z powodu suszy. Plantacje borówkowe są nawadniane, zaszkodziły im natomiast wysokie mrozy, który były pod koniec marca — mówi Dominika Kozarzewska, prezes Grupy Producentów Polskie Jagody.

Ile zbieramy borówki amerykańskiej, nie wie nikt. Nie ma oficjalnych statystyk powierzchni i zbiorów. W branży słychać o około 20-30 tys. ton rocznie i zdecydowanym wzroście od lat. Zdecydowana większość trafia na eksport.

— To rynek, na którym widać duży ruch. Obecni tu plantatorzy zwiększają produkcję, a dobre ceny zachęcają kolejnych. Coraz głośniej słychać pytanie, kiedy dojdzie do nadpodaży. I coraz częściej słychać odpowiedź, że to może być kwestia małych kilku lat — dodaje Bożena Nosecka, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

— O tym, że gdzieś dzieje się dobrze, lepiej nie mówić. Bo pojawią się tu wszyscy i tego się naprawdę boimy — usłyszeliśmy od jednego z producentów.

Bożena Nosecka przyznaje, że borówka okazała się strzałem w dziesiątkę dla wielu rolników. Lekcje nagłego zainteresowania gatunkiem owoców czy warzyw, który w sezonie miał dobre ceny, branża przerobiła już jednak niejednokrotnie. Później następowały duże zbiory i spadek cen.

— Chociażby z maliną było kiedyś znacznie lepiej. Rósł popyt, rosły ceny, a odbiorcy zaczęli poszukiwać tańszych rynków. Konkurencja w Serbii, Bośni czy na Ukrainie zaczęła ostro walczyć — przypomina ekspert IERiGŻ.

Borówki amerykańskie chroni tu nieco dłuższy zwrot z inwestycji.

— Borówka zaczyna owocować po trzech latach od posadzenia,a po siedmiu owocuje w pełni. To nie jest łatwa uprawa, na pewno wymaga większego know-how. Z roku na rok nie sposób więc zdecydować o zmianie profilu produkcji — zaznacza Dominika Kozarzewska.

Brak drastycznych wahań, jakich doświadczają porzeczki czy maliny, to też kwestia struktury produkcji. Borówki są sprzedawane głównie jako owoce deserowe. Soki i przetwory też widać, ale na małą skalę. A za nie wzięli się też za to sami producenci, eliminując potencjalnych przetwórców. Co może być „po” borówce?

— Rośnie zainteresowanie żurawiną czy jagodą kamczacką. Na razie to w Polsce nisze pod względem produkcji, ale mogą być opcją na przyszłość — mówi Bożena Nosecka.

Ale producenci borówki są przekonani, że mają jeszcze trochę do ugrania. I zapewniają, że są cierpliwi.

— Jako plantatorzy podejmujemy od lat szereg wysiłków promocyjnych. To zaczyna procentować. Popyt w kraju rośnie, choć pewnie wolniej, niż byśmy chcieli, ale jesteśmy cierpliwi. Droga do zmiany nawyków jest długa. To, że ktoś pozna zalety borówek, nie znaczy, że od razu zacznie je regularnie kupować — opowiada prezes Polskich Jagód.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Borówka jeszcze się trzyma