Czytasz dzięki

CCC chce z kryzysu wyjść wzmocnione

opublikowano: 02-04-2020, 22:00

Spółka szuka oszczędności gdzie się tylko da i liczy na wsparcie państwa. Uważa jednak, że do przetrwania jest lepiej predestynowana od wielu konkurentów

Z 1216 sklepów CCC działa obecnie tylko 6 placówek franczyzowych na Łotwie. Obuwnicza spółka z optymizmem patrzy jednak w przyszłość.

Zobacz więcej

Marcin Czyczerski, prezes CCC

Fot. Marek Wiśniewski

Zobacz także

— W długim okresie chcemy być wygranym kryzysu wywołanego przez COVID-19. Mamy silny e-commerce, który w czasie zamkniętych sklepów bardzo silnie się rozwija — zaznacza Marcin Czyczerski, prezes CCC.

Rozwija zresztą nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Zaledwie 18 marca 2020 r. marka CCC uruchomiła sprzedaż internetową w Rumunii (eobuwie.pl, kontrolowane przez CCC, prowadziło tam działalność już wcześniej).

— Sprzedaż internetowa w Rumunii przewyższa już Słowację, gdzie e-sklep uruchomiliśmy trzy miesiące wcześniej — zapewnia Marcin Czyczerski.

W kwietniu witryny internetowe CCC mają nabrać transakcyjnego charakteru na Węgrzech i w Austrii. Rozwój działalności w internecie jest dla spółki o tyle ważny, że bierze ona pod uwagę trwały wzrost skłonności klientów do zakupów online w wyniku obecnego kryzysu. Drugim argumentem przemawiającym za wzmocnieniem pozycji rynkowej CCC ma być nieco już zapomniany akronim jej nazwy — cena czyni cuda. Wywołany kryzysem zwrot klientów w stronę tańszych produktów ma dać przewagę właśnie CCC.

— Zakładamy osłabioną konkurencję i jej zdolność dostosowania się do sytuacji. My nie tracimy relacji z klientem. Zakładamy wręcz, że wzmocni się, choć przychody w 2020 r. będą niższe — mówi Marcin Czyczerski.

W scenariuszu podstawowym CCC zakłada, że sklepy zostaną otwarte pod koniec maja. W efekcie sprzedaż realnie ruszy w czerwcu, choć zarówno w czerwcu, jak i lipcu będzie istotnie niższa od pierwotnych założeń. Od sierpnia do końca roku będzie zaś od nich niższa o 10 proc. Zamówienia kolekcji jesiennno-zimowej mają być o 10-15 proc. niższe od pierwotnych założeń.

Na wszystkich frontach

Dlaczego obroty mogą być mniejsze, widać po samym CCC. Firma zdecydowała o rozstaniu z 220 osobami, którym umowy kończyły się w marcu i kwietniu. Nie chce jednak podejmować bardziej radykalnych działań dotyczących zatrudnienia, bo sytuacja epidemiczna może równie dobrze szybko odejść w przeszłość. Podjęto za to decyzję o uruchomieniu 10 tys. dni niewykorzystanych urlopów. Rozpoczęły się też rozmowy z właścicielami centrów handlowych na temat czynszów. Częściowo problem rozwiązuje tzw. tarcza antykryzysowa, która okresowo wygasiła czynsze. CCC patrzy jednak na to zagadnienie w dłuższym terminie. Czynsze to zaś w kosztach spółki 720 mln zł rocznie.

— Nie chcemy wskazywać na efekt rozmów, ale mamy swoje oczekiwania — mówi wymijająco Marcin Czyczerski.

CCC chce też korzystać z innych elementów tarczy antykryzysowej. Liczy na pomoc publiczną rzędu 25-30 mln zł, z czego kilkanaście milionów w Polsce, a reszta w innych krajach, w których prowadzi działalność. Chce też odroczenia płatności CIT, PIT i ZUS na kwotę 60 mln zł. Liczy na szybszy zwrot VAT i CIT wysokości 62 mln zł.

Jeśli sytuacja epidemiczna nie ulegnie radykalnej poprawie, pod nóż może pójść sponsoring zawodowej grupy kolarskiej, który miał się przekładać na 92 tys. godzin samych transmisji telewizyjnych, nie licząc innych profitów wizerunkowych.

— Kolarze nie jeżdżą, ale dostali pierwszą ratę. Pytanie, jak do sprawy podejdą organizacje kolarskie. Mamy umowę na ten rok i kolejny, ale chyba będziemy musieli się z tego wycofać. Odwołano już tegoroczne Giro d’Italia. Mówi się o tym, że Tour de France ma się odbyć bez publiczności. W tej sytuacji założenia marketingu sportowego nie spinają się — zaznacza Dariusz Miłek, przewodniczący rady nadzorczej, największy akcjonariusz CCC i były kolarz.

Spółka zawarła już wstępne porozumienie z bankami dotyczące wzajemnych relacji do końca czerwca 2020 r. Wciąż negocjuje jednak z PKO BP, Pekao, Handlowym, Santanderem oraz BNP Paribas, wydłużenie zapadalności zobowiązań krótkoterminowych do czerwca 2021 r. Na koniec marca 2020 r. wynosiły one 1,2 mld zł.

— Są to wszystkie kredyty w rachunkach bieżących, a nie kredyty zapadające w najbliższych trzech miesiącach. W najbliższym czasie zapada niewiele kredytów, ale chcemy sytuację uregulować długoterminowo przed walnym zgromadzeniem — podkreśla Marcin Czyczerski.

Czekanie na koniec hibernacji

Walne zaplanowane jest na 17 kwietnia. Akcjonariusze zdecydują o emisji akcji, która ma przynieść 400-500 mln zł. Dariusz Miłek zadeklarował od razu, że obejmie akcje odpowiadające co najmniej jego obecnemu zaangażowaniu (czyli około 30 proc.). Dwa dni wcześniej odbędzie się zgromadzenie obligatariuszy, które ma zatwierdzić zmianę warunków emisji obligacji o wartości 210 mln zł.

— Jeśli znormalizujemy sytuację z bankami, to jestem pewny, że ta emisja dojdzie do skutku. Zainteresowani są — zapewnia Dariusz Miłek.

Według niego po emisji CCC może spokojnie czekać na koniec hibernacji handlu. Zwłaszcza jeśli uda się jej uzyskać 250 mln zł dodatkowego finansowania antykryzysowego z Banku Gospodarstwa Krajowego, o co też zamierza się ubiegać.

— Jeśli ktoś mówi, że jesteśmy bankrutem, to jest w błędzie. Mamy 2,5 mld zł w towarze po cenie zakupów, a jesteśmy winni bankom 1,5 mld zł. Zrealizowaliśmy też duże inwestycje, które powinny się teraz przełożyć na pieniądze — podkreśla Dariusz Miłek.

— Na pewno nie jest tak, że firma może zawiesić działalność i nie ponosić żadnych kosztów. Jeśli obecna sytuacja będzie się przedłużała, CCC będzie musiało zamykać sklepy i zwalniać ludzi. Nie można więc upraszczać sytuacji do czekania z zapasami, by sprzedawać buty, jak kurz opadnie. Dlatego spółka wychodzi z emisją akcji. Z samego e- -commerce trudno jej pokrywać wszystkie koszty w średnim terminie — komentuje Piotr Bogusz, analityk mBanku.

— Najważniejsza jest emisja nowych akcji. Dopiero po niej możemy dyskutować o przyszłości. Jak epidemia się rozwinie, czy sklepy ruszą pod koniec maja — jak zakłada CCC i inni detaliści — tego nie wiadomo. Wiemy za to, że CCC, by utrzymać płynność, musi tę emisję przeprowadzić. Bez niej spółka raczej nie będzie w stanie opłacić zamówień kolekcji jesienno-zimowej, a także regulować pewnych płatności. O ile bowiem jest dziś społecznie i regulacyjnie przyzwolone, by zawiesić spłaty zobowiązań wobec banków czy właścicieli centrów handlowych, to pracownikom trzeba płacić choćby tzw. postojowe. Sytuacja firm wielkości CCC na tle tarczy antykryzysowej jest zaś niejasna. Dlatego tak ważne jest podwyższenie kapitału. Sama decyzja walnego to według mnie formalność. Pytanie, czy znajdą się chętni na objęcie nowych akcji — dodaje anonimowo drugi z analityków.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane