Celowana pomoc dla firm

opublikowano: 18-11-2020, 22:00

Dopłaty do odsetek przez dwa lata lub nawet karencja w spłacie raty – to pomysł na pomoc dla 30 branż dotkniętych drugą falą COVID-19.

Z tego tekstu dowiesz się:

Jakie są pomysły na wsparcie płynności firm

Dla kogo będzie przeznaczona pomoc finansowa

Jakie są największe przeszkody, które trzeba pokonać, żeby uruchomić program

Przedsiębiorcy z branż pozamykanych przez rząd w ramach limitowanego lockdownu od kilku tygodni nie mogą doczekać się posiedzenia Sejmu, żeby wreszcie posłowie przegłosowali przeznaczony dla nich pakiet pomocowy. Na razie nie jest całkiem jasne, co miałoby się w nim znaleźć. Z naszych informacji wynika, że trwają gorączkowe prace nad projektem ustawy o pomocy dla branż szczególnie dotkniętych jesienną falą koronakryzysu. Równolegle z udziałem BGK, banków i nadzoru finansowego powstaje operacyjna część programu wparcia.

Bez banków ani rusz:
Bez banków ani rusz:
Dystrybucja kredytów z pomocą celowaną ma być prowadzona w taki sam sposób, jak wiele innych programów pomocowych BGK, czyli za pośrednictwem banków.
Maciej Luczniewski / Forum

– Prowadzimy z sektorem bankowym rozmowy o rozszerzeniu programu dopłat do odsetek, który mógłby wesprzeć branże najbardziej dotknięte pandemią. Celem tego rozwiązania będzie wsparcie firm w zakresie płynności w dużo większym stopniu, niż jest to możliwe w naszych dotychczasowych programach – przyznaje Tomasz Robaczyński, członek zarządu BGK.

Wyjaśnia, że szczegóły dotyczące wsparcia nie są jeszcze ustalone. Udało nam się jednak poznać założenia pakietu pomocowego i pierwsze konkretne rozwiązania. Były one omawiane podczas ubiegłotygodniowej wideokonferencji z udziałem prezesów banków, ZBP, BGK i KNF.

- Problemy są bardzo podobne do wiosennych - dotyczą zachwiania płynności. Obejmują sporą grupę firm z branż najbardziej dotkniętych skutkami COVID-19. Duża grupa przedsiębiorstw wciąż trzyma na kontach pieniądze uzyskane z PFR w ramach tarczy finansowej, inne wykorzystały przyznane fundusze – mówi przedstawiciel jednego z banków.

Według wstępnych szacunków wsparcia potrzebuje 30 branż. To przede wszystkim sektor HoReCa, a więc hotelarstwo i gastronomia, a także turystyka, część transportu i wiele innych - łącznie około 200 tys. firm. Bez dostępu do finansowania wiele z nich upadnie. Pytanie, jak zapewnić im płynność.

Do rozwiązania jest kilka problemów. Kolejna tarcza finansowa o tak szerokim zakresie działania, jak wiosną - kiedy PFR za pośrednictwem banków zalał rynek pieniędzmi - nie wchodzi w grę. Potrzebna jest celowana pomoc według potrzeb.

Kredyt na płynność

Z naszych informacji wynika, że najważniejszym instrumentem pomocowym ma być kredyt płynnościowy (to robocza nazwa) o terminie spłaty do 5 lat, objęty dopłatami do odsetek. Punktem wyjścia do prac nad nim jest istniejący już system dopłat do odsetek dla firm, które wskutek COVID-19 utraciły płynność lub są zagrożone jej utratą, uruchomiony latem przez BGK. Korzystając ze wsparcia funduszu dopłat do odsetek, bank przez 12 miesięcy pokrywa część oprocentowania kredytu obrotowego już istniejącego lub nowo zaciągniętego. W przypadku małych i średnich firm dopłata do oprocentowania wynosi 2 pkt proc., a duże przedsiębiorstwa mogą liczyć na 1 pkt proc. Wsparcie obejmuje wyłącznie odsetki od kredytu, bez kapitału. Program obowiązuje do końca roku.

- Zakres pomocy jest ograniczony i niespecjalnie atrakcyjny. W naszym banku po dopłaty sięgnęło ledwie kilkadziesiąt firm – mówi wiceprezes jednej z dużych instytucji.

Pomysł jest taki, żeby mocno podrasować kredyt z dopłatami do odsetek. Proponuje się, żeby budżet pokrywał całość odsetek przez 12-24 miesiące. Dyskutowana jest też opcja wprowadzenia karencji na całą ratę na okres do dwóch lat.

Kredyt z dopłatami byłby objęty standardowymi w koronakryzysie gwarancjami BGK, wynoszącymi 80 proc. wartości finansowania.

Wąskie gardła

Według założeń o kredyt mogłaby wystąpić firma po złożeniu oświadczenia o utracie, lub groźbie utraty zdolności kredytowej. I tu pojawia się problem. Taka deklaracja przedsiębiorcy uruchamia w banku całą procedurę związaną z kwalifikowaniem tzw. ekspozycji zagrożonych i niepracujących (forbearance), co wymaga tworzenia rezerw na wątpliwe kredyty. Niektórzy przedstawiciele banków głośno podnosili znaczenie tej kwestii jako istotne zagrożenie dla pakietu pomocowego.

- Na początku pandemii KNF udostępniła szereg narzędzi i rozwiązań, które umożliwiają współpracę z klientami bez zdolności kredytowej, np. przyjmowanie danych finansowych sprzed pandemii do oceny zdolności kredytowej – mówi jeden z bankowców.

Inny rozmówca uważa, że umowę kredytu można przekwalifikować na umowę w restrukturyzacji. Będzie to kosztowne dla banku ze względu na forbearance, a konsekwencje poniesie też przedsiębiorca, gdyż zapłaci za zamianę spadkiem ratingu, co utrudni mu dostęp do finansowania bankowego w przyszłości i podniesie jego koszty.

Kolejny problem do rozwiązania dotyczy pomocy de minimis. Część firm mogła już wyczerpać swoje limity, korzystając w ostatnich miesiącach i poprzednich latach z instrumentów BGK. Być może będzie trzeba zwrócić się do Brukseli o podwyższenie limitu. Wiosną pułap został już raz podniesiony - z 200 tys. EUR do 800 tys. euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane