Narasta konflikt największych akcjonariuszy Cash Flow (CF): Igora Kazimierskiego (dysponuje 38,1 proc. kapitału windykatora) i Grzegorza Gniadego (28,6 proc.). Kolejną odsłoną będzie walne zgromadzenie, zwołane na 11 lutego 2009 r. W porządku obrad znalazły się punkty, dotyczące odwołania Grzegorza Gniadego z wiceprezesa spółki i wyboru rady nadzorczej.
Zwołanie walnego to pokłosie wydarzeń sprzed świąt Bożego Narodzenia, kiedy przed posiedzeniem rady nadzorczej zrezygnował jeden z jej członków. Zdaniem Igora Kazimierskiego, od tej pory rada nie może podejmować decyzji, bo zasiada w niej czterech członków, a więc mniej niż kodeksowe minimum. Tyle że trzech członków rady, popierających Gniadego, nie zgodziło się z tą interpretacją i podjęło decyzję o odwołaniu Kazimierskiego z funkcji prezesa. Ten z kolei nie uznał tego rozstrzygnięcia, złożył zawiadomienie do prokuratury (wczoraj kolejne dotyczące ewentualnego wykorzystanie przez Grzegorza Gniadego informacji poufnej oraz manipulacji) i zwołał walne.
— Pan Kazimierski nie jest już prezesem spółki, a nawet gdyby był, zwołać zgromadzenie akcjonariuszy mógłby zarząd, czyli wspólnie on i ja. To złamanie prawa — mówi Grzegorz Gniady.
Swoją rolę w sporze, powstałym m.in. w związku z kiepskimi wynikami CF, odegrać może sąd rejestrowy. To on powinien rozpatrzyć wniosek o wykreślenie z rejestru Igora Kazimierskiego jako prezesa spółki. Tyle że Grzegorz Gniady do dziś go nie złożył. Zapewnia jednak, że kancelaria prawna już kończy przygotowywanie dokumentów w tej sprawie. Jakakolwiek decyzja sądu nie zakończy jednak sporu, a liczba wzajemnych pretensji jest tak duża, że sąd może zdecydować się nawet na wprowadzenie do spółki kuratora.
Przepychanki między akcjonariuszami spółki dziś negatywnie przekładają się na
kurs. O godz. 9.46 spada o 8,1 proc. do 3,40 zł. Obroty są jednak
niewielkie.